Mocna kotw

Jacek Konikowski
20-09-2007, 00:00

reportaŻ Założyli firmę, bo musieli. Krystyna Koelner z rodziną zamyka listę 20 najbogatszych Polaków.

Krystyna Koelner nie wie wszystkiego o narzędziach, kołkach rozporowych czy o kotwach. Nie uważa się za specjalistkę od techniki zamocowań, choć jej firma jest królem tej branży w Polsce. W 2005 r. przejęła Rawlplug z Wielkiej Brytanii, najstarszego producenta systemów zamocowań na świecie, wciąż uważanego za czołowego w Europie. Nie ma komputera ani zapierającego dech w piersiach gabinetu w szklanym biurowcu. Nawet wygodnego fotela prezesowskiego, chociaż firmie użyczyła swego nazwiska. Nie ma samochodu ani kierowcy. Woli abonament na taksówkę. W garażu mieszka pies, a Krystyna Koelner żartuje, że dzięki temu szczyci się największą budą w Polsce.

Dom skromny, nawet bardzo, na przedmieściach Wrocławia. Trudno tam dojechać. Dziury jak na poligonie. Ale dom i dziury są częścią historii rodziny.

— Budowaliśmy go przez 15 lat systemem gospodarczym. Cement kupowaliśmy od Ruskich z pobliskiej jednostki wojskowej. Pustaki robiliśmy sami. Zaczęliśmy w czasach, gdy po mieście jeździły warszawy — opowiada Krystyna Koelner.

Ludzie się dziwią, dlaczego nie przeniosą się do lepszej dzielnicy i ładniejszego domu. W końcu stać ich. Wszak majątek Koelnerów szacuje się na 1,2 mld zł.

— Niech się dziwią. Ten dom to jest nasz pot, łzy i wspomnienia — mówi Krystyna Koelner.

Koelnerowie działalność rozpoczęli w latach 80. Ona —nauczycielka angielskiego w liceum. On — bankowiec w Banku Rzemiosła. Odmówił Komitetowi Wojewódzkiemu PZPR udzielenia kredytu na służbowe wołgi. Bo i tak by nie spłacili, a może dlatego, że był doradcą finansowym Solidarności i za czerwonymi nie przepadał.

— W czwartek przed stanem wojennym pojechał do ministerstwa na naradę. Wrócił w piątek. Tego dnia dolnośląska Solidarność dostała z Warszawy 80 mln złotych. Władze sądziły, że to zasługa męża. Podejrzewały, że jest kasjerem związku. W poniedziałek wyrzucili go z banku. Z wilczym biletem — wspomina Krystyna Koelner.

Tego samego dnia najstarszy syn Koelnerów — Przemysław, działacz NZS na Politechnice Wrocławskiej, nie wrócił na noc do domu.

— Jakiś czas ukrywał się przed SB. Kiedy na chwilę wpadł po rzeczy, dom otoczyli milicjanci. Wyprowadzili Przemka — opowiada Krystyna Koelner.

Syn trafił do więzienia dla internowanych w Nysie.

— Czułam, że mnie wyrzucą ze szkoły. Żeby nie mieć zaszarganych papierów, sama odeszłam — mówi Krystyna Koelner.

Ruska wtryskarka

Stanęli przed dylematem, z czego żyć. Mąż wynalazł starą pordzewiałą wtryskarkę rosyjską. Od tego zaczęli. W garażu. Ciasny, ale własny.

— Wyglądała koszmarnie, po prostu złom. Nawet kiedy po kilku tygodniach udało nam się złożyć ją do kupy. Węże od traktora pękały, a na tryskający olej nie było sposobu. Modliłam się w duchu, żeby wreszcie ten cholerny olej przestał cieknąć — wspomina Krystyna Koelner.

W stanie wojennym w domu Koelnerów gościł z wykładami Stefan Kisielewski.

— Z trzech pamiętam szczególnie ostatni. Opowiadał, co robić, żeby się utrzymać w przyjaźni, budując nowe struktury niepodległościowe. Był wizjonerem, przewidział, że może dojść do kłótni. I dzisiaj, w wolnej Polsce, takich ludzi się opluwa. Nie tak miało być — Krystyna Koelner na ułamek sekundy zawiesza głos.

Na rynku brakowało wszystkiego, m.in. kluczy nasadowych. Mąż znał z czasów pracy w banku rzemieślnika robiącego metalowe elementy kluczy. Wymyślił, że zacznie dorabiać do nich plastikowe oprawki. Piwnica domu na Karłowicach zaczęła rozbrzmiewać nieustannym stukotem wtryskarki, spod której wyskakiwały co chwila plastikowe rączki do kluczy nasadowych i śrubokrętów. Były bankowiec i nauczycielka zostali rzemieślnikami. Nie od razu, ale w końcu interes się rozkręcał. I wtedy zmarł mąż Krystyny Koelner.

