Nowelizacja ustawy, potem cała władza w ręce PiS

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 2006-04-21 00:00

Prezydent proponuje, by KRRiT podejmowała uchwały zwykłą większością głosów. PiS mogłoby samo wybierać rady mediów publicznych.

Prezydent Lech Kaczyński zgłosił projekt poprawki do ustawy medialnej, która zakłada, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) będzie podejmowała decyzje zwykłą większością głosów.

— Moja propozycja nie zawierała takiego rozwiązania. Uważam jednak, że to jest dobry pomysł, bo do momentu ostatniej nowelizacji ustawy medialnej krajowa rada podejmowała uchwały zwykłą większością głosów — mówi Jarosław Sellin, wiceminister kultury.

Jeżeli Sejm przyjmie tę poprawkę, Prawo i Sprawiedliwość (PiS) będzie miało praktycznie pełną kontrolę nad rynkiem mediów, a zwłaszcza obsadą personalną rad nadzorczych i zarządów mediów publicznych. Tylko trzech członków będzie musiało głosować nad jej uchwałami. Teraz musi zgodzić się na nie czterech członków rady, co oznacza, że PiS musi szukać poparcia u kandydata rekomendowanego przez Samoobronę lub LPR. A współpraca nie układa się najlepiej.

Zimna wojna

— W krajowej radzie panuje permanentnie zimna wojna. Proste sprawy są przegłosowywane, ale nie ma porozumienia w sprawach zasadniczych. Zamiast kooperacji PiS wybiera próbę sił. To jest metoda działania tej partii w instytucjach państwowych — mówi Krzysztof Bosak, poseł LPR.

Wczoraj po raz kolejny rada nie rekomendowała trzech kandydatów na prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE). A brak prezesa regulatora telekomunikacyjnego to coraz poważniejszy problem dla całej branży telekomunikacyjnej.

— Nie może być tak długo paraliżu decyzyjnego w ważnych sprawach. Klincz może się uwidocznić przy wyborze rad nadzorczych mediów publicznych. W przypadku rekomendacji kandydatów na prezesa UKE bezwład jest już rzeczywistością — mówi Jarosław Sellin.

Kto wybierze rady

Sposób głosowania w łonie krajowej rady będzie też istotny dla obsady władz mediów publicznych. W tym roku wygasają kadencje rad nadzorczych mediów publicznych — do obsady jest ponad 100 stanowisk. Pytanie więc, czy członkowie rady kojarzeni z PiS będą musieli iść na kompromis z Lechem Haydukiewiczem i Tomaszem Borysiukiem przy obsadzie władz mediów publicznych.

— Krajowa rada nie była jednomyślna w sprawie poprawki zmieniającej parytet głosowania. Ja i Lech Haydukiewicz stwierdziliśmy, że nie ma żadnych przesłanek, by zmienić ten zapis, pozostałych trzech członków rady miało inne zdanie. PiS musi znaleźć większość w parlamencie na poparcie tego pomysłu. Moim zdaniem, nie ma na to szans — mówi Tomasz Borysiuk.

Poprawka będzie przedmiotem obrad Sejmu już na najbliższym posiedzeniu, zaczynającym się w przyszłym tygodniu.

— Kluczowe jest powstanie koalicji rządowej. Ma być ona utworzona do posiedzenia Sejmu. Jak to się uda, to uruchomi się sprawna maszynka do głosowania. Ale sądzę, że prace nad zmianą ustawy medialnej przeciągną się do maja — szacuje Jarosław Sellin.

Krajowa rada już na najbliższym, poniedziałkowym, posiedzeniu, ma w punkcie obrad wybór rad nadzorczych mediów publicznych.

— Moim zdaniem, będą to dopiero wstępne przymiarki i rozpoczęcie procedury — mówi Tomasz Borysiuk.

Najważniejsza jest kwestia wyboru rady nadzorczej Telewizji Polskiej. Obecna rada, której kadencja powinna się skończyć na początku maja, chce we wtorek wybrać nowego prezesa telewizji publicznej.