Niezależność banków centralnych umiera na naszych oczach

Marek Wierciszewski
opublikowano: 11-10-2010, 00:00

Wrześniowe posunięcie Japonii rozpoczyna kolejną falę dodruku pieniądza przez banki centralne

W pokryzysowym świecie obudziliśmy się w sytuacji, gdzie banki centralne już dawno nie koncentrują się na kontrolowaniu inflacji. Władze monetarne zaprzęgane są za to do wspierania wzrostu gospodarczego i walki z bezrobociem. A wszystko ku uciesze rządów, które zwalnia to z przykrego obowiązku przeprowadzania niezbędnych reform.

Fed do wznowienia skupu obligacji na pełną skalę coraz bardziej skłania wyhamowanie tempa ożywienia gospodarczego w USA. W tyle nie pozostaje Bank Japonii, który uprzedził Amerykanów cięciem stóp procentowych praktycznie do zera i zapowiedzią przeznaczenia na skup aktywów równowartości 60 mld USD.

"Bank Japonii nie tnie stóp. On je goli do gołej skóry" — komentuje William Pesek,

publicysta "Bloomberg News."

Po wrześniowym posiedzeniu amerykańskiej Rezerwy Federalnej inwestorów w zdumienie wprawił Ben Bernanke. Stwierdził on, że inflacja jest zbyt niska i Fed będzie się wręcz starał pobudzić wzrost cen. O tym, że Bernanke jest szefem niezależnego banku centralnego, nie wspomni chyba już nikt, bo liczba przesłuchań prezesów Rezerwy Federalnej przed Kongresem rośnie nieustannie od lat 80.

Wiosną tego roku w konsternację inwestorów wprawiła inicjatywa Banku Japonii, który udostępnił bankom komercyjnym preferencyjnie oprocentowaną linię kredytową, z której finansowane miały być kredyty w konkretnych sektorach gospodarki. Oficjalne stanowisko banku głosiło, że "nie zamierza on ingerować w alokację kapitału na poziomie mikroekonomicznym". W praktyce jednak właśnie w ten sposób działał program. Komentatorzy, w tym tygodnik "The Economist" uznali to posunięcie Banku Japonii za efekt presji ze strony ówczesnego ministra finansów, a obecnego premiera Naoto Kana.

W Wielkiej Brytanii, choć inflacja od wielu miesięcy pozostaje powyżej celu inflacyjnego wyznaczonego na poziomie 2 proc., Bank Anglii jest jak nigdy dotąd bliski decyzji o wznowieniu drukowania pieniądza. Na czwartkowym posiedzeniu brytyjska Rada Polityki Pieniężnej zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych i portfela aktywów Banku Anglii na stałym poziomie (to drugie oznacza, że bez zmian pozostanie baza monetarna).

Dzień później poinformowano, że ceny produktów opuszczających brytyjskie fabryki rosły we wrześniu (licząc miesiąc do miesiąca) trzy razy szybciej od prognoz. Wielką Brytanię od innych krajów odróżnia jednak to, że rząd przeprowadza odważne cięcia budżetowe, aby uratować rating AAA. W najbliższych miesiącach oszczędności uderzą w popyt wewnętrzny, zmniejszając presję na wzrost cen.

Coraz mniej aktualnym tematem staje się wyjście Europejskiego Banku Centralnego (ECB) z "nadzwyczajnych", jak uważano jeszcze do wiosny, programów stymulacyjnych. Na czwartkowym posiedzeniu bank zdecydował o utrzymaniu stóp na rekordowo niskim poziomie 1 proc. Na tle działań innych banków centralnych decyzja ECB wydała się jednak tak jastrzębia, że euro zdrożało względem dolara do poziomu najwyższego od stycznia.

Jak przyznawał w zeszłym miesiącu Ewald Nowotny, członek rady dyrektorów ECB, uzależnienie banków z krajów peryferyjnych od płynności z ECB stanowi "problem" i bank "powinien się nim zająć". "Problem", przynajmniej na razie, rozwiązywany jest jednak dalszym przedłużaniem kroplówki.

Kompletną utratę zaufania do papierowego pieniądza widać w zachowaniach rynków finansowych. O ile większość krajów z różnymi rezultatami stara się dewaluować własne waluty względem walut partnerów handlowych, o tyle bezsprzecznie udaje im się dewaluacja względem złota.

Na rynku kruszca, na którym przez większą część XX wieku oparty był system walutowy, w najlepsze trwa galopująca hossa. W ciągu ostatnich 12 miesięcy ceny złota zwyżkowały o prawie 27 proc. Bieżący rok jest dziesiątym z rzędu rokiem wzrostu notowań uważanego za tradycyjne zabezpieczenie przed inflacją metalu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy