My, molestowani

  • Aleksander Krawczuk
opublikowano: 24-11-2006, 00:00

Przykre i zawstydzające molestowanie pań stało się problemem głośnym, wciąż w różnych kontekstach omawianym. Każdy przypadek wywołuje wyrazy moralnego oburzenia — jak najsłuszniejsze.

Sprawa, choć poważna, ma aspekt paradoksalny. Oczywisty i — w gruncie rzeczy —powszechnie znany, choć — zdumiewające! — w dyskusjach ledwie się o nim wspomina, łatwo bowiem go zbagatelizować. Warto zająć się nim w tonacji pół żartem, pół serio (w tej konwencji można też przemycić sporo prawdy), dni bowiem są przygnębiające, nie tylko ze względu na jesienną aurę.

Nie ulega wątpliwości, że stroną od prawieków molestowaną bezlitośnie, w każdym miejscu i w każdej chwili, są przede wszystkim mężczyźni. Oto kobiety: stroje przyciągające oko barwą i krojem, sukienki obcisłe, przejrzyste, fantazyjne, fryzury wymyślne lub pozornie niedbałe, włosy farbowane, szminki, makijaże, spódniczki mini, ale też powłóczyście długie suknie, wysokie obcasy, dekolty, subtelne perfumy, malowane paznokcie, błyskotki na palcach, ramionach, na szyi. I jeszcze uśmiechy, rozkoszny szczebiot, powłóczyste spojrzenia.

Po cóż to wszystko? By zwrócić uwagę, zwabić i złowić, by stać się przedmiotem podziwu, westchnień, zabiegów. To wyrafinowane molestowanie przez strój, kolor, zapach, ruchy, miny, wymowę oczu. Działać na zmysły ofiary, wyzwolić jej naturalne odruchy — i dopaść! Lecz jeśli któryś z nas, powodowany uznaniem dla piękna lub ulegając prawom biologii, ośmieli się odpowiedzieć na perfidne wyzwania i zabiegi słowem lub — strzeżcie bogowie! — gestem, uśmiechem, pogłaskaniem, może zostać oskarżony. O co? O niecne molestowanie.

Niekiedy molestowany, jeśli słabszego ducha lub zbyt pobudliwy, traci głowę i panowanie nad sobą, posuwa się za daleko. Godne ubolewania, niekiedy i kary. Trudno wszak tu należycie wyważyć winę stron obu — działa przecież splot przeróżnych okoliczności, do głosu dochodzi natura. Aby jednak ktoś nie podejrzewał, że piszę te słowa dla usprawiedliwienia własnych uczynków lub choćby skrytych myśli, zaznaczam, że licząc sobie lat 85, znalazłem się już w strefie neutralnej. Jestem praktycznie niedostępny jakiemukolwiek molestowaniu, anim ofiarą, ani drapieżcą...

Jakże wybrnąć z tej sytuacji, jak sprawić, by molestowani nie stawali się molestującymi? Ktoś powie: wyjście znaleziono w krajach ortodoksji islamskiej! Odziano kobiety w długie, luźne, czarne suknie, głowy spowito chustami, twarze zakryto — nie mogą więc molestować wprost i jawnie. Ale sama myśl, że i u nas mógłby zapanować podobny obyczaj, musi wywołać przerażenie w sercu mężczyzny. Jak szare stałoby się życie! Pójście tą drogą oznaczałoby też totalne zwycięstwo orientalnej kultury.

Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
×
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Przed tym z pasją ostrzegała Oriana Fallaci. Gdyby doszło do czegoś podobnego, Europę trzeba by rzeczywiście nazwać, posługując się ukutym przez nią określeniem, Eurabią. Podzielam wiele poglądów tej wspaniałej kobiety. Fallaci daje czytelnikowi wiele materiału do porównań i przemyśleń. Na przykład: gardzi futbolowymi, jak je nazywa, drużynami Prawicy i Lewicy, a różnice między nimi uznaje za — w dużej mierze — pozorne. Jej sercu bliższy pozostał, jak w czasach młodości, socliberalizm. Podziwiam bohaterstwo, jakie okazała, walcząc do ostatniej chwili z Obcym, który zagnieździł się w jej ciele i bezlitośnie je niszczył. Była w pełni świadoma tego, co nieuniknione, lecz wciąż celnie i ostro formułowała myśli, refleksje, przestrogi.

Gromiła ślepotę tych, którzy dopuścili i dopuszczają do postępującej islamizacji naszego kontynentu. A ta jest już faktem. Stwierdzić to może na własne oczy polski turysta w wielu krajach południowych, jeśli zainteresuje go coś więcej poza plażą i zwiedzaniem zabytków. Problem wydaje się nam obcy, niegroźny. Nie rozumiemy sytuacji. A przecież jesteśmy członkami Unii, w jej zaś granicach przepływ obywateli dokonuje się swobodnie. Szeroki nurt nowych imigrantów może niespodziewanie skierować się z państw tamtych w nasze strony.

Zdaję sobie sprawę, jak oburzyłby Orianę Falllaci ów pomysł, nawet wypowiedziany żartem, by dla ratowania mężczyzn, z natury o słabym charakterze, odziać molestujące ich kobiety w ciemne szaty i zakryć ich oblicza, jak to praktykują pokorne i ciche muzułmanki. Przypomina mi się opowiadanie znajomego, który — jeszcze w czasach nieboszczki Jugosławii — gościł w domu przyjaciela, islamskiego Bośniaka. Usługiwały kobiety, nie zasiadając do stołu i nawet słowem nie ośmielając się wtrącać do rozmowy. Zdumiony Polak zauważył złośliwie: „Jak wam tu dobrze, jak cicho i spokojnie!” — na co gospodarz z powagą: „Widzisz, i u was mogło być tak samo, gdyby nie ten niemądry Sobieski!”.

Ostatecznie — po rozważeniu argumentów pro i kontra — uważam za lepsze, że się jest molestowanym. Opieranie się pokusom ćwiczy wolę... Cenię sobie rozmowy z kobietami, także z blondynkami. Podzielam lęk Oriany Fallaci, „chrześcijańskiej ateistki”, jak sama się określała, przed nastaniem Eurabii. Troskę wszakże, by do tego nie doszło, pozostawiam — z racji wieku — przyszłym pokoleniom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksander Krawczuk

Polecane