Navo sięgnie po pierwszy miliard w 2012 r.

Wiktor Szczepaniak
opublikowano: 2010-07-28 00:00

Tyska grupa handlowa rozwija skrzydła. Właśnie dobiła targu z koncernem Procter Gamble.

Firma urośnie na przejęciu dystrybucji baterii Duracell

Tyska grupa handlowa rozwija skrzydła. Właśnie dobiła targu z koncernem Procter Gamble.

Grupa Navo, która powstała w 2001 r. z połączenia czterech regionalnych spółek dystrybucyjnych z branży chemiczno-kosmetycznej, wyrasta dziś na jednego z potentatów branży dystrybucyjnej w Polsce. Zarząd firmy, której wiodącym udziałowcem jest Marek Sobieski, prognozuje, że w 2012 r. jej obroty przekroczą po raz pierwszy miliard złotych.

Silny tandem

— W zwiększeniu sprzedaży pomoże nam m.in. wynegocjowane właśnie przejęcie od Procter Gamble dystrybucji sprzętu pod marką Braun, szczoteczek elektrycznych Oral B oraz baterii pod marką Duracell na polskim rynku — mówi Roman Gajczewski, wiceprezes i współwłaściciel Navo.

Firma przejmie od Procter Gamble zarządzanie sprzedażą, logistyką i działaniami marketingowymi oraz niemal cały zespół handlowy zajmujący się tymi produktami w naszym kraju.

— Będziemy nie tylko dostarczać je do krajowych hurtowni i sieci handlowych, takich jak Mix Electronics, Partner AGD, Neonet czy RTV Euro AGD. Finalizujemy też prace nad dostarczaniem ich do sieci hipermarketów oraz zachodnich sieci, takich jak Media Markt czy Saturn — wylicza Roman Gajczewski.

Zaufanie, jakim obdarzył Navo amerykański koncern, to nie przypadek. Od lat polska firma jest jednym z dystrybutorów jego produktów drogeryjno-higienicznych.

— Navo jest obecnie jedynym ogólnopolskim dystrybutorem produktów koncernu Procter Gamble. Nasi konkurenci, tacy jak Interchem, Minimax czy Polska Grupa Drogeryjna, mają zasięg regionalny. Oprócz Procter Gamble obsługujemy innych dużych producentów z branży chemiczno-kosmetycznej i gospodarstwa domowego, jak SC Johnson czy 3M — mówi Roman Gajczewski.

Co ciekawe, jego firma w kryzysowym roku 2009 miała najlepsze wyniki finansowe w swojej historii: sprzedaż wzrosła do 876 mln zł, a zysk netto przekroczył 7,5 mln zł.

Rywale nie śpią

Wiele wskazuje jednak na to, że Navo nie będzie wcale łatwo utrzymać wiodącej pozycji w handlu hurtowym artykułami chemiczno-kosmetycznymi w Polsce. Jej rywale rosną w siłę, a wart ponad 20 mld zł rynek szybko się konsoliduje.

— Polska Grupa Drogeryjna nie jest jeszcze dystrybutorem hurtowym o zasięgu ogólnopolskim, jednak cały czas zwiększamy obszar działania. W ciągu 1,5 roku chcemy stać się firmą o zasięgu ogólnokrajowym, głównie dzięki przejęciom — mówi Krzysztof Gradecki, prezes giełdowego Eko Holdingu.

Podkreśla, że rynek drogeryjno-kosmetyczny w Polsce jest wciąż bardzo rozdrobniony, o czym świadczy, że obsługuje go kilkaset firm hurtowych. Tymczasem, jego zdaniem, na rynku ogólnopolskim jest miejsce dla co najwyżej kilku dużych graczy.

To bardzo dobry kierunek

Aleksander Domaradzki, partner w firmie DGL Polska

Oddawanie przez globalny koncern logistyki, dystrybucji i marketingu swoich markowych produktów lokalnemu dystrybutorowi nie jest powszechną praktyką. Takie posunięcie ma jednak sens ekonomiczny. Koncern Procter Gamble oddając takie działania firmie zewnętrznej, może obniżyć koszty sprzdaży swoich produktów i skupić się na swoim głównym biznesie, jakim jest produkcja. A trzeba podkreślić, że w dzisiejszych realiach rynkowych marketing i sprzedaż są tak silnie powiązane z logistyką, że jest dobrze gdy wszystkie one lądują pod jednym dachem. Dziś dystrybucja to nie tylko dostawa towaru, ale też zapewnienie mu właciwego miejsca na półce sklepowej i promocji w gazetkach handlowych. Oddawanie dystrybucji i związanych z nią działań okołosprzedażowych fachowcom to dobry kierunek. Każdy duży producent powinien taki wariant rozważyć.