Nerwy na postronku

Urszula Światłowska
opublikowano: 25-02-2005, 00:00

Ciągłe napięcie w pracy to mniejsza wydajność, osłabienie organizmu, wreszcie — choroby.

Jak sobie z nim poradzić?

Stres jest codziennym towarzyszem w pracy, także w domu. Niepowodzenia, nadmiar obowiązków, brak czasu lub problemy rodzinne powodują znaczny wzrost poziomu adrenaliny. Nadchodzi stres — reakcja psychofizjologiczna, która pojawia się, gdy nie dajemy sobie rady z wymogami otoczenia.

— To atawistyczna reakcja człowieka, który znalazł się w sytuacji zagrożenia. Wtedy organizm mobilizuje energię — w sposób niszczący. Objawy to przyspieszona akcja serca, szybki oddech, większa potliwość, a na poziomie psychologicznym — strach, agresja, niepokój — tłumaczy dr Maria Widerszal-Bazyl z Centralnego Instytutu Ochrony Pracy PIB.

Problem dotyka coraz więcej osób. Według badań, aż 40 proc. pracowników uważa, że ich praca jest bardzo stresująca, 25 proc. sądzi, że to najbardziej stresujący w życiu czynnik.

Niepokojące znaki

Dopóki mobilizacja organizmu jest krótkotrwała, nie ma większych powodów do niepokoju. Gorzej, gdy zaczyna być chroniczna.

— Na całym świecie prowadzonych jest dużo badań, które wskazują, że stres jest czynnikiem ryzyka, powodującym powstawanie różnych dolegliwości, jak np. choroby sercowo-naczyniowe czy mięśniowo-szkieletowe. Te dolegliwości są tak częste, że w mniejszym lub większym stopniu przyznaje się do nich praktycznie każdy pracownik — tłumaczy Maria Widerszal-Bazyl.

Oprócz chorób fizjologicznych mogą pojawić się niepokojące objawy psychologiczne. Pierwszym niepokojącym objawem przeciążenia stresem jest zmęczenie poranne. Po przebudzeniu czujemy się wciąż znużeni, jakbyśmy w nocy ciężko pracowali. Oznacza to, że organizm już nie jest w stanie regenerować się podczas snu. Kolejnym objawem są zaburzenia zasypiania, a potem budzenie poranne, między 3 a 5 rano, z uczuciem niepokoju. Jeśli te objawy ustępują po jakimś czasie, nie ma powodu do alarmu. Jeżeli nie — to znaczy, że jesteśmy całkowicie wypaleni.

Za walkę ze stresem warto zabrać się, zanim będzie za późno. Przede wszystkim trzeba sobie trochę odpuścić, skrócić dzień pracy, nie obciążać się do granic wytrzymałości.

— Bardzo dużo ludzi ma poczucie przeciążenia w pracy. Przyczyną stresu mogą być nadmierne wymagania, brak wpływu na decyzje organizacji, niesprecyzowane role zawodowe, konflikty z szefem — wyjaśnia Maria Widerszal-Bazyl.

Nieustające napięcie może doprowadzić do sytuacji, w której natychmiast trzeba zgłosić się do specjalisty.

Przy dużym natężeniu stresu pojawia się wrogość, potem agresja, wreszcie — odrzucenie jakichkolwiek normalnych relacji i w pracy, i w domu.

Dobrą obroną przeciw stresowi jest aktywność fizyczna. Ćwicząc, najłatwiej odreagować negatywne emocje.

— Jeżeli natężenie stresu nie jest jeszcze ekstremalne, ważne są też pewne nawyki, dzięki którym można się mobilizować. Warto znaleźć formę aktywności fizycznej dla siebie, np. jogę lub rower, dbać o relacje z rodziną, znaleźć czas na zabawę z dzieckiem i przebywanie z najbliższymi. To proste, ale niezwykle skuteczne — radzi Piotr Kwietniewski z IPSI.

Ale forma fizyczna to nie wszystko.

— Osoby, które mają silne zaplecze duchowe — np. wiarę, wiedzą, po co istnieją na świecie, mają wizję życia, są silniejsze. Z duchowej siły wynika też siła na wszystkich innych poziomach — od emocjonalnego począwszy, przez intelektualny, a na fizycznym skończywszy. W rezultacie takie osoby lepiej znoszą stres. Warto poszukać czegoś — modlitwy czy medytacji — co wzmacnia aspekt duchowy — komentuje Aleksander Teisseyre z IPSI.

A jeżeli w pracy czujemy, że jeszcze chwila i wybuchniemy, warto choć na chwilę oderwać się od biurka. Można odreagować krzykiem, płaczem lub spacerem. Byleby choć na chwilę oderwać się od spraw zawodowych.

— Jeżeli ktoś siedzi już kilka godzin przy komputerze i czuje, że wszystko go boli, to zamiast kontynuować przez następne trzy godziny, zdecydowanie lepiej jest wstać na 5-10 minut, przejść się, wyjść na świeże powietrze. To od razu zmienia nastawienie do kolejnego kawałka pracy, którą musimy wykonać — przekonuje Piotr Pietucha z IPSI.

Jasne strony

Coraz więcej i częściej mówi się o problemie stresu. Teraz osoby, które nie radzą sobie z napięciem, nie są skazane na radzenie sobie w pojedynkę. Powstają specjalne ośrodki, programy rządowe, prowadzone są kursy, np. asertywności. Zmienia się też podejście pracodawców.

— Pojawiła się tendencja, by stres traktować jako czynnik ryzyka, tak samo jak np. zapylenie czy hałas — i by go mierzyć. Stosownie do tego, co pokaże badanie, podejmować reformę organizacji, bo to ona ponosi odpowiedzialność za stres w pracy — tłumaczy Maria Widerszal-Bazyl.

A jeżeli wszystko dobrze pójdzie, to w następnym stuleciu pojawi się skuteczna „szczepionka” na nadmiar nerwów. Badania trwają...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Urszula Światłowska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu