Nie widać końca spadków

Marek Druś
06-01-2005, 00:00

Początek roku na zagranicznych rynkach akcji nie należy do udanych. Na amerykańskich giełdach nadal spadają kursy większości spółek. Wtorkowa wyprzedaż wywołana obawami wzrostu stóp procentowych i zwyżką cen ropy pogorszyła nastroje podczas środowych notowań na Starym Kontynencie.

Amerykańscy inwestorzy nie kwapią się do kupowania akcji. Nie sprzyjają temu dane, które napływają na rynek. W środę pozytywnym sygnałem był wzrost wskaźnika aktywności sektora usług. Spadek cen ropy po najnowszych danych o stanie amerykańskich zapasów także mógł poprawić nastroje. Niestety, liczba zapowiedzianych przez firmy w grudniu zwolnień czwarty miesiąc z rzędu przekroczyła 100 tys. Do tego była najwyższa od stycznia ubiegłego roku. To kiepski prognostyk przed piątkowymi danymi z rynku pracy.

Dow Jones spadł, choć przez większą cześć sesji minimalnie rósł dzięki rosnącym kursom Procter & Gamble i AIG. Rekomendację pierwszego podwyższył do „kupuj” Bank of America. Drugi zapowiedział podniesienie o 67 proc. kwartalnej dywidendy. Kolejną sesję spadał kurs General Motors, który informował o spadku sprzedaży aut w USA. Na rynku taniały akcje linii lotniczych po zapowiedzi znacznej obniżki cen biletów przez Deltę. Na rynku technologicznym rozczarował Xilinx, który ujawnił, że nie osiągnął prognozowanych wyników kwartalnych.

Główne indeksy największych europejskich giełd przez cały dzień wskazywały spadki. To efekt wtorkowej wyprzedaży na Wall Street. Nastrojów nie poprawił także najniższy od sierpnia 2003 roku wzrost aktywności sektora usług w Eurolandzie. Spadły ceny akcji spółek technologicznych, m.in. Ericssona i Philipsa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Nie widać końca spadków