Zakup Możejek może być niebezpieczny, bo PKN nie ma własnej ropy — twierdzi Piotr Naimski. To „niezręczna” wypowiedź — mówią analitycy.
Sensacja. Dopiero co Orlen zapowiedział rozpoczęcie w styczniu negocjacji w sprawie zakupu rafinerii w Możejkach, a dzisiaj przed transakcją przestrzegają polski koncern przedstawiciele… polskiego rządu.
— Zakup Możejek przez Orlen jest potencjalnie niebezpieczny. Jeśli transakcja doszłaby do skutku, może dojść do sytuacji, że z powodu braku surowca polska spółka będzie musiała wycofać się z Litwy — mówi Piotr Naimski, wiceminister gospodarki.
Podkreślił, że dostawy ropy naftowej do rafinerii w Możejkach są „całkowicie w rękach rosyjskich”. Co na to analitycy?
— To wyjątkowo niezręczna wypowiedź w sytuacji, kiedy spółka giełdowa pracuje nad zagraniczną akwizycją. Sprawa powinna zostać załatwiona nie w blasku fleszy, lecz bezpośrednio między rządem a spółką kontrolowaną przecież przez skarb państwa – mówi Andrzej Szczęśniak z Centrum im. Adama Smitha.
Dodaje jednak, iż faktycznie zakup Możejek oznacza, że Orlen wzmocniłby tylko moce przetwórcze, a wydobycia nadal byłby pozbawiony. Jego zdaniem, nie można wykluczyć scenariusza podobnego jak w przypadku Williamsa, który wskutek wstrzymania dostaw rosyjskiej ropy musiał wycofać się z Litwy.
Komentarza PKN Orlen nie udało nam się uzyskać.