Nie chce ci się uczyć, musisz za to płacić

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2007-09-14 00:00

Nim zaczniemy uczyć pracowników języka, określmy, komu i w jakim zakresie jest potrzebny, dobierzmy program i kontrolujmy postępy.

Kursy Trzeba dyscyplinować pracowników, by pilnie poznawali języki obce

Nim zaczniemy uczyć pracowników języka, określmy, komu i w jakim zakresie jest potrzebny, dobierzmy program i kontrolujmy postępy.

Pracodawca postanawia zorganizować pracownikom lekcje angielskiego i za nie zapłacić. Lista chętnych jest długa. Po kilku miesiącach okazuje się jednak, że ich zapał słabnie, zwłaszcza jesienią i zimą. Narzekają: a to nie ta godzina, a to brakuje czasu. Nie przychodzą na lekcje, nie robią oczekiwanych postępów. Tymczasem firma wydała na ich naukę niemałe pieniądze i oczekuje jak najlepszych rezultatów.

Wszyscy mają problem

Niezdyscyplinowani bywają menedżerowie i pracownicy szeregowi.

— Pierwszym łatwiej się usprawiedliwić: albo wyjazdami służbowymi, albo spotkaniami. Dlatego najczęściej mają lekcje indywidualne — mówi Marek Zboralski z poznańskiej szkoły językowej Business English.

Podobne spostrzeżenia ma Agnieszka Kaczmarczyk ze szkoły językowej Archibald.

— Menedżerowie bardzo chcą się z nami umawiać na lekcje wtedy, gdy akurat znajdą na to czas. Nie zgadzamy się na to, bo nie mieliby go nigdy — komentuje Agnieszka Kaczmarczyk.

Co najbardziej mobilizuje menedżerów i pracowników do pilnej nauki języka obcego?

— Czy będą go używali w codziennej pracy, czy nie. Pomaga perspektywa awansu na stanowisko, na którym znajomość języka jest niezbędna, albo perspektywa wyjazdu za granicę — twierdzi Agnieszka Kaczmarczyk.

Według Jadwigi Kowalskiej-Mazur, dyrektor ds. nauczania Denis’ School, znakomite rezultaty pojawiają się też wówczas, gdy firmę ma przejąć zagraniczny inwestor.

Można też próbować dodatkowo zachęcać pracowników do nauki. Archibald proponuje firmom nagradzanie najlepszych uczniów: dodatkowym językowym kursem internetowym, dodatkowymi zajęciami tematycznymi czy konwersacjami.

Nie ma jak kontrola

Specjaliści ze szkół językowych zwracają uwagę, że mobilizująco działa sprawdzanie postępów w nauce. Dobrym sposobem jest np. przeglądanie przez dział personalny przygotowywanych przez lektorów raportów o frekwencji i wynikach nauki. Coraz częściej firmy wymagają, by odbyły się co najmniej cztery testy w roku szkolnym. Zadowalający wynik to 60-70 proc. punktów.

— Na prośby firm opisujemy mocne i słabe strony słuchacza, czego powinien się jeszcze nauczyć, co poprawić. Gigantyczna praca, zwłaszcza gdy w przedsiębiorstwie uczy się kilkuset pracowników —zwierza się Marek Zboralski.

Na podstawie raportów niektóre firmy decydują, kto i ile zapłaci za kurs. Jeśli frekwencja pracownika jest niższa niż 70-80 proc., skreśla się go z listy uczestników kursu, a na jego miejsce wchodzi ktoś inny. Gdy robi postępy, kurs nic go nie kosztuje, jeśli wyniki nie są zadowalające — ponosi część kosztów. Jeżeli niczego się nie nauczył, zwraca firmie pieniądze. Czasem raporty z lekcji języka wykorzystuje się przy okresowej ocenie pracownika.

— Gdy coś jest za darmo, często ludzie tego nie doceniają . Stąd motywowanie do nauki przez nakłanianie pracowników do udziału w kosztach. Zazwyczaj pracownicy pokrywają do 50 proc. ceny kursu — wyjaśnia Agnieszka Kaczmarczyk.

Walczcie z nudą

Postępy w nauce i frekwencja zależą także od szkoły językowej, jej programu i sposobu prowadzenia zajęć.

— Zawartość merytoryczna powinna się wiązać z pracą słuchacza. Nie chodzi tylko o ogólne podniesienie poziomu znajomości języka. Lekcja nie może polegać na przeczytaniu teksu z książki i jego omówieniu. Lektor musi mieć dużo inwencji w uatrakcyjnianiu zajęć — uważa Jadwiga Kowalska-Mazur.

Dobrze, gdy pracownicy stale oceniają lekcje i lektorów. Czasem trzeba jak najszybciej wymienić lektora, który nie spełnia oczekiwań słuchaczy.

Nie jesteśmy

poliglotami

- 43 proc. Polaków nie zna żadnego obcego języka. I tak jednak wypadamy lepiej niż Irlandczycy (66 proc.), Brytyjczycy (62 proc.) czy Włosi (59 proc.). Jednocześnie Polacy najczęściej spośród wszystkich europejskich nacji (75 proc. badanych) twierdzą, że każdy powinien znać co najmniej dwa języki obce.

Tylko dla najlepszych

Bank Millennium współfinansuje lekcje języka angielskiego pracownikom, którzy przepracowali w firmie rok i średnia ocena ich wyników, wyrażona w punktach za ten okres, plasuje ich w grupie 50 proc. najwyżej ocenianych osób.

Wysokość dofinansowania na semestr zależy od średniej oceny i od poziomu znajomości języka. W przypadku kluczowej kadry bank współfinansuje lekcje indywidualne. Pracownicy, którzy na egzaminie końcowym kursu językowego uzyskają wynik równy lub wyższy niż 80 proc. prawidłowych odpowiedzi i mieli frekwencję równą lub wyższą niż 80 proc., otrzymują dodatkowe 20 proc. dofinansowania. W przypadku niskiej frekwencji na zajęciach i niezaliczonego egzaminu pracownik nie może skorzystać z oferty w kolejnym semestrze.

Pracowników na szkolenia kierują u nas ich przełożeni zależnie od tego, czy znajomość języka jest konieczna na danym stanowisku.

Wojciech S. Kaczorowski

rzecznik prasowy Banku Millennium

Są postępy, jest bonus

Umiejętność biegłego posługiwania się językiem angielskim jest niezmiernie ważna w naszej firmie. Jesteśmy częścią światowej Grupy Legg Mason Inc. — jednej z największych firm inwestycyjnych na świecie. Angielskiego używamy w codziennej pracy — zarówno w komunikacji z zagranicznymi partnerami i firmami z grupy, jak i do bieżącego śledzenia sytuacji na rynkach światowych.

Wszystkim naszym pracownikom, którzy wyrażają chęć doskonalenia angielskiego, oferujemy bezpłatne lekcje. Dawniej w ramach mobilizacji do uczęszczania na zajęcia opłacaliśmy tylko 70 proc. wartości kursu, resztę pokrywał pracownik z własnej kieszeni. Obecnie ponosimy 100 proc. kosztów, ale w razie niskiej frekwencji czy braku postępów kolejny semestr nie jest już pracownikowi refinansowany.

Tomasz Jędrzejczak

prezes zarządu Legg Mason TFI

Różne języki w cenie

Zachęcamy i pomagamy pracownikom w osiągnięciu wysokiego poziomu znajomości języków obcych. Początkowo firma wspierała naukę angielskiego, ale od pewnego czasu dofinansowujemy także naukę innych języków.

Są u nas dwie możliwości korzystania z finansowania nauki języków obcych. Pierwsza to indywidualna inicjatywa pracownika wspierana przez firmę określoną kwotą. Pracownik może wybrać dowolny język obcy. Druga — to kurs w 100 procentach opłacany przez firmę i dotyczy tych pracowników, dla których znajomość danego języka wynika z potrzeb stanowiska.

Pracownicy mogą się uczyć w wybranej przez siebie szkole i w dogodnym dla siebie systemie. Za pomocą testów ustala się wstępny poziom znajomości języka, określa się także końcowy cel i kroki pośrednie. Nie dyscyplinujemy pracowników, ale brak postępów wpływa na decyzję o dalszym finansowaniu nauki.

Renata Śliwińska-Cherian

dział zasobów ludzkich, Philip Morris Polska

Co firma powinna zrobić, by nie stracić czasu i kasy

Kurs językowy dla pracowników przyniesie oczekiwane rezultaty, jeśli zostanie odpowiednio przygotowany i przeprowadzony.

1

Przygotowanie kursu językowego dla pracowników powinno się rozpocząć od bardzo dokładnego rozpoznania ich potrzeb — komu tak naprawdę znajomość obcego języka jest w pracy niezbędna.

2

Trzeba sprawdzić poziom znajomości języka u wytypowanych na kurs pracowników. Sprawdzian powinien być i ustny, i pisemny. Dzięki wynikom testu szkoła językowa będzie mogła przygotować adekwatny do potrzeb firmy program nauczania, zaproponować odpowiedniego lektora, dobrać materiały dydaktyczne i intensywność zajęć, a później ocenić efekty nauki.

3

Materiał kursu powinien być maksymalnie nakierowany na to, co pracownik robi w swoim miejscu pracy. Nie może być to tylko „ogólne podniesienie poziomu znajomości języka obcego”. Pracownik i zlecający szkolenie muszą wiedzieć, że to, czego się uczy uczestnik kursu, będzie mu potrzebne w pracy.

4

Nauczyciel musi pomóc słuchaczowi określić jego własny styl i rozwijać różne strategie uczenia się, bo pracownicy często nie mogą odrabiać prac domowych, potrzebują częstszych powtórek na zajęciach. Dlatego zamiast skupiać się na pochodzeniu lektorów, lepiej skupić się na ich umiejętnościach nauczania.

5

Przy wyborze szkoły językowej trzeba zapytać o listę klientów i referencje.

6

Ważne jest, jak szkoła reaguje na problemy zgłaszane przez słuchaczy — czy rozwiązuje je natychmiast, czy ignoruje.

7

Warto monitorować obecność pracowników na lekcjach i ich postępy w nauce.