Moc w obrazach

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 15-01-2008, 00:00

Pionier Technologiczny 2008 r., firma Polar Rose, ma wszelkie dane, by podbić świat.

Mieszkanie na warszawskim Ursynowie. Trzy pokoje z kuchnią. Salon i sypialnia zamienione na miejsca do pracy. Druga sypialnia stała się pokojem konferencyjnym. Z mebli są tylko stoły na komputery i krzesła, na których siedzą programiści. Ot, polska wersja amerykańskiego garażu. Amerykański garaż to nie byle co — to mit równie wielki i żywotny, jak ten „od pucybuta do milionera”. Z garażu na podbój świata wyruszał Bill Gates (Microsoft), Steve Jobs (Apple) czy wielu innych gigantów. Teraz do tej listy chce się dopisać szwedzko-polska Polar Rose, której Światowe Forum Ekonomiczne w Davos przyznało tytuł Pioniera Technologicznego 2008 roku. Wezmą udział w dorocznym spotkaniu Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos, 23-27 stycznia. Wcześniej podobne wyróżnienie zdobyły Google czy fundacja Mozilla.

Polar Rose przygotowuje narzędzie do wyszukiwania fotografii w internecie. Co w tym pionierskiego? Dotychczasowe wyszukiwarki nie znajdują obrazów, ale opisy pod nimi. Jeśli umieścimy na stronie fotografię psa i podpiszemy ją na przykład George Clooney, to każdy szukający podobizny amerykańskiego aktora znajdzie naszego ulubieńca. Innowacja Polar Rose polega na tym, że ich wyszukiwarka odnajduje obrazy, a nie opisy pod nimi. Jeszcze niedawno wydawało się, że to niemożliwe do zrobienia. Dzisiaj nad podobnym rozwiązaniem, prócz polsko-szwedzkiej firmy, intensywnie pracuje na przykład Google.

Garaż stanem umysłu

— Zdjęć i obrazów wideo jest w sieci coraz więcej. Na Flickr.com czy YouTube.com można znaleźć niemal wszystko. Wygrają ci, którzy potrafią przeszukiwać i sortować te dane, żeby użytkownik mógł odszukać wszystkie zdjęcia i teledyski, na których jest na przykład Slash z Guns’n’Roses, a potem powiązać je z odpowiednimi artykułami. Kto pierwszy opracuje takie rozwiązanie, stanie się jednym z najważniejszych graczy w światowym internecie — mówi Tomasz Korzeniowski, szef polskiego oddziału Polar Rose.

Prace szwedzko-polskiej firmy są dość zaawansowane. Obecnie ich rozwiązanie koncentruje się na rozpoznawaniu twarzy.

Jakie ma szanse w tym wyścigu Rose Polar? Biorąc pod uwagę możliwości i zasoby Google, wydaje się, że niewielkie. Należy jednak pamiętać, że Larry Page i Sergey Brin, założyciele Google, też zaczynali od pokoju w akademiku.

— Dzisiaj w San Francisco ceny mieszkań są dwa razy droższe niż biur. Toteż najbardziej hardcorowi zapaleńcy mieszkają w swoich biurach. U nas jest odwrotnie — przekonuje Tomasz Korzeniowski, szef polskiego oddziału Polar Rose.

Mit o garażu i wszystko, co się z tym wiąże, dobrze przyswoił sobie prezes Polar Rose Szwed Nikolaj Nyholm. Poprzednio rozwinął i sprzedał z dużym zyskiem firmę Ascio Technologies.

Ze Szwecji pochodzi nie tylko prezes. Podstawową technologię opracował i opatentował Jan Erik Solem, obecnie dyrektor do spraw technologii w Polar Rose. Nikolaj Nyholm dołączył do firmy we wrześniu 2006 r. i pomógł uzyskać 4 mln euro na rozwój. Skąd w szwedzkim pomyśle miejsce dla Polaków?

— Poznałem Nikolaja na spotkaniu Bootstrapa, czyli grupy zapaleńców, którzy starają się promować idee przedsiębiorczości i budowy internetowych start-upów w Polsce. Przyjechał do nas, żeby się rozejrzeć i nawiązać kontakt. Pracowałem wówczas dla wielkiej korporacji farmaceutycznej, ale szukałem nowych wyzwań, przygody i miejsca, gdzie mógłbym realizować swoje pasje i zainteresowania naukowe. Nikolaj szukał kogoś z umiejętnościami podobnymi do moich i się dogadaliśmy — opowiada Tomasz Korzeniowski.

Początkowo miał pracować jako tzw. wolny elektron i raz na dwa tygodnie latać do Malmö. Nyholmowi spodobała się Polska, a jeszcze bardziej polscy inżynierowie. Stworzono więc w Warszawie oddział. Polacy odpowiadają za oprogramowanie, Szwedzi za rozwój biznesu. Jest jeszcze jeden pracownik w Amsterdamie, który pełni funkcję głównego architekta oprogramowania.

— Codziennie o dziesiątej urządzamy konferencję przez Skype’a. Relacjonujemy, co chcemy zrobić, co zrobiliśmy i z czym mamy problemy — opowiada Tomasz Korzeniowski.

No i teraz raz na dwa tygodnie Szwedzi przylatują do Warszawy, a nie Polacy do Szwecji.

Zrobić coś własnego

Duch garażu widoczny jest we wszystkim, co robi Polar Rose — od wynajętego mieszkania do koncepcji biznesowej.

— Chcemy, żeby nasze oprogramowanie stało się platformą, na podstawie której inni będą tworzyć swoje rozwiązania, na przykład superblog o gwiazdach czy własne programy. Jeśli użytkownicy będą udostępniać je za darmo, to też za darmo będą mogli korzystać z naszej pracy. Jeśli będą czerpać z tego zyski, oczekujemy, że część zarobionych przez nich pieniędzy spłynie na nasze konto — opowiada Tomasz Korzeniowski.

Po godzinach przygotowuje serwis Na trasie (www.natrasie.pl), gdzie podróżnicy i turyści będą mogli dzielić się wrażeniami z podróży. Start w lutym. Inni także mają swoje projekty, na przykład opracowanie projektu wiatrakowca (rodzaj helikoptera) w ramach licencji opensource.

— Nikolaj zachęca nas do takiej działalności. Często powtarza, że będzie to jego osobistą klęską, jeśli podczas pracy dla niego nie stworzymy czegoś własnego — mówi Tomasz Korzeniowski.

Kto wie, może dzięki takiemu podejściu Polar Rose wygra wyścig z Google? A jak wygra, to czy zmieni się w wielką korporację, która będzie musiała opuścić garaż? n

Pomieszczenie kultowe

Garaż, czyli osobna lub połączona z domem lub innym budynkiem mieszkalnym konstrukcja przeznaczona do umieszczania w niej pojazdu w celu zabezpieczenia przed kradzieżą, warunkami atmosferycznymi i zabrudzeniem. Brzmi prosto, ale trudno sobie wyobrazić, jak wyglądałby świat, gdyby nie on. W garażu zaczynali: William Hewlett i David Packard (założyciele koncernu HP), Steve Wozniak i Steve Jobs (Apple) czy Walt Disney. Także Larry Page i Sergey Brin z Google mają za sobą epizod garażowy. Jakiś czas temu gazety w Stanach Zjednoczonych zainteresowały się inżynierem, który opracował metodę leczenia raka opartą na emisji fal radiowych. Skonstruował odpowiednią maszynę do jej przeprowadzania. Oczywiście w garażu.

Spotkania wizjonerów

Bootstrap to inicjatywa zmierzająca do stworzenia społeczności osób zainteresowanych trendami w sieci oraz nowymi technologiami, a także ich zastosowaniem. Również w celu biznesowym. Spotkania, na których znane w światku nowych technologii osoby dzielą się swoją wiedzą, mają charakter niekomercyjny oraz nieformalny. Więcej na www.bootstrap.pl.

Kwitnąca róża polarna

4

mln euro Takie dofinansowanie otrzymało Polar Rose z funduszu Nordic Venture Partners.

15

mln Tyle zdjęć znajduje się w bazie Polar Rose.

147

mld dol. Tyle było warte Google w 2006 r.

Masażystka z milionami

Historia Bonnie Brown dowodzi, że można wygrać miliony, wcale nie grając w totka. W 1999 r. wydawało się, że los się od niej odwrócił. Przeżyła bolesny rozwód, mieszkała z siostrą i brakowało jej pieniędzy. Zatrudniła się na pół etatu jako masażystka. Zarabiała 450 dol. tygodniowo, a w ramach dodatku otrzymała prawo do pierwokupu akcji firmy. Nie była to może praca jej marzeń, ale Bonnie nie szukała innej. I słusznie. Firma nazywała się Google. Po pięciu latach masowania inżynierów i skupywania udziałów Bonnie Brown mogła przejść na emeryturę. Portfel jej akcji był wtedy wart miliony dolarów. Kupiła dom w Nevadzie, podróżowała po świecie, założyła fundację, a przede wszystkim zatrudniła masażystę.

Wojciech Chmielarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy