Czy to objaw dna jakie osiągnęła amerykańska głupota?
Otóż nie. To nieszczęśliwa w skutkach, ale w swej istocie pozytywna reakcja na połknięcie monety przez automat.
Przypatrzmy się tej sytuacji dokładnie: wrzucasz pieniądze do automatu, a ten nie wydaje oczekiwanej wody niegazowanej.
Osoba totalnie zdołowana pracą, zatopiona w wyuczonej bezradności, spojrzy krzywo na maszynę, ale odejdzie bez choćby próby kopnięcia. Pewnie poślimaczy się do najbardziej życzliwej osoby w firmie i zacznie emocjonalne żebractwo w celu wyłudzenia napoju lub nowych dwóch złotych od tej osoby.
Mam nadzieję, że ty tak nie robisz.
Z drugiej strony – czy znasz kogoś, kogo pierwszą myślą byłoby: "Podziękuję życiu za tę w sumie tanią lekcję pokory i optymizmu życiowego"?
Uzupełnione przekornym: "Ok, a teraz wypluj z siebie tę cholerną wodę".
Chyba nie.
Typową reakcją na ten brak kontroli nad środowiskiem (automat nie wywiązuje się ze swojej roli) jest bardziej zdecydowana próba przywrócenia kontroli – ponowne wciśnięcie przycisku, sprawdzenie pozostałych przycisków, czy w końcu stukanie dłonią w automat.
Zdrowy człowiek zakłada bowiem zdecydowanie, że może sprawować kontrolę nad swoim najbliższym otoczeniem. Daje to motywację do tworzenia nowych sposobów rozwiązania problemów, wzmaga kreatywność, umożliwia poznanie nowych ludzi i wzbogaca wiedzę "jak radzić sobie w takiej sytuacji".
Kłopot w tym, że typowa reakcja nie jest najrozsądniejsza. Mając w pamięci nieszczęśliwe wypadki ze Stanów, lepiej mieć inny obiekt wyładowania złości z powodu braku kontroli. Może bokserski worek treningowy?
Konflikt z automatem najlepiej rozwiązać jednym cięciem: nosić ze sobą napoje oraz w szufladzie biurka trzymać kilka puszek "na wszelki wypadek". Jest to podejście proaktywne, które sugeruje życiową wyobraźnię i praktyczną kreatywność.
Inspiracją tekstu jest książka "Zwierzę kulturowe" Roya F. Baumeistera (Wydawnictwo Naukowe PWN, 2011). Wykorzystanie za wiedzą Wydawcy.
