Nić wprost do sukcesu

Agnieszka Janas
opublikowano: 26-09-2008, 00:00

Złota Nitka odmyka bramę do kariery. Kieruje na ciebie reflektory. Przydaje pewności siebie w kapryśnym świecie mody. Ale i tak sam musisz o siebie zadbać — potem.

Trudno zapomnieć smak pierwszej wygranej.

— Startując w profesjonalnym konkursie, młody twórca poddaje się ocenie znawców. To trudne, także emocjonalnie, ale warte zachodu. Wygrana jest jak drogowskaz: że warto iść obraną drogą. Wygrałem kilka konkursów. Po każdym coraz pewniej poruszałem się w świecie mody — wspomina Maciej Zień.

A duet Paprocki-Brzozowski?

— Złota Nitka to jedno z najważniejszych wydarzeń w polskim świecie mody. Pisze o niej prasa fachowa, uczestnikami interesują się ewentualni pracodawcy. To nie tak, że wygrana automatycznie gwarantuje dobrą pracę, ale — rzeczywiście — pomaga się wybić. Udział w konkursie uczy systematycznej pracy, dyscypliny tworzenia kolekcji, walki o siebie. To ważne. Bo jeśli sami o siebie nie zadbamy, nikt za nas tego nie zrobi — dodaje Marcin Brzozowski.

W tegorocznej (szesnastej) edycji konkursu uznany już tandem (prawie klasycy!) zasiadł w jury, dostał też honorową Złotą Nitkę. No i co z tegorocznymi pomysłami młodych zdolnych?

— Bardzo wysoki poziom! Trudno było wyłonić zwycięzcę. Ale obaj wskazaliśmy tych samych twórców. W kategorii Pre^t-a`-porter —Peggy Pawłowski i kolekcję Gavroche. A podczas konkurencji Premie`re vision zachwycił nas Grzegorz Gonsior — propozycją Buffo, Buffalo Bombast — wskazuje Brzozowski.

Peggy Pawłowski: Chustka na szyi

Peggy Pawłowski. 33 lata, urodziła się i dorosła we Francji. Mogła realizować marzenia nad Sekwaną. Ale…

Podjęła studia w Krakowie w Szkole Artystycznego Projektowania Ubioru. Dlaczego?

— Polskę poznałam, przyjeżdżając do babci na wakacje. Sześć lat temu przeprowadziłam się tu na stałe. Marzyłam o projektowaniu ubrań. Gdy przeglądałam oferty specjalistycznych szkół, najbardziej spodobał mi się program tej krakowskiej. Właśnie ją skończyłam. Gavroche to praca dyplomowa — opowiada projektantka.

Kolekcja ujrzała światło dzienne podczas konkursu Cracov Fashion Awards. Okrasiła ją nagroda. Pokazano ją także podczas akcji charytatywnej Podaj Serce w Warszawie.

Gawrosz. To słowo wywołuje jednoznaczne skojarzenie: apaszka na szyi, charakterystyczna czapka z daszkiem. I łobuzerski uśmiech paryskiego ulicznika: drobnego cwaniaczka, grajka, a może niedocenionego (jeszcze) artysty klepiącego biedę?

— Naturalnie jestem związana z dwoma kulturami: francuską i polską. Chciałam pokazać tę pierwszą część mojej natury. Gawrosz to cała ja! Co charakteryzuje kolekcję? Męska inspiracja posłużyła tworzeniu ubrań dla kobiet. Taka zabawa w zamianę ról... Co jest charakterystyczne dla współczesnego świata. Skupiłam się na klimacie i charakterze miasta i jego mieszkańców. Chciałam go pokazać przez ubrania i stylizację — opisuje pokrótce pomysł Peggy Pawłowski.

Wygrana utwierdziła ją, że warto sięgać po najwyższe cele.

— Tylu projektantów marzy, by wygrać Złotą Nitkę... A ja to zrobiłam! Najwyższy czas sprawdzić się w roli bizneswoman. Pragnę stworzyć firmę i mocną markę, znaną w Europie — zapewnia zwyciężczyni.

Doceniona, nie boi się ruszyć na podbój wybiegów, Polski, świata.

Grzegorz Gonsior: Bombastyczne buffo

Opolanin, Grzegorz Gonsior, nie świętuje zwycięstwa. Brak czasu. Przygotowuje kolekcję męską dla marki Tatuum.

Projektuje też dodatkowe ubrania Buffo, Buffalo Bombast. Bo musi powiększyć nagrodzoną kolekcję. To wymagania konkursu Usedom Baltic Fashion Awards w Berlinie. Zbliżający się do trzydziestki projektant wystartuje w kategorii Avantgarde. Finał — w październiku.

— Co do Tatuum… Trzy miesiące temu rozpocząłem pracę dla tej marki. Wkładam w projekty dużo pracy. I serca — tłumaczy.

Prawie trzy lata temu skończył Wyższą Szkołę Sztuki i Projektowania w Łodzi. I poszedł do pracy do LPP jako projektant marki Cropp Town.

— Nastał w Polsce dobry czas dla projektantów. Firmy poszukują pracowników, mają coraz więcej ciekawych propozycji dla klientów — uważa.

Zawalony pracą, obronił dyplom dopiero w tym roku. Przemyślał, co chce pokazać. Jego "bombastyczna" praca dyplomowa zdobyła nagrodę główną w Gali Dyplomowej Barbary Hanuszkiewicz.

— Inspiracja to rozbuchany, patetyczny barok i groteskowa postać klauna. Zrobiłem rysunki. Potem zastanawiałem się, z czego wykonać projekty. Nie potrafię szyć, ale akcesoria do kolekcji zrobiłem sam — chwali się.

Na razie zajmuje się zawodowo, nieco zachowawczą, modą męską, ale przyszłość wiąże z odważniejszym projektowaniem — dla kobiet.

— Mam nadzieję, że zimą zacznę sprzedaż skórzanych torebek i akcesoriów w internecie. I myślę już o następnej kolekcji — tym razem sportowej. Konkurs… Konkurs zmienił moje podejście do zawodu. Wiem, że warto pracować na swe nazwisko, że mam szanse — podkreśla.

Taka motywacja. Pewnie niejedyna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu