Niepapierowy tygrys

Karol Jedliński
27-12-2007, 00:00

Książki, gazety — i zero papieru. Taki kiosk pojawi się 10 stycznia. Trio pomysłodawców już zaciera ręce. Byle technologia nadążyła.

Otwieramy.pl intryguje, prezentując na głównej stronie jedynie zdjęcie zaniedbanego korytarza, kończącego się drzwiami. Zza nich bije tajemnicze światło. Na ścianach napisy „Nowa era zarabiania w internecie”, „Nadchodzi lepsze” i „Pierwsi zarobią najwięcej”.

Eh, jest matriksowo. Przewija się motyw z filmu braci Wachowskich — hasło „Follow the X”. X wzięło się od środkowej litery nazwy Nexto. Pierwotny wzór działa na wyobraźnię: przychody z filmu przekroczyły miliard dolarów!

— Nasz marketing? Taki z gatunku wyrazistych, głoś-nych — przyznaje Mateusz Chłodnicki, jeden z pomysłodawców i właścicieli projektu Nexto.pl.

Sprzedaż książek i gazet, choćby w sieci, nie robi już wrażenia. Ale oferowanie ich nie na papierze, lecz w cyfrowej formie wygląda na zabieg trochę szalony. W Polsce. To nie będzie amatorska stronka, lecz potężna machina. Nexto.pl (start: 10 stycznia) ma być swego rodzaju centrum wirtualnego papieru i treści. Przez sieć e-partnerów ma sprzedawać także „Puls Biznesu” w formacie przyjaznym do czytania na ekranie. I to właśnie partnerów kusi otwieramy.pl. Dotychczas udało się zwabić ponad 125 tys. osób.

Myśl złota

Nexto.pl — mieszanka trzech osobowości działających w jednej branży, choć na różnych biegunach. Wisienką na torcie jest wkład finansowy funduszu MCI (zgodził się zainwestować do 1,5 mln zł). Tomasz Czechowicz i spółka nie są filantropami... Plany? Nexto.pl winno być rentowne najpóźniej po roku — właśnie dzięki niespotykanemu w sieci rozmachowi i skali.

— Mamy sprawdzony model biznesowy. Partnerom nie obiecujemy złotych gór. Dajemy im dobry, dopracowany produkt, dający możliwość konfiguracji i indywidualizacji. Będziemy go rozwijać. Internauci już mogą zakładać własne kioski, sami będą też wybierać ich asortyment z naszej oferty — zaznacza Mateusz Chłodnicki.

Na własnej skórze sprawdził, czy na wirtualnym papierze da się zarobić. Od kilku lat prowadzi w sieci wydawnictwo Złote Myśli. Strona zlotemysli.pl oferuje 205 e-booków, miesięcznie sprzedaje się ich ponad 3,5 tys. Partnerzy promujący książki na swoich blogach i stronach zarobili już ponad pół miliona złotych. Do współpracy zachęca to, że dostają 40 proc. wartości sprzedanych e-książek.

— Najlepsi wyciągają po 1,3 tys. miesięcznie, a że są w kilku programach partnerskich, to zbierają całkiem ładne sumy — szacuje Mateusz Chłodnicki.

Złote Myśli mają kilkanaś-cie tysięcy dystrybutorów — i tu tkwi chyba siła ich sukcesu. Miesięcznie przynoszą ponad 100 tys. zł dochodu, choć nie oferują książek znanych autorów. Co więcej: w tym internetowym wydawnictwie pokazują się głównie stuprocentowi debiutanci. Ale się sprzedają — najlepiej ci, co piszą praktycznie.

— Do dziś królują poradniki i książki związane z tematyką motywacji — przyznaje Mateusz Chłodnicki.

Cyfra daje kopa

Złote Myśli są dla tych, którzy swe złote myśli spisują niekoniecznie do szuflady. W Top 10 króluje seria o tajnikach inwestowania na warszawskiej giełdzie. Na Nexto.pl — wśród tysiąca książek, gazet i audio-książek — znajdą się też pozycje ze Złotych Myśli. Nacisk na termin „praktyczne” będzie jednak mniejszy. Pojawią się i poradniki, książki naukowe, i beletrystyka czy podręczniki do nauki języka. Wydawnictwa W. A. B, Lektorklett, księgarnia internetowa Literatura.net.pl, Wolters Kluwer czy Wiedza i Praktyka już zdecydowały się podpisać umowy z Nexto.pl. Ceny mają być niższe od wydań tradycyjnych o 30-50 proc.

— Wielu wydawców przyczaiło się i czeka, co z tego będzie. Jak dobrze, no to wejdą w ten biznes. Część z nich jest jednak nieprzygotowana na cyfrową książkę, bo nie ma zdygitalizowanej treści lub umów z autorami o rozpowszechnianiu ich prac w takiej formie — uważa Bartosz Roszkowski, prezes i udziałowiec Nexto.pl.

Lada chwila zniknie z obiegu jego firma Netpress Digital, której działalność przeniesie się do Nexto. Netpress sprzedaje czasopisma od ponad czterdziestu wydawców (można kupić „Politykę”, „Wprost”, „Puls Biznesu”, ale też „Zwierciadło” czy „Machinę”).

— Mamy umowę na wyłączność z Zinio Systems — te rozwiązania pozwalają wygodnie przeglądać elektroniczną prasę i książki — zaznacza prezes Nexto.pl.

Dwie czołowe firmy w Polsce, jeśli chodzi o sprzedaż cyfrowych treści, łączą siły. Poznaniak Mateusz Chłodnicki ma doświadczenie w budowie sieci partnerów i niebanalnym marketingu. Jego wspólnik ze Złotych Myśli — gliwiczanin Marcin Kądziołka — stworzył oprogramowanie na potrzeby wirtualnego wydawcy. Teraz sam już nie pisze, przy Nexto pracuje ponad 30 osób.

— Mateusz miał i ma ciekawe pomysły, które ja potrafię wraz z zespołem przekuć na rzeczywistość. Teraz robimy coś nowego, co nas bawi, daje kopa — przyznaje Marcin Kądziołka.

Wraz z Chłodnickim są udziałowcami spółki Netina, która nie tylko posiada Złote Myśli, ale m.in. tworzy internetowe aplikacje biznesowe.

Wygoda dla mas

Zarządzanie i negocjacje to domena Bartosza Roszkowskiego z podwarszawskiego Halinowa. To on skusił MCI. Trio jest młode, razem przekroczyli ledwie osiemdziesiątkę. Mają zapał, pomysły, śmiałość... Strach? Nie za bardzo, w końcu więcej jest do zyskania niż do stracenia. Jeśli ryzyko — to głównie technologiczne. By Nexto.pl działało na wielką skalę, muszą upowszechnić się czytniki do e-książek. Bo czytanie na ciężkim laptopie bywa męczące, a baterie trzymają ledwie kilka godzin. Co innego czytniki z ekranami — choćby w technologii e-ink, świetnie imitujące nadruk na papierze. Ich podstawowa wada? Ano, cena. Czytnik Philipsa — iLiad — kosztuje ponad 2 tys. zł.

Rok w nowych technologiach to wciąż mnóstwo czasu. Gdzie na progu 2009 r. będzie Nexto? Może w tysiącach kieszeni Polaków, z dobrym, tanim i modnym czytnikiem. Na razie szefowie internetowej spółki widzą szansę we współpracy, na zasadzie pośrednika, z serwisami Empiku, Merlina i innymi większymi księgarniami.

— Myślimy też na serio o działalności na wschodzie i zachodzie Europy — zdradza Mateusz Chłodnicki.

MCI, choć ma mniejszościowe udziały w spółce, za bardzo nosa w działania twórców Nexto nie wtyka. W końcu zainwestowało w ludzi, a ci pokazali, że wiedzą, jak rozkręcać wydawniczy matriks. O sukcesach Nexto inwestorzy z przyjemnością poczytają w gazetach. Niekoniecznie tych szeleszczących.

Niebrodaty, podpisany

Na Nexto.pl można poczytać próbne fragmenty tekstów. Hitem są Opowiadania ćwierćabsurdalne autorstwa Niżej Podpisanego. Jest tam i o polskim biznesmenie: „(...) 67. na liście najbogatszych Polaków podobał się sobie w lustrze. Przećwiczył uśmiech i krok, sprawdził, czy w kieszeni ma kartkę z tekstem przemówienia i wygładził niezrozumiałe

wybrzuszenie tkankowe na brzuchu. Z zadowoleniem wlał sobie do kieliszka

resztki otwartego dwa tygodnie temu wina suwalskiego (…)”. Autor zapewnia że ma lat 37,5 i jest niebrodatym introwertykiem w stylu dark nouveau. Wydał cztery zbiory opowiadań. W wolnych chwilach gra na instrumentach atonalnych w Zespole Pieśni i Tańca „Wysokie Gie”.

Gramatura zero gramów

Co czytamy na wirtualnym pa-

pierze, pokazują listy Top ten.

Na stronie zlotemysli.pl w górę

idzie „Szybka nauka języków

obcych”, „Seksualny klucz

do kobiecych emocji” i „Motywa-

cja bez granic”. W serwisie Bar-

tosza Roszkowskiego pierwsza

trójka to „Polityka”, „Wprost” i „PC World Komputer”. „Twój Weekend” jest dopiero siódmy a „Film” — dziesiąty.

Zaczytani w kilobajtach

649

EUR Tyle kosztuje nowy czytnik iLiad.

8

e-książek Tyle miesięcznie pozycji debiutuje na Złotych Myślach.

1,4

megabajtów Tyle „ważą” cyfrowi „Chłopi” Reymonta w formacie pdf.

Mikrokapsułki z Reymontem

to po prostu Iliada. Tak skromną nazwę nadano czytnikowi dokumentów i książek elektronicznych, rozróżniającemu 16 odcieni szarości. Wyposażony w ekran o przekątnej ponad 8 cali jest efektem skomplikowanej technologii. Główną rolę grają tu mikrokapsułki: pod wpływem impulsu elektrycznego układają się w pożądany kształt. Tak cyfrowo zadrukowany ekran nie męczy oczu i zachowuje ostrość nawet przy kątach patrzenia dochodzących do 180 stopni. Jest też energooszczędny, bo do utrzymania obrazu nie potrzeba energii. Ekran może służyć także jako pulpit rysownika. ILiad wyposażony jest w głośniki, system łączności wi-fi. Waży niecałe 400 gramów, tyle co tom „Chłopów”.

Karol

Jedliński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Niepapierowy tygrys