Niemcy blisko dna

RB
18-03-2009, 00:00

Jeśli złoty gwałtownie się nie umocni, w drugim kwartale Niemcy mogą ruszyć z zamówieniami na polskie produkty.

Jeśli złoty gwałtownie się nie umocni, w drugim kwartale Niemcy mogą ruszyć z zamówieniami na polskie produkty.

Inwestorzy i analitycy za Odrą nie tracą nadziei. Ich zdaniem, latem największa gospodarka Europy dobije do dna. Później będzie tylko lepiej. Wskazują na to dane niemieckiego instytutu ZEW, obrazujące zaufanie inwestorów i analityków do gospodarki w najbliższych sześciu miesiącach. Indeks wzrósł w marcu do -3,5 pkt, wobec -5,8 pkt miesiąc wcześniej. Informacja zaskoczyła ekonomistów, którzy spodziewali się, że wskaźnik zanurkuje do -8 pkt.

Na minusie

Poprawę nastrojów ekonomiści tłumaczą m.in. cięciem stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny do rekordowo niskiego poziomu (1,5 proc.) oraz pakietem stymulującym gospodarkę wartym 80 mld EUR. Jest jeszcze jeden powód.

— Kondycja gospodarki jest tak fatalna, że gorzej nie powinno już być — uważa Simon Junker, ekonomista Commerzbanku.

O kiepskiej sytuacji, w jakiej znalazła się gospodarka naszego sąsiada, świadczą prognozy analityków instytutu DIW. Spodziewają się, że w pierwszym kwartale PKB skurczy się o 2,2 proc. Jeszcze w połowie lutego szacowali spadek o 1,4 proc.

— Niemiecka gospodarka cofa się do poziomów sprzed 3 lat, tracąc dużą część tego, co udało się zyskać podczas ostatnich lat ekspansji gospodarczej — ocenia Stefan Kooths, ekonomista DIW.

Zdaniem Wojciecha Matysiaka, ekonomisty BGŻ, mimo rewizji prognoza jest optymistyczna.

— W pierwszym kwartale spadek PKB przekroczy 2,2 proc. Jeszcze gorzej będzie w drugim. Dopiero w trzecim dynamika będzie dodatnia — prognozuje ekonomista.

W 2009 r. gospodarka Niemiec skurczy się o 4,8 proc. — prognozują analitycy Instytutu Badań Gospodarczych w Halle (IWH). Tłumaczą to załamaniem światowej koniunktury na przełomie 2008 i 2009 r., które silnie uderzyło w eksportowego lidera Europy.

Ekonomista BGŻ uważa, że prognoza IWH jest przesadzona.

— Jeśli wyniki instytutu ZEW potwierdzą się i ożywienie nastąpi w drugiej połowie roku, to średnioroczny spadek PKB może wynieść około 3 proc. — przewiduje Wojciech Matysiak.

Dwóch prymusów

Złe perspektywy dla niemieckiej gospodarki nie wróżą dobrze naszym firmom.

— Wiadomość, że odbiorca około 25 proc. polskiego eksportu drastycznie hamuje, nie może być dobra. Jest też druga strona medalu: w dobie kryzysu zwraca się mniejszą uwagę na markę, a większą na cenę i jej stosunek do jakości. Pod tym względem polskie produkty są bez wątpienia bardzo konkurencyjne — uważa Lars Bosse, dyrektor generalny Polsko-Niemieckiej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Wojciech Matysiak spodziewa się jednak, że już w drugim kwartale Niemcy mogą — na razie powoli — zwiększać liczbę zamówień eksportowych u polskich dostawców.

— Tendencja powinna się umocnić w trzecim i czwartym kwartale, co przełoży się na sytuację polskiej gospodarki. Produkcja firm zacznie się zwiększać, co pociągnie za sobą wzrost zatrudnienia — uważa Wojciech Matysiak.

Kolejnym powodem do zadowolenia powinien być wzrost zainteresowania naszym krajem wśród inwestorów.

— W naszym regionie tylko Polska i Czechy są w dobrej sytuacji gospodarczej, a nasze waluty są tanie. To działa na inwestorów jak magnes — uważa ekonomista BGŻ.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Niemcy blisko dna