Ostatni moment na zmniejszenie podatku

Adam Torchała, Bankier.pl
opublikowano: 19-12-2018, 22:00

Żeby transakcja została ujęta w rozliczeniu podatkowym za 2018 r., akcje trzeba sprzedać do piątku

Inwestorów giełdowych obowiązuje 19-procentowy podatek od zysków kapitałowych, który jednak w określonych warunkach można obniżyć. Jeżeli chcemy tego typu optymalizacji dokonać w ramach rozliczenia za 2018 r., to w piątek 21 grudnia jest na to ostatni dzień. Wszystko przez sposób rozliczania transakcji przez giełdę. T+2 oznacza, że transakcje rozliczane są dopiero po dwóch sesjach, te z 21 grudnia więc zostaną rozliczone jeszcze w 2018 r. (28 grudnia, w dniach 22-26 grudnia handlu na GPW bowiem nie ma.). Te z kolejnej sesji (27 grudnia) — dopiero po Nowym Roku (2 stycznia 2019 r.

— w Sylwestra i Nowy Rok bowiem również na GPW nie ma handlu). Jak jednak wygląda sama optymalizacja? W uproszczeniu podatek Belki płacony jest od wyniku jaki na inwestycjach osiągnęliśmy w danym roku. Co istotne, do wyniku wliczane są jedynie transakcje zamknięte, jeżeli więc akcje wciąż mamy na koncie, to nawet największy zysk/strata podatkowo rozliczone mogą zostać dopiero po ich sprzedaży.

Tu pojawia się pole do optymalizacji. Gdy bowiem na transakcjach wykazaliśmy zysk, od którego musielibyśmy zapłacić podatek, a na koncie mamy akcje, na których jesteśmy stratni, możemy je sprzedać. Wówczas strata wygenerowana na tych akcjach obniży nam zysk wypracowany w pozostałych transakcjach. Efektem będzie niższy podatek. Teoretycznie akcje możemy odkupić od razu (do rozliczenia podatkowego zaliczą się dopiero po ponownym sprzedaniu) i cieszyć się tą samą strukturą portfela i niższym podatkiem za 2018 rok. Jest jednak ale...

Optymalizować czy nie?

Pierwsze „ale” to koszty. Owszem, optymalizujemy kwestie podatkowe, ale musimy zapłacić prowizję za transakcje (najpierw sprzedaż, potem odkupienie). Trzeba więc przekalkulować, czy taka operacja nam się w ogóle opłaca. Tym bardziej, że drugie „ale” może nam mocno koszty podbić. To ryzyko wzrostu ceny papieru, gdy ten będzie poza naszym portfelem. Nikt bowiem nam nie zagwarantuje, że odkupimy akcje po cenie, po której sprzedaliśmy. Warto więc przy wyliczaniu opłacalności do samych kosztów transakcyjnych dodać pewien margines na zmianę kursu.

Trzecie, ale wcale nie najmniej ważne „ale” — to wątpliwości prawne. W lipcu 2016 r. pojawił się zapis w ordynacji podatkowej mówiący, że „czynność dokonana przede wszystkim w celu osiągnięcia korzyści podatkowej, sprzecznej w danych okolicznościach z przedmiotem i celem przepisu ustawy podatkowej, nie skutkuje osiągnięciem korzyści podatkowej, jeżeli sposób działania był sztuczny (unikanie opodatkowania)”. Teoretycznie pod ten paragraf można byłoby podciągnąć sprzedaż akcji przed zamknięciem roku i ich natychmiastowe odkupienie. W praktyce nie wiadomo nic o żadnych karach nałożonych na inwestorów za tego typu transakcje.

Dodatkowo ten sposób optymalizacji nie bierze wartości z kosmosu. Po prostu nieco wcześniej rozliczamy podatkowo stratę, którą i tak w danym momencie posiadamy. Patrząc jednak na ostatnią zwiększoną aktywność skarbówki trzeba mieć świadomość tego, że optymalizacja to stąpanie po cienkim lodzie i należy kalkulować w swoich poczynaniach ryzyko użycia przez urząd tego paragrafu.

Rozliczyć się z historią

Warto także wspomnieć, że bez żadnych wątpliwości do obniżenia podatku możemy użyć nierozliczonych strat z poprzednich lat (o ile oczywiście takowe mamy). System podatkowy pozwala inwestorom na obniżenie zysków stratami osiągniętymi do pięciu lat wstecz. Oczywiście każdego złotego straty można wykorzystać tylko raz. Dodatkowo w ciągu jednego roku można rozliczyć nie więcej niż 50 proc. straty.

Koncepcja ograniczeń w rozliczaniu strat i konieczności całościowego rozliczania zysków pokazuje, że optymalizacja czasami jest wręcz konieczna, aby zachować podatkową normalność w portfelu. Załóżmy bowiem, że po świetnym 2018 r. mamy zysk, przez kolejne sześć lat możemy mieć jednak straty. Wówczas strat z 2019 r. nie możemy legalnie wykorzystać do obniżenia podatku, a przecież straty te ponieśliśmy. To działająca przeciw inwestorowi ułomność systemu podatkowego i z tego punktu widzenia ów inwestor powinien używać straty do obniżenia opodatkowania wtedy, kiedy ma ku temu okazję.

Wróg inwestor

Podatek Belki jest przez inwestorów regularnie wskazywany jako największa bolączka rynku kapitałowego i jego likwidacja mogłaby ułatwić Polakom budowanie oszczędności. W ankiecie w portalu Bankier.pl aż 85 proc. z 1357 respondentów odpowiedziało się za zniesieniem podatku. Kolejne 10 proc. zagłosowało za obniżką. Za utrzymaniem daniny opowiedziało się tylko 17 osób, czyli około 1 proc. ankietowanych.

Jednym ze sposobów radzenia sobie z podatkiem Belki są konta emerytalne: IKE oraz IKZE. Jeżeli w IKE utrzymamy kapitał do 60. roku życia, będziemy mogli wypłacić go bez konieczności uiszczania podatku. Z IKZE sprawa wygląda nieco inaczej, również bowiem nie płacimy podatku, możemy nawet odpisać wpłaty na IKZE od podstawy opodatkowania, przy wypłacie pieniędzy musimy jednak uiścić 10 proc. podatek ryczałtowy. Dodatkowo wypłata bez podatku może nastąpić dopiero po 65. roku życia. Warto również pamiętać, że na kontach tych obowiązują limity wpłat. W 2018 r. jest to 13 329 zł dla IKE oraz 5331 zł dla IKZE. Z racji limitów, osoby, które chcą zainwestować większe sumy w IKE/ IKZE powinny rozważyć założenie rachunku jeszcze w tym roku, by móc skorzystać także z tegorocznej puli. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała, Bankier.pl

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu