Nie tylko hamburgery

Bartłomiej Rabij
26-02-2008, 00:00

Od koszykarskich drużyn NBA, przez sex-shopy, aż po… pralnie dla psów — twórcy sieci potrafią upowszechnić niemal każdy pomysł na biznes.

Katalog franczyzodawców nie kończy się na fast foodach

Od koszykarskich drużyn NBA, przez sex-shopy, aż po… pralnie dla psów — twórcy sieci potrafią upowszechnić niemal każdy pomysł na biznes.

Każdy może mieć w domu swojego Brazylijczyka — zachęcają twórcy systemu Brasilian Soccer Schools (BSS) z angielskiej miejscowości Leeds. Założyciel tej sieci doszedł do wniosku, że skoro każdy kibic na świecie uważa, iż najlepiej w piłkę grają Brazylijczycy, to on, Simon Clifford, zaproponuje światu brazylijski system szkolenia młodych piłkarzy.

Brazylijczycy futbol mają we krwi — mówią mniej wytrawni kibice. Tak samo jak Chińczycy tenis stołowy, a Amerykanie koszykówkę. Zatem BSS zajęła się szkoleniem dzieciaków już od 6. roku życia. A ponieważ biznes chwycił, więc stworzono kolejną sieć, która szkoli dzieci, zanim zaczną chodzić! Dziś obydwie sieci mają około 500 placówek w 17 krajach. Wejście do systemu kosztuje 3000 funtów. W zamian nabywa się prawo do 5-letniej licencji. 550 funtów trzeba ponadto zapłacić za miejsce na stronie internetowej sieci oraz materiały reklamowe i promocyjne. Tak przedstawiają się koszty franczyzobiorcy w Anglii. W pozostałych krajach są różne, nie przekraczają jednak 10 tys. funtów, a umowę franczyzową zawiera się na 10 lat. Ponadto kupujący licencję płaci 10 proc. prowizji od przychodów uzyskanych dzięki umowie. Licencjodawca narzuca także zakup sprzętu sportowego i ubrań piłkarskich za minimum 1 tys. funtów rocznie.

Jeszcze do niedawna o równie oryginalnych pomysłach można było przeczytać tylko w anglojęzycznych pismach dla przedsiębiorców. Jednak polskie sieci franczyzowe rozwijają się bardzo szybko.

Franczyza na wszystko

— Nie ma pomysłów biznesowych, których nie da się „sfranczyzować”. To tylko kwestia czasu, wysiłku i nakładów, które niekiedy mogą powodować, że takie rozwiązanie będzie nieopłacalne. Systemy franczyzowe pojawiają się wszędzie tam, gdzie jest zapotrzebowanie na jakąś usługę lub produkt. Oczywiście dzieje się tak po pewnym czasie, ponieważ firmy, które chcą budować system franczyzowy, muszą najpierw wypracować swoje własne know-how i swoją markę oraz okrzepnąć na rynku — wyjaśnia Andrzej Krawczyk, partner zarządzający w Agencji Rozwoju Systemów Sieciowych.

Jego słowa potwierdzają powstające jak grzyby po deszczu kolejne sieci wypełniające nawet najgłębsze nisze na rynku.

Po fast foodach, restauracjach, sklepach spożywczych, odzieżowych i obuwniczych przyszła kolej na bardziej wyszukane towary i usługi.

To, że dużym powodzeniem cieszyć się będą szkoły językowe, można było przewidzieć. W końcu do Wielkiej Brytanii czy Irlandii latamy już niemal jak do siebie. Triumfy święcą językowe marki, takie jak: JDJ Bachalski, Helen Doron, EF English First. Łącznie licencji udziela już 10 firm, a lista z całą pewnością nie jest zamknięta.

Któż by jednak przypuszczał, że boom przeżywać będą firmy budujące sieć przedszkoli.

Klub Malucha Siódme Niebo z Warszawy udzielił już trzech licencji. Rozwój sieci jest ciekawostką, jeśli wziąć pod uwagę, iż do związania się z nią trzeba nie tylko mieć lokal o powierzchni minimum 300 mkw., ale także wnieść opłatę wstępną wysokości 100 tys. zł, a przede wszystkim mieć odpowiednie przygotowanie dydaktyczne. Od niedawna Siódme Niebo ma dynamicznie rozwijającą się konkurencję w postaci grupy Zielona Ciuchcia.

Sieci franczyzowe mają też ofertę dla tych, którzy o przedszkole dla dzieci będą musieli się martwić dopiero za jakiś czas. Biuro matrymonialne Razem otwiera kolejne placówki w największych miastach Polski, a zwłaszcza ma najgęściej zaludnionym Śląsku. Sieć ma już siedem franczyzowych biur. Ich prowadzenie wymaga sporych nakładów: wynajęcia lokalu i przysposobienia do nowej funkcji, kupna materiałów i udziału w płatnych szkoleniach (około 4,5 tys. zł), wydatków na reklamę i promocję (blisko 10 tys. zł), a oprócz tego oczywiście uregulowania opłaty licencyjnej, która zależnie od miejscowości dochodzi do około 11 tys. zł.

Tańcowała igła z nitką

Popularność zdobywa także sieć Pracownia Poprawek Krawieckich. Ma już 15 punktów, w tym 5 franczyzowych. Działają od Bielska-Białej po Warszawę. I pomyśleć, że z naszych ulic jeszcze niedawno jeden po drugim wyparowywały zakłady krawieckie…

Nowością w Polsce jest także oferta firmy Care Center Sara. Stołeczne przedsiębiorstwo wprawdzie sieci jeszcze nie zbudowało, ale wici już zostały rozesłane i tylko patrzeć, jak zaczną powstawać nowe placówki. Dlaczego? Bo zajmują się opieką nad osobami starszymi, ale w przeciwieństwie do działających już na rynku placówek opieką zajmują się w domu klienta, a nie we własnym ośrodku.

Wciąż jednak naszym przedsiębiorcom brakuje śmiałości, aby rozkręcić taką sieć, jak amerykańska Njoy. Sprzedaje ona bogaty asortyment filmów, gier, dowcipów i rysunków erotycznych, a jej hasło reklamowe brzmi „prywatność jest bezcenna”.

Oryginalność pomysłu tej firmy polega na tym, że klient w ogóle nie zostawia w niej swoich danych. Po prostu kupuje kartę prepaidową, tak jak np. w przypadku telefonów komórkowych.

— Amerykanom udało się zatem przełamać największą barierę dzielącą sprzedawców artykułów erotycznych od klientów, którą jest poczucie wstydu — zachwalają pomysł Njoy goście jednego z forów internetowych polecających nowe formy franczyzy.

Także w Stanach Zjednoczonych można kupić licencję na prowadzenie biura detektywistycznego L&W Investigations, tropiącego oszustów ubezpieczeniowych.

Jeszcze dalej idą Włosi. Otóż podczas targów franczyzowych w Mediolanie zaprezentowano ofertę na… pralnie dla psów!

A możemy być pewni, że to nie koniec pomysłowości franczyzodawców.

Bo jak mówi jedna z głównych zasad sukcesu sieci franczyzowej: każdy produkt musi wyróżniać się wyjątkową cechą wyróżniającą go spośród innych. Musi być świętym Graalem biznesu.

Seven11 na szczycie

Liście największych sieci franczyzowych świata przez wiele lat przewodził McDonald’s. Jednak to już przeszłość. Na zakończenie 2007 r. największą siecią dysponowało Seven11.

Pochodząca z Dallas korporacja działa już od 1927 r., ale na rozwój sieci zdecydowała się 37 lat później. Seven11 to sieć sklepów ogólnospożywczych przypominająca nieco popularne w Polsce Żabki czy ABC. Dotychczas korporacja nie zdecydowała się na wejście z własną marką do naszego kraju.

Mimo że aż 25 tys. sklepów zlokalizowanych jest poza Stanami Zjednoczonymi (przyrost o 1,9 tys. w stosunku do poprzedniego roku), a 5,6 tys. w samych Stanach Zjednoczonych (przyrost o 1,6 tys. punktów), to sklepów własnych firma ma zaledwie 1 tys., a liczba ta z roku na rok maleje. Firma stawia bowiem na franczyzę, a nie własne jednostki. Łączna liczba punktów Seven11 to 31,7 tys..

McDonald’s ma ich 31,2 tys., w tym aż 8 tys. własnych barów.

Rynek wtórny

W Stanach Zjednoczonych, gdzie działa ponad 5 tys. systemów franczyzowych, istnieje całkiem sprawny rynek wtórny wśród franczyzobiorców. Najbardziej spektakularne przejęcia trafiają się w branży sportowej: koszykówce, hokeju na lodzie czy futbolu amerykańskim.

A wszystko dlatego, że najbardziej spektakularne rozgrywki w tych dyscyplinach sportu — NBA, NHL i NFL to nic innego jak franczyza. Popularne u nas NBA ma 30 drużyn, a wszystkie przynoszą dochody! W 2003 przynoszący straty zespół Dallas Mavericks za 300 mln USD trafił w ręce miliardera Marka Cubana. W grudniu 2006, o mały włos, ostatni niedochodowy klub ligi za 360 mln USD zmieniłby właściciela. Do transakcji nie doszło, a dwa miesiące później komisarz NBA David Stern ogłosił, że wszystkie kluby ligi przynoszą zyski.

Najwyżej wyceniane marki NBA — New York Knicks i Los Angeles Lakers — wyceniane są na blisko 600 mln USD.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Rabij

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Nie tylko hamburgery