— Nie wytrzymał presji. Był bankowcem, któremu zabrano bank. Wykończyło go to. Ta tęsknota — uważa Krystyna Koelner.

Nie ma góry bez dołu

Znowu na rozdrożu. Ale wpadła na pomysł produkcji guzików.

— Surowiec ten sam, a produkt lżejszy. Polistyren woziłam w reklamówce aż z Warszawy — wspomina Koelner.

Przemysław przypomniał sobie rozmowę z pewnym klawiszem w więzieniu w Nysie, który opowiadał o zakładzie karnym, w którym więźniowie produkują pudełka na eksport z tworzywa we wszystkich kolorach. Wkrótce przed domem na Karłowicach leżała sterta polipropylenowych ścinków. Koelnerowie zaczęli produkować doniczki.

— Sąsiad zrobił nam młynek. Mieliliśmy w nim ścinki na surowiec. Po godzinie człowiek wyglądał jak górnik. Nie wiem, jak to przeżyłam — opowiada Krystyna Koelner.

Pomogli koledzy syna ze studiów.

— Starali się jak mogli. Jeździli po surowiec, montowali towar, rozwozili go po sklepach. Dorabiali, kończąc studia — mówi Krystyna Koelner.

Dzisiaj większość ówczesnych podrostków pracuje w Koelnerze, stanowiąc trzon kadry kierowniczej.

Wkrótce asortyment powiększył się o kołki rozporowe. Bo też z plastiku. Przenieśli się do zakładu po Viscoplaście. Kupili nowe maszyny. Zamiast marmurów w firmie panuje demokracja. Nie dzieli się tutaj ludzi na tych w krawatach i na tych w drelichach. Stołówka jest jedna, parking jeden, grafik wczasów pracowniczych też jeden.

— Dół jest najważniejszy w firmie. Bez niego nie ma produkcji. Dyrektor do montowarki nie stanie, prezes też nie poradzi sobie przy wtryskarce. A pan Henio sobie poradzi. Gdyby nie on, tamci nie mogliby dokumentami przerzucać — mówi pani Krystyna.

Kiedyś informatycy się zbuntowali. Zażądali dla siebie miejsc parkingowych. Koelner się sprzeciwiła. Skoro prezes nie ma, to wy też nie. Ustąpili. n

Lider zamocowań

Grupa Koelner jest liderem na rynku zamocowań dla budownictwa i przemysłu w Polsce. Należy do czołówki w Europie. Jest także znaczącym graczem na krajowym rynku narzędzi i elektronarzędzi. Jej oferta obejmuje około 27 tys. pozycji, oferowanych głównie pod własnymi markami: Koelner, Rawl, Rawlplug, Modeco, Modeco Expert i Globus.

Wieczny niepokorny

Stefan Kisielewski (1911-1991), pisarz, kompozytor i publicysta, żołnierz kampanii wrześniowej i powstania warszawskiego, należał do czołowych opozycjonistów w naszym kraju. Człowiek wielkiej kultury i cięty felietonista „Tygodnika Powszechnego” wielokrotnie narażał się władzy. Do niego należy określenie „dyktatura ciemniaków”, które wziął sobie do serca I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, zabraniając mu pisania tekstów. Skomponował wiele utworów muzycznych w stylu neoklasycznym. Napisał również kilkanaście powieści, które pierwsze wydania z racji cenzury miały poza granicami kraju. W esejach polityczno-społecznych głosił poglądy konserwatywno-liberalne, m.in. wyższość wolnego rynku nad gospodarką planową.

Liczby Koelnera

41,8

mln zł Tyle Koelner zarobił w 2006 r.

62

mln zł Taki zysk spółka chce osiągnąć w tym roku.

1,2

mld zł Na tyle szacuje się majątek rodziny Koelnerów.

Łącznik, co się zowie

Kotew (spotyka się też określenia ankier, ankra, kotwa, kołek lub łącznik) służy dzisiaj do mocowania elementów konstrukcji do jednorodnego podłoża. Koelner, oferuje różne ich rodzaje — od prostych kołków rozporowych stosowanych do różnych materiałów, po kotwy mechaniczne i chemiczne. Dawniej pręt poziomy ściągający elementy konstrukcji, na przykład przeciwległe mury, słupy czy filary, chroniący je przed rozchyleniem. Stosowany również przy sklepieniach. Przechodził na wylot przez spinany element. Jego końce chroniła przed wysunięciem

tzw. przewłoczka, często widoczna po zewnętrznej stronie konstrukcji. Kotwy bywały ozdobne, z przewłoczką i talerzowe.

Jacek

Konikowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Mocna kotw