Nowy zarząd Pekaesu przygotowuje się do zakupu nowych samochodów, rozważa też złożenie do prokuratury wniosku przeciw poprzednim władzom firmy. Grupa Pekaes ma kłopoty — wykazała w 2001 r. największą stratę w historii.
Nieznane są jeszcze dokładne wyniki za 2001 r. grupy Pekaes, największej spółki transportowo-spedycyjnej w kraju. Wszystko wskazuje jednak na to, że ubiegły rok firma zamknie największą od lat stratą.
— Spośród dziewięciu spółek holdingu tylko trzy wykazały niewielki zysk. Wszystkie pozostałe zakończyły rok pod kreską. W efekcie skonsolidowana strata grupy Pekaes za 2001 r. przekroczy z pewnością 13 mln zł — mówi Jan Dalgiewicz, prezes Pekaesu, pełniący tę funkcję od 18 stycznia.
Tymczasem jeszcze w marcu 2001 r. poprzedni prezes firmy — Albert Borowski — zapewniał, że w tym roku grupa osiągnie dodatni wynik. Podobnie miało być z inwestycjami. Odwołany w styczniu szef Pekaesu obiecywał, że wyniosą „kilkanaście milionów złotych”. Zdaniem nowych władz, zainwestowano tylko kilka milionów. Tymczasem w latach 1995-99 grupa Pekaes inwestowała średnio 60 mln zł rocznie.
Zdaniem związkowców, mniejszościowych akcjonariuszy i obserwatorów rynku transportu międzynarodowego, Pekaes znajduje się w bardzo trudnej kondycji finansowej. Potwierdza to Jan Dalgiewicz.
— Zwiększaniu strat towarzyszyło w ostatnim czasie zmniejszanie się przychodów. Na to nakładały się wysokie koszty (nieuzasadnione umowy-zlecenia, wydatki na reklamę, sponsoring czy wysokie płace zarządów). Jednocześnie nie prowadzono skutecznej windykacji należności — mówi prezes Dalgiewicz.
Jednak według nieoficjalnych informacji, tylko w w przypadku jednej spółki grupy — Pekaes Multi Spedytor — przeterminowane należności przekraczają 30 mln zł, a nie zaksięgowane koszty wynoszą „kilka milionów złotych”.
Władze Pekaesu rozważają złożenie do prokuratury doniesienia o popełnieniu przestępstwa przez poprzedni zarząd firmy. Jeśli tak się stanie, będzie to już trzecia podobna sprawa. Zarzutami w stosunku do poprzednich władz Pekaesu (o niegospodarność i działanie na szkodę spółki) zajmują się już bowiem Prokuratura Warszawa Wola (od połowy 2001 r. na wniosek mniejszościowych akcjonariuszy) i prokuratura w Grodzisku Mazowieckim (od niedawna — na wniosek związkowców Pekaes Transport).
Poprzedni zarząd firmy uważał podejrzenia o działanie na szkodę spółki za bezpodstawne, a gorsze niż wcześniej wyniki tłumaczył m.in. dekoniunkturą na rynku transportowym i wysokim kursem złotego.
Szef Pekaesu nie chce składać deklaracji co do wyniku, jaki spółka osiągnie na koniec 2002 r.
— Na pewno zwiększymy przychody. Najważniejsze jest uporządkowanie organizacji w spółce i wprowadzenie potrzebnych oszczędności. Tylko przez 1,5 miesiąca ograniczyliśmy koszty o 3 mln zł. Jeśli chodzi o wynik, to liczymy na istotne zahamowanie rozmiaru ponoszonych strat — mówi Jan Dalgiewicz.
Zarząd na nowy tabor zamierza wydać około 10 mln zł. Jeśli Pekaes kupi kilkadziesiąt nowych samochodów z naczepami, będzie to największa inwestycja w tabor samochodowy od kilku lat. W ostatnim okresie samochody ciężarowe z koncesjami na przewozy międzynarodowe były wyprzedawane. Zdaniem mniejszościowych akcjonariuszy, wywodzących się z byłego managementu, to głównie dzięki sprzedaży blisko 500 z 1100 samochodów z koncesjami, a także operacjom finansowym między spółkami z grupy udawało się poprzedniemu zarządowi utrzymywać wynik Pekaesu na w miarę przyzwoitym poziomie.