Funkcjonariusze CBŚ przeszukali zakłady i dom biznesmena. Wkrótce zostanie za nim wystawiony list gończy.
Henryk Stokłosa, były senator, jeden z najbogatszych polskich biznesmenów, przepadł bez wieści. Z nieoficjalnych informacji wynika, że ukrywa się za granicą. Powód? Do sądu trafił wniosek prokuratury o jego aresztowanie, który jak informuje Wioletta Olszewska z biura prasowego Sądu Okręgowego Warszawa Praga, zostanie rozpatrzony 30 stycznia. Decyzja o areszcie umożliwi wystawienie listu gończego za biznesmenem.
Tymczasem, wczoraj prokurator i funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego przeszukiwali Farmutil, jedną z firm Henryka Stokłosy, a także jego dom w Śmiłowie (woj. wielkopolskie). Prowadzone są też przesłuchania osób, które mają związek z biznesmenem.
Marek Barabasz, rzecznik prasowy Farmutilu, pytany, czy właściciel firmy Henryk Stokłosa kontaktował się z pracownikami w związku z tą sprawą, zaprzeczył.
Twierdzi, że jego szef nie ukrywa się, lecz wyjechał w celach służbowych. Nie potrafi jednak powiedzieć, czy wyjechał z Polski.
Nakaz zatrzymania Henryka Stokłosy ma związek z podejrzeniami o udział w głośnej aferze korupcyjnej w resorcie finansów. W lipcu 2006 r. prokuratorzy i funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego zabezpieczyli kilkanaście tomów akt z przedsiębiorstw, biur i pomieszczeń byłego senatora.
Od tego czasu praska prokuratura analizowała opinię biegłego z dziedziny księgowości na temat tych dokumentów. Sprawdzała, czy uzyskiwał on wielomilionowe umorzenia podatkowe dzięki związkom ze skorumpowanymi urzędnikami resortu finansów.