Od klasyków do studentów

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 19-01-2012, 00:00

Śledzenie zakupów Fundacji Sztuki Polskiej ING może być dobrym drogowskazem dla początkujących kolekcjonerów

Fundacja Sztuki Polskiej ING powstała w 2000 roku. Dzisiaj kolekcja liczy 126 prac (dwie są w trakcie zakupów). Pierwsze, które się w niej pojawiły, wyszły spod pędzli klasyków sztuki współczesnej. Obecnie większy nacisk kładzie na młodsze pokolenie artystów, ponieważ celem fundacji jest ich wspieranie. Jednym z pierwszych zakupów były prace współzałożyciela krakowskiej Grupy Ładnie — Wilhelma Sasnala. Były to czasy, w których galerie nie pośredniczyły w zakupach dzieł sztuki w tak dużym stopniu jak dziś. Aneta Prasał-Wiśniewska, która współtworzyła program fundacji, wspomina w katalogu kolekcji, że transakcja odbyła się na rogu Alej Jerozolimskich i Kruczej, a obrazy owinięte w folię bąbelkową po prostu wrzuciła do bagażnika. Wiele od tamtych czasów się wydarzyło. Logo fundacji stworzyli słynni przedstawiciele street-artu — Grupa Twożywo, która przed rokiem zakończyła swoją działalność, a sama fundacja również ewoluowała. Trwają prace nad wdrożeniem otwartego systemu identyfikacji, który zastąpi stosowany dotychczas logotyp. Nowoczesna, nieczęsto jeszcze stosowana w Polsce forma identyfikacji, ma oddawać specyfikę organizacji.

Wsparcie Zachęty

W programie fundacji założono kupowanie dzieł artystów żyjących, które powstały po 1990 roku. Cezura ta związana jest z wejściem Grupy ING do Polski. W kolekcji zaczęły się jednak pojawiać prace coraz młodszych twórców, czasem jeszcze studentów. — Kolekcja rzeczywiście się odmłodziła. Nadal przeważają prace malarskie, ponieważ łatwiej je eksponować, ale mamy też fotografie, instalację przestrzenną Michała Budnego, wideo — mówi Maria Rubersz, prezes Zarządu Fundacji Sztuki Polskiej ING.

— „Malarskość” kolekcji, wymuszona niejako przez miejsce ekspozycji, została przekuta w świadomie rozwijany profil. To już nie tylko medium, ale w dużym stopniu problematyka kolekcji — dodaje Maria Rubersz.

Wszystkie dzieła są eksponowane w trzech siedzibach Grupy ING i żyją życiemkorporacji. W dobieraniu prac od 2004 r. pomaga warszawska Zachęta. Hanna Wróblewska, dyrektor Zachęty, jest merytorycznym opiekunem ING- -owskiej kolekcji. W zamian fundacja przekazuje Narodowej Galerii Sztuki darowizny na zakup konkretnych dzieł do stałej kolekcji. — Jesteśmy w stałym kontakcie z Hanną Wróblewską, która nam pomaga, rozumie naszą specyfikę. Konsultujemy z nią plany zakupowe i projekty, które zamierzamy realizować — podkreśla Maria Rubersz.

— Nie kupujemy „nazwisk”, zawsze szukamy pracy. Do kolekcji dany artysta trafia raz (choć mogą być to dwie prace). Są od tego drobne wyjątki i być może będą kolejne. Kolekcja to nie matematyka, mimo solidnego planowania pozostawiamy sobie margines na swobodniejsze działania. Nie chcemy, żeby doszło do tego, że kupujemy jednego artystę, którego bardzo lubimy — tłumaczy Maria Rubersz.

— Nie kupujemy też dużo, więc musimy dokonywać celnych wyborów. Nie określiliśmy też bariery cenowej, choć oczywiście mamy ograniczony budżet. Czasem kupujemy pracę droższego artysty kosztem liczby prac zakupionych w danym roku. W 2011 r. do kolekcji trafiło siedem prac, z czego od dwóch artystów zakupiliśmy po dwie prace — dodaje prezes fundacji.

Promocja w Polsce i za granicą

Maria Rubersz nie ukrywa, że kolekcja cieszy się coraz większym uznaniem. Dla wielu artystów zainteresowanie fundacji ich twórczością jest rodzajem nobilitacji. Fundacja chętnie wypożycza zbiory na wystawy w kraju i za granicą i angażuje się w projekty. W ubiegłym roku ważnym wydarzeniem była wystawa w Brukseli w centrum sztuki BOZAR w trakcie obchodów Polskiego Przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej, na której była prezentowana praca Marcina Maciejowskiego „Młodzi nie chcą się uczyć ani pracować”.Słynna fotografia „Wspaniałość siebie IIIb” Zofii Kulik uczestniczyła w krakowskiej wystawie „Historia w sztuce”, a obraz „Ja, Krystyna M., wyszłam z domu we wtorek (01.08.1944 Warszawa — 12.08.1944 Podkowa Leśna, Polska)” Agaty Bogackiej w warszawskiej Zachęcie i w Sopocie. Wyjątkowym dla fundacji wydarzeniem była wystawa „Niebieski prawie biały” zorganizowana przed trzema laty w warszawskiej galerii LETO. W 2011 r. miała miejsce wystawa „3 nad ranem” w warszawskiej galerii Starter. Obecnie fundacja opracowuje cykliczny projekt dedykowany młodemu artyście, który będzie realizowany z jedną z prestiżowych instytucji publicznych. Fundację doceniło Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W ubiegłym roku wyróżniło ją za systematycznie wspieranie polskiej sztuki współczesnej.

Wilhelm Sasnal

„Bez tytułu (słoiki)”

2000 r., olej na płótnie, 100x100 cm W kolekcji Fundacji Sztuki Polskiej ING od 2001 r.

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów trafił do kolekcji, zanim zrobiło się o nim głośno. Jednak to nie kalkulacja była powodem zakupu prac Sasnala. Fundacja, mimo że działa przy instytucjach finansowych z grupy ING, nie buduje kolekcji w celach inwestycyjnych. Zapis w statucie fundacji mówi jasno — w razie jej rozwiązania kolekcja trafi do instytucji publicznej.

Wojciech Gilewicz

„Miasto binarne”

2006 r., olej na płótnie, 124,5x105 cm W kolekcji Fundacji Sztuki Polskiej ING od 2009 r.

Wojciech Gilewicz wykonał malarską replikę rzeczywistości w skali 1:1. Obraz umieścił w przestrzeni publicznej Warszawy i Łodzi. Przez wiele miesięcy był narażony na trudne warunki atmosferyczne, został też przemalowany przez niczego nieświadomych właścicieli kiosku, na którym go eksponowano. „Miasto binarne” to nie obraz, ale projekt na temat malarstwa.

Anna Ostoya

„Krajobrazy i monochromy ’09”

2009, kolaż na płótnie, 51x41 cm W kolekcji Fundacji Sztuki Polskiej ING od 2011 r.

„Krajobrazy i Monochromy ’09” to cykl kolaży stworzonych z diagramów i statystyk ekonomicznych wyciętych z gazet. Pracę można odczytywać jako modelowy przykład sztuki abstrakcyjnej lub też opis rzeczywistości wykonany za pomocą analizy ekonomicznej. Pojawiająca się w tytule data przywołuje sytuację globalnej recesji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bednarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy