(Nie)normalny przetarg

Jacek Konikowski
28-08-2009, 00:00

MPO, spółka należąca do miasta Warszawa, rozpisało przetarg, który zakończył się nietypowo. Firma musiała dołożyć do interesu prawie 190 tys. złotych. Wszystko przez zegarek, niedopatrzenie i nielogiczne paragrafy.

Po co robi się przetargi? Żeby było uczciwie i jak najtaniej. Po co przygotowuje się przed każdym z nich SIWZ, czyli specyfikację istotnych warunków zamówienia? Żeby sprawy były jasne i każdy oferent wiedział, na czym stoi. Po co jest wadium? Żeby odsiać niepoważnych oferentów. A wszystko to razem wzięte? Żeby było normalnie. Przetarg, który niedawno ogłosiło MPO w Warszawie, dowodzi jednak, że "zgodnie z prawem" wcale nie musi oznaczać normalnie.

Ich dwoje

Dwa miesiące temu MPO w Warszawie ogłosiło przetarg na system kadrowo-płacowy, który ma zastąpić istniejący od dawna i mocno już przestarzały system eMPO. Krok słuszny, zważywszy że nowy system miał w praktyce zastąpić pięć mniejszych systemów działających w każdym dzielnicowym zakładzie MPO w stolicy. Słowem — centralizacja. MPO ogłosiło warunki przetargu, w którym cena stanowiła ważne kryterium. Spółka zamierzała wydać na system 793 tysiące złotych. Zgłosiły się trzy firmy. Na placu boju pozostały dwie, których oferty były radykalnie odmienne, zwłaszcza w cenie. Spółka Altab z Częstochowy oferowała system za 565 tys. zł, a jej konkurent spółka DST z Rudy Śląskiej — za prawie 980 tys. zł. Wygrał ten, kto w porę połapał się w — pozornie prostej — sprawie, jaką jest wadium.

40 minut

Choć głównym kryterium przetargu była cena, wygrała oferta droższa. Trzeba było widzieć zaskoczenie szefa spółki Altab z Częstochowy, kiedy w dniu otwarcia kopert z ofertami usłyszał werdykt:

— MPO stwierdziło, że nasza oferta nie została wzięta pod uwagę z powodu niewpłacenia wadium. Byłem zaskoczony, bo wraz z ofertą wysłaliśmy potwierdzenie przelewu wadium na konto spółki, na co miałem potwierdzenie. MPO wyjaśniło mi jednak, że nasza oferta nie spełniała wymogów formalnych, bo pieniądze zostały zaksięgowane na ich koncie 40 minut po terminie, co wystarczyło, żeby odrzucić naszą ofertę — mówi Paweł Matejko, prezes spółki Altab.

Sądził, że zgodnie z SIWZ wystarczył sam dowód wpłaty wadium dołączony do składanej oferty, bo bez niego oferta jest nieważna. Jednak kilka stron dalej w tym samym SIWZ, pod numerem konta, na jaki należy wpłacić wadium, MPO pisze coś zupełnie innego: "Wadium wnoszone w pieniądzu uznaje się za skutecznie wniesione z chwilą uznania rachunku zamawiającego przed upływem składania ofert".

I zagwozdka: który zapis jest wiążący? Czy sam dowód wpłacenia wadium nie wystarczy? Zdaniem urzędników z MPO — nie. Kasa musi leżeć na koncie.

— Wymogi opisane w SIWZ nie są próbą mnożenia sformalizowanych wymogów wobec wykonawców biorących udział w postępowaniu. Spółka zdaje sobie sprawę z tego, że wykonawcy nie zawsze podążają za orzecznictwem KIO. Dlatego MPO umieszcza w SIWZ takie zapisy, które stanowią w istocie wyjaśnienie dotyczące tego, jak poprawnie przygotować i złożyć ofertę. Wymagania wobec wadium określone w SIWZ są w pełni zgodne z powszechnie przyjętym i ugruntowanym w orzecznictwie poglądem, że wadium (jako świadczenie pieniężne) uznaje się za wniesione z chwilą uznania rachunku zamawiającego. Taką linię orzeczniczą przyjął zespół arbitrów, a obecnie również Krajowa Izba Odwoławcza działające przy Urzędzie Zamówień Publicznych (UZP).

— W prowadzonym postępowaniu jedną ze złożonych ofert była propozycja firmy Altab. Oferta ta nie została jednak zabezpieczona wadium w sposób zgodny z wymogami prawa zamówień publicznych i dlatego wykonawca zgodnie z dyspozycją ustawy podlegał wykluczeniu z udziału w postępowaniu, zaś jego oferta na podstawie ustawy została uznana za odrzuconą — tłumaczy Joanna Mroczek z MPO.

Czy ma rację?

Takie prawo

Sprawdziliśmy w UZP. Okazuje się, że podobnych spraw zespół arbitrów UZP rozpatrywał już kilka. Z każdej płynie ten sam wniosek: na nic się nie zda dowód wpłaty wadium dokonanej terminowo, jeżeli pieniądze wpłyną na konto po terminie. Tak było w przypadku m.in.: przetargu na prace ogrodnicze wokół Pałacu Kultury i Nauki. Otwarcie ofert nastąpiło o 11.30, ale wadium jednego z oferentów wpłynęło o 15.30, dlatego zespół arbitrów UZP uznał, że słusznie jego oferta została odrzucona. W swoim orzeczeniu arbitrzy wyjaśnili: W sytuacji, kiedy uznanie rachunku bankowego poprzez zaksięgowanie kwoty wadium nastąpiło po terminie (godzinie) otwarcia ofert, należy uznać, iż wadium nie zostało wniesione, a zatem stosownie do postanowień art. 24 ust. 2 pkt 4 ustawy — Prawo zamówień publicznych zamawiający zobligowany był do wykluczenia wykonawcy i odrzucenia jego oferty.

Słowem prawo, jakie jest, takie jest, ale to prawo i trzeba je przestrzegać, nawet jeżeli wydaje się nielogiczne i bezsensowne. Jak bowiem sprawdzić, czy wadium zostało zaksięgowane na koncie zamawiającego? Albo jak przyspieszyć jego księgowanie? Nie da się.

Dalsze losy przetargu w MPO były oczywiste. MPO wybrało ofertę, która choć była droższa, spełniała wymogi formalne. Niestety, bo w imię prawa MPO musiało słono dołożyć do ceny. Po otwarciu jedynej oferty okazało się, że opiewa ona na 973 tys. złotych. To prawie 190 tys. zł więcej niż MPO zamierzało przeznaczyć na system. Komisja przetargowa musiała więc wystąpić do zarządu o zwiększenie kwoty przeznaczonej na system. Wybór oferty Altabu pozwoliłby zmniejszyć budżet o około 230 tys. zł. Gdyby więc drugi oferent przelał wadium kilka godzin wcześniej, wygrałby przetarg a miasto zaoszczędziło równowartość limuzyny, którą jeździ obecny prezes MPO.

Paweł Matejko zapowiada złożenie protestu, który UZP zapewne odrzuci, jak wiele podobnych. Pozostanie rozgoryczenie i złość, że polskie prawo wymaga spełnienia formalności, lecz nie zastanawia się nad ich sensem. A szkoda, bo robienie interesów zgodnie z prawem, ale bez sensu prowadzi niestety do wielu paradoksów: jak choćby ten, że MPO mogło, ale nie zaoszczędziło publicznych pieniędzy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / (Nie)normalny przetarg