Money Makers chce odebrać klientów bankom

GN
opublikowano: 07-02-2011, 00:00

Zarządzanie aktywami nie tylko dla zamożnych. Nie dla struktur i polis — twierdzi nowy gracz.

Zarządzanie aktywami nie tylko dla zamożnych. Nie dla struktur i polis — twierdzi nowy gracz.

Money Makers (MM) to najmłodszy gracz na rynku zarządzania aktywami. Do tej pory grały na nim domy maklerskie lub TFI — o klientów z grubymi portfelami (w większości przypadków próg wejścia to 1 mln zł). Inną drogą idzie firma założona przez Michała Szymańskiego i Jarosława Jamkę, którzy przez lata zarządzali największymi OFE (Aviva i ING), oraz Marca van der Ploeg, Krzysztofa Szypułę i Andrzeja Płachtę, przez wiele lat kluczowych menedżerów ING w Polsce. W niej próg wejścia to 40 tys. zł.

— Chcemy wyjść poza usługę niszową, skierowaną do zamkniętej grupy klientów. Ofertę kierujemy do grupy, która dziś jest przez banki kwalifikowana do usługi personal banking. Takich osób jest w Polsce 1,1-1,4 mln, a dziś nie mają szans korzystać z usługi zarządzania aktywami. To duży potencjał, który dziś wykorzystują tylko banki i pośrednicy finansowi — mówi Krzysztof Szypuła, partner zarządzający Money Makers.

MM chce przekonać klientów, że zamiast kupować produkty strukturyzowane czy polisy z funduszami, mogą powierzyć pieniądze ekspertom, którzy zainwestują je w akcje, obligacje, fundusze i ETF-y. Oprócz stałej opłaty za zarządzanie (od 0,5-2,7 proc. w zależności od strategii i kwoty), pobiorą do 10 proc. wypracowanego zysku.

— Jeśli klient zarobił, to nas wynagradza. Odnoszenie opłaty do benchmarku powodowałoby, że w razie spadków klient straciłby np. 10 proc., ale ponieważ benchmark spadł o 15 proc., to ma nas wynagrodzić. Pytanie, czy chce? A tak motywację mamy wspólną: im więcej klient zarobi, tym więcej zarobimy my — mówi Michał Szymański, partner MM.

Klientów ma przyciągać również pełen dostęp online do rachunku, ale przede wszystkim model działania.

— Próbujemy złamać praktykę rynkową. Nam płaci tylko klient, a kto płaci, ten rządzi. Dzięki temu będziemy niezależni i działać w interesie klienta. Klienci są często przekonywani, że otrzymują bezpłatną usługę, ale w rzeczywistości firmy doradcze są wynagradzane przez instytucje, których produkty proponują, więc rodzi się pytanie, w czyim interesie działają — dodaje Michał Szymański.

Marc van der Ploeg zapowiada, że cel firmy to 2 mld zł aktywów za trzy lata. Konkurenci oceniają plan jako bardzo ambitny.

— Usługa ma być masowa, a więc traci podstawowy walor: relację klienta z zarządzającym. Przy tysiącach klientów nie da się jej zapewnić. Klienci, którzy mają do ulokowania 40 tys. zł, nie szukają usługi zarządzania aktywami. Trzeba będzie więc do nich dotrzeć. Pytanie, jak? I jak ich przekonać, by oddali pieniądze w zarządzanie zamiast zainwestować w TFI. Kluczem będą wyniki — jeśli będą istotnie lepsze niż funduszy, to jest szansa — mówi Grzegorz Raupuk, członek zarządu Analiz Online Asset Management.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: GN

Polecane