Opinie na temat ujawnionego raportu o WSI

opublikowano: 2007-02-18 09:43

Nie milkną komentarze na temat ujawnionego raportu Antoniego Macierewicza z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Nie milkną komentarze na temat ujawnionego raportu Antoniego Macierewicza z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

- Raport nie jest tak sensacyjny jak zapowiadano i nie zadowala nikogo - to opinia marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Jego zdaniem, treść raportu ani nie zadowala tych, którzy twierdzili, że WSI manipulowały i rządziły całą Polską, ani tych, którzy mówili, że te służby działały dobrze, więc nie ma problemu. Według marszałka Senatu, raport pokazał między innymi jak trudno było kontrolować WSI. Borusewicz stwierdził, że te służby zamknęły się we własnym kręgu. W efekcie - jego zdaniem - ochrona kontrwywiadowcza co do nielegalnego handlu bronią - przekształcała się w tenże handel, też pozaprawny.

Wicepremier Andrzej Lepper uważa, że ujawniony w piątek raport z likwidacji WSI jest ogólnikowy.

- Nie ma w nim konkretów - powiedział Lepper w sobotę w Warszawie na konferencji prasowej. Zapowiedział, że wystąpi z pismem do prezydenta RP, aby osoby, które sporządziły raport, przedstawiły politykom koalicji oraz opozycji konkretne fakty i dowody.

Lepper stwierdził, że raport był przygotowywany "na chybcika". Według niego, działania przy jego przygotowywaniu były "w niektórych momentach celowe, wymierzone w niektórych ludzi, aby pokazać, że są winni". Dodał jednak, że nie ma w dokumencie konkretnych zarzutów ani dowodów. Podkreślił, że Samoobrona nie będzie brała odpowiedzialności za niekonkretny raport.

Zbigniew Wassermann powiedział, że raportu z weryfikacji WSI nie trzeba traktować jak aktu oskarżenia. Minister-koordynator służb specjalnych wyjaśnił w Programie 1 Polskiego Radia, że raport jest opisem pewnej rzeczywistości. Przyznał, że w raporcie nie ujawniono wszystkich materiałów dotyczących sprzecznych z prawem działań Wojskowych Służb Informacyjnych. Ujawnienie niektórych materiałów mogłoby bowiem zagrozić bezpieczeństwu państwa. Dotyczy to między innymi nazwisk agentów wywiadu wojskowego działających za granicą.

Wassermann podkreślił, że Wojskowe Służby Informacyjne nie były w stanie rozwiązać problemu funkcjonariuszy, którzy byli szkoleni w Związku Radzieckim i mogli zostać zwerbowani przez radziecki lub rosyjski wywiad. Nie udało im się też schwytać żadnego obcego agenta, działającego w Polsce. Koordynator służb specjalnych wyraził opinię, że wywiad wojskowy należało zlikwidować zaraz po 1989 roku i zbudować od nowa.

Komentując fakt, że w raporcie nie znalazły się nazwiska najbardziej znanych dziennikarzy Wassermann powiedział, że służby specjalne starają się werbować ludzi, którzy dużo potrafią i pełnią ważne funkcje, ale nie rzucają się w oczy. Mówiąc o wymienieniu w raporcie nazwiska byłego szefa kolegium IPN Andrzeja Grajewskiego, koordynator służb specjalnych powiedział, że niektóre osoby były znane społeczeństwu z pozytywnej działalności, ale dokumenty pokazują także inne fakty.

Wassermann powiedział, że prezydent Lech Wałęsa, który był zwierzchnikiem sił zbrojnych, nie może się uchylać od odpowiedzialności za działanie WSI. Dodał, że autorzy raportu uznali Wałęsę za jedną z osób odpowiedzialnych za nieprawidłowości w WSI, gdyż wynika to z obowiązującego prawa. Konkretną odpowiedzialność poszczególnych osób ustalą natomiast odpowiednie instytucje, w tym prokuratura.

- Ten raport powinien był się ukazać piętnaście lat temu - stwierdził publicysta Jerzy Jachowicz. Dodał, że pewnie nigdy już nie uda się do końca ustalić, jak głęboko sięgają patologie WSI, ale uznał, że zaletą raportu o jest to, że w ogóle się ukazał.

Jest on zdania, że informacje zawarte w raporcie o WSI całkowicie usprawiedliwiają decyzję o rozwiązaniu tych służb. Jachowicz podkreślił, że raport pokazuje obraz patologii, jakie faktycznie zalęgły się w służbach wojskowych.

Jako wadę raportu określił rzucanie podejrzeń bez opublikowania popierających je dokumentów. Przyznał, że raport liczy i tak prawie 400 stron i publikacja dokumentów uprawdapadabniających tezy powiększyłaby objętość raportu kilkakrotnie. Zdaniem Jachowicza błędem jednak było zamieszczenie całości w jednym dokumencie. Zamiast tego - według publicysty - autorzy raportu powinni byli rozbić raport na poszczególne tematy czy patologie, rozbudować je i opublikować oddzielnie.

- Raport o likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych nie jest tabloidem i rozczaruje każdego, kto po lekturze oczekiwał rozrywki - powiedziała Anna Pietraszek, dziennikarka specjalizująca się w tematyce wojskowej . Celem raportu nie jest ujawnianie pikantnych szczegółów z życia ministrów, lecz ukazanie ogólnej sytuacji w jakiej znalazły się służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo narodowe. Raport jest globalną oceną jednego z podstawowych praw, jakim jest prawo do bezpieczeństwa w państwie - powiedziała dziennikarka. Jest miarą tego czy nasze podatki na bezpieczeństwo są dobrze wykorzystywane.

Zdaniem Anny Pietraszek, raport daje pojęcie o skali zjawiska, które najbardziej zagraża bezpieczeństwu państwa - skorumpowaniu wszystkich organów odpowiadających za to bezpieczeństwo. Jest to również uproszczona relacja z tego, w jakiej sytuacji znalazł się cały kraj i każdy z nas z osobna. Raport pokazuje siłę, znaczenie grup nacisku w Polsce, zrzeszonych w fundacjach i organizacjach czy spółkach. Grup nacisku, które nie są skupione wokół określonej ideologii, lecz mających wspólny interes, który nie jest ani interesem narodowym, ani interesem poszczególnych jednostek żyjących w Polsce.

- Raport z likwidacji WSI obnaża realia, w których ludzie, którzy coś potrafią, są niezłomni, uczciwi i profesjonalni - stali się niepotrzebnym towarem, bo nie należą do żadnej grupy nacisku - powiedziała Anna Pietraszek.

Socjolog Andrzej Zybertowicz powiedział po publikacji raportu, że teraz ruch należy do prokuratury. Profesor Zybertowicz zauważył, że to prokuratura musi się teraz zająć dogłębnym zbadaniem ujawnionych związków i patologii. Socjolog z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, który był członkiem grupy opracowującej raport powiedział dzisiaj w Poznaniu, że prokuratura powinna najpierw zająć się osobami odpowiedzialnymi za zaniedbania w WSI. Zwrócił przy tym uwagę, że nie należy jednoznacznie potępiać Polaków, którzy często z powodów patriotycznych podjęli współpracę z wywiadem wojskowym.

Z kolei Bronisław Komorowski uważa, że raport z likwidacji WSI miał służyć atakowi na opozycję. Poseł Platformy Obywatelskiej, który jako były minister obrony został wymieniony w raporcie wśród osób odpowiedzialnych za tolerowanie nieprawidłowości w WSI, oświadczył w Programie 3 Polskiego Radia, że nie uchyla się od odpowiedzialności. Dodał jednak, że generał Tadeusz Rusak, który kierował WSI za jego kadencji, nie został wymieniony wśród osób odpowiedzialnych.

Komorowski podkreślił, że mówiąc o wywiadzie wojskowym nie można mieszać faktów sprzed i po 1989 roku. Wyjaśnił, że w okresie komunistycznym funkcjonariusze wywiadu wojskowego musieli być szkoleni w Związku Radzieckim, a po zmianie ustroju można było mimo to wykorzystać posiadane przez nich informacje.

Mówiąc o sprawie dziennikarza Jarosława Kociszewskiego, który został wymieniony w raporcie jako agent WSI, Komorowski powiedział, że w czasie starań o zakup w Izraelu rakiet dla polskiej armii Kociszewski zbierał informacje o tamtejszych zakładach zbrojeniowych. Zdaniem posła PO, po ogłoszeniu raportu izraelscy przemysłowcy już nigdy nie udzielą takich informacji.

Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan, który wystąpił w tej samej audycji, uznał wypowiedź Komorowskiego za szokującą przypominając, że Platforma była za likwidacją WSI. Komorowski odpowiedział, że można było zlikwidować Wojskowe Służby Informacyjne jako strukturę nie niszcząc wywiadu wojskowego. Rząd jednak zrobił inaczej.

Bronisław Komorowski wyraził też opinię, że raport z weryfikacji WSI może zostać wykorzystany przez rosyjski wywiad.

- Z takich raportów mogą skorzystać tylko wrogowie Polski - podkreślił polityk Platformy Obywatelskiej.

Szef sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, Janusz Zemke z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, powiedział w tej samej audycji, że Polska nie ma obecnie wywiadu wojskowego. Dodał, że odpowiedzialny za powstanie raportu likwidator WSI Antoni Macierewicz przekroczył swoje kompetencje. W raporcie, który miał dotyczyć naruszeń prawa w WSI, ujawnił bowiem wiele informacji nie związanych z tą sprawą.

Z obydwoma politykami nie zgodził się rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Adam Bielan, który powiedział, że raport jest wstrząsający. Dodał, że zawarte w nim informacje o nadużyciach poruszyłyby każdym demokratycznym państwem. Zdaniem Bielana, raport dowodzi, że po 1989 roku popełniono błąd, nie przeprowadzając weryfikacji WSI, a ich rozwiązanie było w pełni uzasadnione.

DI (IAR/JM/PS/AC/Radio Gdańsk/Radio Merkury)