Nanoembargiem w Kreml

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 20-11-2014, 00:00

Nowe sankcje na Rosję warto wycelować w spółki funduszu Rusnano — przekonuje ekonomista

Choć w ostatnich tygodniach sytuacja na wschodniej Ukrainie nieco się uspokoiła, to zaostrzenie się rosyjsko-ukraińskiego konfliktu nadal wisi w powietrzu. NATO i władze w Kijowie co kilka dni informują o postępującej koncentracji wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą. „Jesteśmy gotowi, my i nasi europejscy partnerzy, do poszerzenia i pogłębienia sankcji nałożonych na Rosję” — oświadczył w zeszły czwartek Departament Stanu USA.

CIOS W KORPUS:
CIOS W KORPUS:
Fundusz Rusnano i jego spółki to miękkie podbrzusze Kremla. Władze Rosji traktują je jako koło zamachowe gospodarki i nadzieję na pobudzenie innowacyjności. Nałożenie sankcji na te podmioty będzie bolesne dla gospodarki i uderzy w prestiż Kremla — mówi Janusz Wdzięczak, doktorantUniwersytetu Łódzkiego.
D. MARCINKOWSKI

Ani Bruksela, ani Waszyngton nie ujawniają szczegółów, o jakie sankcje chodzi, ale można przypuszczać, że nowe restrykcje nakładane na Rosję będą nieco różniły się od tych ostatnich, które uderzyły nie tylko w Rosję, ale również w gospodarki UE i USA.

Co zatem wchodzi w grę? Ciekawy pomysł ma Janusz Wdzięczak, młody ekonomista z Uniwersytetu Łódzkiego, badający transformację gospodarczą państw Europy Wschodniej. Jego zdaniem, nowe sankcje powinny uderzać 95 rosyjskich wysoko innowacyjnych spółek, z którymi rosyjski rząd wiąże szczególne nadzieje.

Zwichrowane koło

Chodzi o spółki, w które zainwestowałrosyjski fundusz inwestycyjny Rusnano.Kreml za jego pośrednictwem inwestujenadwyżki uzyskane ze sprzedaży ropyi gazu w najbardziej obiecujące nowoczesne spółki związane z nanotechnologiami.

— Rusnano ma napędzać rosyjską gospodarkęi wprowadzać ją na innowacyjnetory, a także załagodzić kryzys, który wystąpi po wyczerpaniu się surowców. Jest przedsięwzięciem prestiżowym, działającym bezpośrednio pod nadzorem prezydenta Putina — tłumaczyJanusz Wdzięczak.

Według jego koncepcji, spółki, w które zainwestował Rusnano, mogłyby być objęte zakazem współpracy z europejskimi i amerykańskimi podmiotami naróżnychpolach. Niemogłybynp. kupowaćsprzętuod zachodnichdostawców czy współpracować naukowo z zachodnimi ośrodkami badawczymi.

— Spółki Rusnano traktowane są przez Kreml jako koło zamachowe rosyjskiej gospodarki. Bardzo często — aby się rozwijać — nawiązują bliską współpracę z firmami i ośrodkami naukowymi z UE i USA. Gdyby ograniczyć tę kooperację, uderzy to zarówno w interesy Rosji, jak i będzie prestiżową porażką Kremla — mówi Janusz Wdzięczak.

Według ekonomisty, proponowane przez niego sankcje uderzą w gospodarkę zachodnią w mniejszym stopniu niż dotychczasowe restrykcje.

— To Rosja czerpie korzyści z zachodnich technologii, a nie odwrotnie. Ponadto, Rosji trudno będzie zastąpić nasze technologie rozwiązaniami z Indii czy Chin, jak ma w przypadku embarga na inne dobra — mówi Janusz Wdzięczak.

Za mało i za późno

Eksperci traktują pomysł objęcia sankcjami fundusz Rusnano z zaciekawieniem.

— Rzeczywiście, w długim terminie nic tak nie zaboli Rosji, jak odcięcie jej od zaawansowanych technologii. Niska innowacyjność to już teraz duży, strukturalny problem dla rosyjskiej gospodarki i wydaje się, że sankcje na spółki innowacyjne mogłyby ten problem jeszcze nasilić — mówi Marian Noga, ekonomista Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu, były członek Rady Polityki Pieniężnej.

— Idea odcinania Rosji od technologii z Zachodu nie jest zła, warto mieć

ją w zanadrzu, gdyby Rosja otwarcie zaatakowała Ukrainę i potrzebne byłyby nowe sankcje — mówi Mirosław Gronicki, były minister finansów. Jego zdaniem, pomysł ma jednak pewną wadę — takie sankcje można by łatwo obejść.

Aktywa funduszu

Rusnano to fundusz inwestycyjny należący w całości do rządu Rosji, zarządzany przez Anatolija Czubajsa, byłego wicepremiera Rosji. Zadaniem funduszu jest inwestowanie zysków uzyskanych z wydobycia surowców w innowacyjne, perspektywiczne i zarazem wysokomarżowe przedsiębiorstwa z branż elektronicznej, biotechnologicznej, farmaceutycznej, optycznej i inżynieryjno-materiałowej.

Według informacji sprzed tygodnia, Rusnano ma zainwestowane 140 mld rubli (3 mld USD), posiada pakiety w 95 spółkach (zarejestrowanych w Rosji, ale czasami też na Zachodzie, np. w Dolinie Krzemowej w USA) o łącznej wartości aktywów 460 mld rubli (10 mld USD). Władze funduszu przewidują, że w 2015 r. łączne obroty tych spółek sięgną 900 mld rubli.

Wojna na sankcje

W związku z konfliktem we wschodniej Ukrainie Unia Europejska nałożyła do tej pory sankcje wizowe i finansowe na 119 osób, w tym rosyjskich polityków, wojskowych i osoby z otoczenia Kremla oraz 23 firmy i osoby prawne. Wprowadziła również sankcje gospodarcze, ograniczając dostęp do rynków kapitałowych rosyjskim bankom i niektórym firmom oraz zakazała eksportu do Rosji: broni i urządzeń mogących mieć zastosowanie militarne oraz zaawansowanych technologii i usług dla branży energetycznej. Władze USA zamroziły natomiast niektórym rosyjskim koncernom energetycznym, zbrojeniowym i finansowym ich amerykańskie aktywa oraz ograniczyły dostęp do swojego rynku finansowego.

— Spółki mogłyby współpracować z zachodnimi partnerami za pośrednictwem innych podmiotów. Gdybyśmy więc rozważali tego typu restrykcje, być może warto by je wprowadzić szeroko, czyli generalnie dla transferu określonych zaawansowanych technologii — mówi Mirosław Gronicki.

Według Rafała Antczaka, wiceprezesa Deloitte, propozycja nowych sankcji ma jeszcze inną wadę — jest bronią o opóźnionym zapłonie, a kryzys ukraiński raczej wymaga działania tu i teraz.

— Najskuteczniejsze sankcje to takie, które od razu obniżają wzrost gospodarczy Rosji, bo natychmiastowo obniżają cenę ropy czy gazu, z których żyje Rosja. Sankcje technologiczne być może rzeczywiście ograniczałyby potencjał rosyjskiej gospodarki, ale byłby to proces tak powolny, że raczej nie skłoni rosyjskich władz do zmiany polityki — mówi Rafał Antczak.

Podobnego zdania jest Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. — Sankcje wymierzone w Rusnano miałyby charakter głównie prestiżowy. W zamyślewładz rosyjskich Rusnano ma być odpowiednikiem Krzemowej Doliny, a ewentualne sankcje spowolniłyby realizację tego projektu. Rosja to kraj surowcowy. Innowacje i związany z nimi wzrost produktywności nie mają w Rosji istotnego wpływu na bieżący wzrost gospodarczy — mówi Jakub Borowski.

Dlatego Marian Noga przekonuje, że sankcje na Rusnano warto mieć w pogotowiu, ale jako element całego pakietu sankcji.

— Ograniczenie transferu technologii na pewno nie powinno być jedyną restrykcją. To powinien być szeroki zakres działań, które uderzają w różnego rodzaju rosyjskie interesy — mówi Marian Noga. Peter Sennekamp z BusinessEurope z dystansem podchodzi natomiast do pomysłu jakichkolwiek dalszych sankcji.

— Bez szczegółów trudno jest ocenić koncepcję sankcji nakładanych na Rusnano, jednak nie możemy nagle zrywać kontaktów biznesowych z Rosją. Ewentualne sankcje muszą być bardzo precyzyjne, by nie miały zbyt mocnych konsekwencji dla zachodniej gospodarki — mówi Peter Sennekamp.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane