Ostatnie pożegnanie Tadeusza Mazowieckiego

PAP, DI
opublikowano: 2013-11-03 11:10

Były premier Tadeusz Mazowiecki spoczął w niedzielę po południu na cmentarzu w podwarszawskich Laskach; został pochowany w rodzinnym grobie obok swojej żony Ewy.

Pogrzeb odbył się z ceremoniałem wojskowym, odegrano hymny: państwowy i UE oraz Marsza Żałobnego Chopina. Wojskowa kompania reprezentacyjna oddała salwę honorową.

Modlitwę na cmentarzu prowadził metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz, który wcześniej odprawił mszę żałobną w warszawskiej archikatedrze św. Jana Chrzciciela. Wcześniej przy trumnie modlono się w kaplicy Matki Boskiej Anielskiej.

Na cmentarzu nie było żadnych oficjalnych przemówień. Na koniec uroczystości głos zabrał jedynie najmłodszy syn Tadeusza Mazowieckiego - Michał, który podziękował wszystkim uczestnikom pogrzebu i zaprosił na spotkanie wspomnieniowe o zmarłym.

"W imieniu całej naszej rodziny chciałem wszystkim - panu prezydentowi, rządowi i wszystkim władzom publicznym, księdzu kardynałowi - którzy pomogli w zorganizowaniu tego pogrzebu naszego taty, bardzo serdecznie podziękować" - powiedział. "Jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim za obecność na tej ostatniej drodze naszego taty. Bóg zapłać" - dodał.

Najmłodszemu synowi Tadeusza Mazowieckiego przekazana została też biało-czerwona flaga, którą podczas uroczystości żałobnych okryta była trumna z ciałem byłego premiera.

Tadeuszowi Mazowieckiemu w ostatniej drodze towarzyszyli przedstawiciele władz państwowych m.in.: prezydent Bronisław Komorowski z żoną, marszałek Sejmu Ewa Kopacz, marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, premier Donald Tusk, szefowie resortów. W kondukcie obok rodziny i przyjaciół szły także m.in. siostry franciszkanki, pracujące w zakładzie dla dzieci niewidomych w Laskach.

Były premier Tadeusz Mazowiecki został pochowany na małym, leśnym cmentarzu, na terenie Zakładu dla Niewidomych.

Grób na cmentarzu w Laskach, w którym została złożona trumna z ciałem Mazowieckiego, obłożony jest kamieniami. Nad mogiłą znajduje się duży krzyż z nieociosanego brzozowego drewna.

Tadeusz Mazowiecki z Laskami związany był od lat, miał tu przyjaciół. Laski to nie tylko zakład dla dzieci niewidomych, to także ważny ośrodek katolickiej inteligencji skupionej przy Zgromadzeniu Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża. W czasach PRL schronienie znajdowali tu opozycjoniści prześladowani przez komunistyczne władze.

To także ośrodek, który przyciągał pisarzy i publicystów. Bywali tu m.in. Zbigniew Herbert, Ewa Szelburg-Zarembina, ks. Jan Twardowski. Z Laskami również byli związani m.in.: Antoni Słonimski, Jerzy Liebert, Jerzy Zawieyski, Stanisław Stomma, Zygmunt Kubiak, Marian Brandys. Pod redakcją Tadeusza Mazowieckiego powstała praca zbiorowa "Ludzie Lasek".

Prezes Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi Władysław Gołąb, wspominając b. premiera podkreślał, że był on człowiekiem głęboko wierzącym, a w Laskach odnajdywał "spokój i siły do podejmowania wyzwań". "Przyjeżdżał tu także wtedy, kiedy przeżywał problemy polityczne, organizacyjne. Pierwszą rzeczą, którą zrobił po wyborze na premiera, był przyjazd do Lasek. Chciał się tu zastanowić i ogarnąć. Tutaj nabierał sił poprzez modlitwę i kontakt z niewidomymi dziećmi. Mówił, że gdy chodzi po alejkach i spotyka radosne, uśmiechnięte dzieci, zyskuje ducha i siły" - powiedział PAP Gołąb.

Cmentarz, leżący na granicy Puszczy Kampinoskiej, powstał w latach 20. XX wieku. Nie ma tu krypt i zdobnych nagrobków, część grobów porasta mech. W Laskach spoczywają m.in. założycielka ośrodka dla niewidomych hrabianka Róża Maria Czacka (matka Elżbieta Czacka), poeci Jan Lechoń i Antoni Słonimski, pisarz Marian Brandys, ks. Władysław Korniłowicz (grób symboliczny), ks. Jan Zieja, ks. Tadeusz Fedorowicz, publicysta Stanisław Stomma, polityk Aleksander Małachowski, dowódca powstańczej grupy Kampinos Józef Krzyczkowski "Szymon".

Tadeusz Mazowiecki, fot. Marek Wiśniewski
Tadeusz Mazowiecki, fot. Marek Wiśniewski
None
None

Relacja z mszy żałobnej:

Wcześniej orszak żałobny z trumną b. premiera przeszedł Krakowskim Przedmieściem z Pałacu Prezydenckiego do warszawskiej archikatedry na Starym Mieście. Mszy żałobnej przewodniczy metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz. Pogrzeb ma charakter państwowy; trumna, w której spoczywa b. premier przykryta jest biało-czerwoną flagą.

 We mszy świętej oprócz najbliższej rodziny uczestniczą m.in. prezydent Bronisław Komorowski z żoną Anną, premier Donald Tusk z żoną Małgorzatą, ministrowie rządu, szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso, byli prezydenci Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski, byli premierzy: Hanna Suchocka, Jarosław Kaczyński, Jerzy Buzek, Józef Oleksy, Leszek Miller, Kazimierz Marcinkiewicz, Jan Krzysztof Bielecki, Waldemar Pawlak, Włodzimierz Cimoszewicz.

Są też marszałkowie Sejmu i Senatu Ewa Kopacz i Bogdan Borusewicz, wicemarszałkowie Sejmu Cezary Grabarczyk, Jerzy Wenderlich, Wanda Nowicka, Marek Kuchciński, a także Władysław Frasyniuk, Władysław Bartoszewski, Adam Michnik, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.

 W uroczystości biorą też udział Marcin Święcicki, Henryka Krzywonos, Małgorzata Niezabitowska, szef BBN Stanisław Koziej, prezydenccy ministrowie Tomasz Nałęcz, Henryk Wujec, Roman Kuźniar, a także Jarosław Kalinowski, Róża Thun, Andrzej Wajda, Marian Krzaklewski, Mariusz Błaszczak, Tadeusz Iwiński.

 Msza jest otwarta dla wszystkich chcących uczestniczyć w ostatnim pożegnaniu byłego premiera. W katedrze, która może pomieścić około 1500 osób, dla rodziny i oficjalnych przedstawicieli wydzielonych jest 560 miejsc. Na Placu Zamkowym oraz na przyległych ulicach zgromadziły się tłumy mieszkańców Warszawy.

 Na rozpoczęcie uroczystości pogrzebowych, w Krakowie rozległo się bicie dzwonu Zygmunta.

 Po mszy św. trumna z ciałem Tadeusza Mazowieckiego spocznie w grobie rodzinnym na cmentarzu w podwarszawskich Laskach, gdzie pochowana jest także jego żona Ewa. Przewidziany jest ceremoniał wojskowy m.in. salwa honorowa.

Prezydent Komorowski:

 

Od Tadeusza Mazowieckiego można było uczyć się mądrej odwagi, prostych, ale jakże wymagających i jakże trudnych zasad: że konieczna jest odpowiedzialność za swoje słowa i czyny - mówił w niedzielę prezydent Bronisław Komorowski podczas mszy żałobnej.

 

Komorowski podkreślił, że od byłego premiera można było się także nauczyć, iż "trzeba dążyć do dobra wspólnego, a nie tylko do zaspokajania aspiracji jednostek, czy partii, że szacunek należy się każdemu, także politycznym adwersarzom czy przeciwnikom".

 

"Że, jak mówił, można się różnić, spierać, nie można się nienawidzić. Że trzeba nie szukać wrogów, ale chętnych do wspólnej pracy na rzecz ojczyzny, że wiara, szczególnie w naszym kraju była i jest źródłem siły mobilizującej ludzi do działania na rzecz dobra, że społeczeństwu potrzebne są autorytety, a nie mentorzy, że władzę sprawuje się po to, by podejmować najtrudniejsze nawet decyzje, jeśli tego wymaga przyszłość kraju i narodu" - wyliczał Komorowski.

 

Prezydent podkreślił, że postawa Mazowieckiego pokazywała, że "można w polityce być i przyzwoitym, i skutecznym jednocześnie, że osobista skromność w połączeniu z postawą służby czynią polityków wartościowymi w oczach współobywateli".

O. Hauke Ligowski:

Żegnamy Cię z nadzieją na nowe powitanie - mówił w niedzielę w homilii podczas mszy św. żałobnej w intencji b. premiera Tadeusza Mazowieckiego dominikanin, o. Aleksander Hauke-Ligowski. Wspominał też swoją wieloletnią przyjaźń z nim.

 

Dominikanim wspominał, że Mazowieckiego poznał w 1968 roku w Klubie Inteligencji Katolickiej, tuż przed swoim pierwszym wyjazdem za granicę, do Holandii. Jak mówił, w holenderskiej ambasadzie spotkał wówczas tłum ludzi wyganianych z Polski.

 

"Spojrzenia pełne żalu, smutku, może czasem rozpaczy i wściekłości. Po załatwieniu spraw w ambasadzie poszedłem po coś do KIK-u i tam natknąłem się na Tadeusza, którego do tej pory znałem tylko z widzenia i przelotnych, zdawkowych kontaktów, ale byłem wtedy tak nabuzowany, że wylałem na niego, czy raczej przed nim cały mój żal, współczucie dla tych ludzi, ale jak dziś widzę, przede wszystkim złość, moje upokorzenie draństwem dokonywanym także w moim imieniu" - wspominał Hauke-Ligowski.

 

Jak dodał, ze strony Mazowieckiego spotkało go wtedy nie tylko zrozumienie, ale i porozumienie. "A także wygaszenie całej mojej histerii. Wyszedłem z tej rozmowy umocniony i uspokojony" - podkreślił.

 

Na zakończenie homilii powiedział: "Odrodziłeś się w niebie i dlatego dziś, tu teraz żegnamy Cię z nadzieją na nowe powitanie. Każdy w swoim czasie i w swojej kolejności, jak nam to święty Paweł przypomina. A na razie pozostaje nam znowu pożyczając słów od Norwida wraz z Tobą +zmówić pacierz potężnym milczeniem+".

 

 

Kard. Nycz:

Był człowiekiem wiary, nadziei i miłości - powiedział o zmarłym premierze Tadeuszu Mazowieckim kard. Kazimierz Nycz, rozpoczynając mszę żałobną w warszawskiej Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela.

 

"+Tak więc trwają wiara nadzieja i miłość - te trzy, z nich zaś największa jest miłość+. Te słowa hymnu o miłości były bliskie premierowi Tadeuszowi Mazowieckiemu, którego dziś żegnamy w archikatedrze warszawskiej. Był człowiekiem wiary nadziei i miłości. Tą drogą wiary szedł jako człowiek swojej rodziny, jako człowiek Kościoła, Polski, Europy i świata" - podkreślił kard. Nycz.

 

Jak zauważył, wiara nie była nigdy obok życia Mazowieckiego, ale zawsze w jego centrum. "Świeccy w Kościele to był nie tylko temat jego publicystycznych zainteresowań, to była ważna część jego życia. Współzałożyciel +Więzi+, Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie, współpracownik +Znaku+, +Tygodnika Powszechnego+. Kościół św. Marcina przy Piwnej i jego umiłowane Laski - to miejsca i środowiska, w których pozostawił znaczną część swojego życia intelektualnego, duchowego i religijnego" - mówił kard. Nycz.

 

Dodał, że o zmarłym premierze wiele powiedziano w ostatnich dniach. "Wielu podkreślało, że podejmując decyzje, jako premier Polski i jako polityk zawsze pytał, czy to będzie dobre dla Polski. Podkreślano też wielką naukę pokory, jaką dawał w sposobie uprawiania polityki. To wielki testament, który śp. Tadeusz Mazowiecki nam zostawia" - podkreślił duchowny.

 

"Miłość, która jest największa, przyprowadza nas tu dzisiaj na modlitwę. W czasie mszy św. odprawianej za niego dziękujemy za jego życie, dzieło i polecamy go miłosierdziu bożemu. Módlmy się także za rodzinę śp. Tadeusza Mazowieckiego i w intencji wszystkich zasmuconych jego odejściem" - powiedział kard. Nycz.

 

Tadeusz Mazowiecki - pierwszy niekomunistyczny premier po II wojnie światowej zmarł tydzień temu nad ranem, miał 86 lat. W PRL działacz opozycji, w latach 90. wysłannik ONZ na Bałkanach, ostatnio doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Był ostatnim premierem PRL i pierwszym premierem III Rzeczypospolitej, wybranym po wyborach 4 czerwca 1989 r. Jego rząd wprowadził kosztowny społecznie tzw. plan Balcerowicza, który miał przeprowadzić gospodarkę Polski od systemu komunistycznego do rynkowego.

Był uczestnikiem najważniejszych wydarzeń najnowszej historii Polski: w 1968 r., gdy posłowie "Znaku" składali interpelację w sprawie brutalnej akcji milicji; w sierpniu 1980 r. w Stoczni Gdańskiej wśród strajkujących robotników; w 1989 r. przy Okrągłym Stole, a potem na czele rządu; w 1997 r. - gdy potrzebny był kompromis w sprawie konstytucji.

 

Wyznaczony przez Komisję Praw Człowieka ONZ na specjalnego sprawozdawcę konfliktu w byłej Jugosławii, jako jedyny wysoki funkcjonariusz ONZ, podał się do dymisji na znak protestu przeciw bierności wspólnoty międzynarodowej wobec popełnianych tam zbrodni. Pełnił tę misję, z przerwami, od 1992 do 1995 r. Otrzymał tytuł honorowego obywatela miasta Sarajewa, odznaczony Złotym Orderem Herbu Bośni (1996), uhonorowany nagrodą Srebrenica 1995 (w 2005 r.).

Był posłem na Sejm PRL III, IV i V kadencji i posłem na Sejm RP I, II i III kadencji (w latach 1991–2001). Od 2010 r. pełnił funkcję doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego ds. polityki krajowej i międzynarodowej. Kawaler Orderu Orła Białego.

Gdy obejmował urząd premiera, w wystąpieniu przed Sejmem kontraktowym 24 sierpnia 1989 r. Mazowiecki mówił: "Rząd, który utworzę, nie ponosi odpowiedzialności za hipotekę, którą dziedziczy. Ma ona jednak wpływ na okoliczności, w których przychodzi nam działać. Przeszłość odkreślamy grubą linią. Odpowiadać będziemy jedynie za to, co uczyniliśmy, by wydobyć Polskę z obecnego stanu załamania".

 

Niektórzy, w tym politycy prawicy, dotychczas mają mu za złe "grubą kreskę". Zarzucano mu, że porozumienie z komunistycznymi władzami przy Okrągłym Stole oraz właśnie zasada "grubej kreski" doprowadziła do tego, że nie przeprowadzono lustracji na początku przemian ustrojowych, a byli działacze komunistycznej nomenklatury mogli "ustawić się” w nowej rzeczywistości i zdominować kluczowe sfery gospodarki.

 

Mazowiecki uważał, że pojęcie "grubej kreski" zostało "zmistyfikowane" i nadaje mu się znaczenie, w jakim nie zostało użyte w jego expose z 1989 r. "To nie oznaczało, że uważamy, iż nie istnieją sprawy do rozliczenia z przeszłości. W demokratycznym kraju to jednak sprawa prokuratury, sądów i debaty historycznej" - twierdził.

Jednym z najważniejszych zadań rządu Mazowieckiego było uzdrowienie polskiej gospodarki. Odpowiadającemu za reformy gospodarcze ministrowi finansów Leszkowi Balcerowiczowi udało się zahamować hiperinflację za cenę spadku stopy życiowej Polaków. Nastąpił spadek płac realnych, wzrosło bezrobocie. Przez cały rok 1990 prywatyzowano państwowe przedsiębiorstwa, komercjalizowano banki i likwidowano monopol państwa w handlu zagranicznym.

Mazowiecki urodził się 18 kwietnia 1927 r. w Płocku; studiował na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. Związał się ze Stowarzyszeniem PAX, był m.in. redaktorem naczelnym "Wrocławskiego Tygodnika Katolików". Usunięty ze Stowarzyszenia za bunt przeciwko przywódcy PAX Bolesławowi Piaseckiemu, założył w 1956 r. warszawski Klub Inteligencji Katolickiej. Założyciel i redaktor naczelny od 1958 r. przez 22 kolejne lata, katolickiego miesięcznika "Więź".

W 1961 r. Mazowiecki został posłem na Sejm z ramienia Koła Znak - był nim do 1971, kiedy został skreślony z listy posłów. W 1970 r., po wydarzeniach na Wybrzeżu, próbował zdobyć informacje o tym, co się tam stało.

W 1968 r. był jedynym posłem, który podjął się przekazać marszałkowi Sejmu petycję protestującej młodzieży z Wrocławia. Był też autorem i sygnatariuszem - wraz z pozostałymi posłami Znaku - interpelacji poselskiej do premiera w sprawie wydarzeń marcowych 1968 r. i brutalnej akcji milicji.

 

W 1976 r. był sygnatariuszem protestu przeciwko wprowadzeniu do konstytucji zapisu o "kierowniczej roli PZPR". W 1977 r. został mężem zaufania i rzecznikiem głodujących w warszawskim kościele św. Marcina członków i sympatyków Komitetu Obrony Robotników. W 1978 r. został współzałożycielem nielegalnego Towarzystwa Kursów Naukowych.

 

Jako inicjator apelu 64 intelektualistów solidaryzujących się ze strajkującymi robotnikami Wybrzeża udał się w sierpniu 1980 r. do Stoczni Gdańskiej, gdzie został przewodniczącym komisji ekspertów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego.

 

Pełnił funkcję redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność”; był internowany po ogłoszeniu stanu wojennego; po zwolnieniu w grudniu 1982 r. współpracował z przewodniczącym Solidarności Lechem Wałęsą. Od grudnia 1988 r. był członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie. Uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, m.in. współprzewodniczył zespołowi ds. pluralizmu związkowego.

 

Po rezygnacji gen. Czesława Kiszczaka z urzędu premiera w sierpniu 1989 r., Wałęsa wysunął kandydaturę Mazowieckiego na nowego szefa rządu. Sejm powołał go 24 sierpnia 1989 r. "Mogę być premierem dobrym lub złym, ale nie zgodzę się być premierem malowanym" - mówił Mazowiecki w przeddzień powołania go na funkcję prezesa Rady Ministrów.

 

Expose premiera planowane na 60 minut, trwało dłużej, gdyż Mazowiecki zasłabł na mównicy. Dokończył je po udzieleniu mu pomocy lekarskiej.

 

Za powołaniem rządu Mazowieckiego głosowało 402 posłów spośród 415 obecnych na sali obrad. Głosów przeciwnych nie było. Po głosowaniu nowy premier pokazał palcami znak "V" – symbol zwycięstwa. Podchwycili ten gest posłowie Solidarności, którzy wstali, a za nimi, od prawej do lewej, powstali wszyscy posłowie obecni na sali plenarnej.

Mazowiecki utworzył rząd, także z udziałem przedstawicieli PZPR. W skład gabinetu, w momencie powołania, weszło jedenastu ministrów wywodzących się z "S", po czterech z ZSL i PZPR, trzech z SD i jeden niezależny (szef MSZ Krzysztof Skubiszewski). Każda z głównych sił politycznych miała swojego wicepremiera.

Jednym z najważniejszych wydarzeń okresu pełnienia funkcji premiera przez Mazowieckiego była historyczna msza pojednania 12 listopada 1989 r. w Krzyżowej. Wraz z Mazowieckim uczestniczył w niej ówczesny kanclerz Niemiec Helmut Kohl.

 

W listopadzie 1990 r. Mazowiecki, jako wciąż urzędujący premier, kandydował w wyborach prezydenckich pod hasłem "Siła spokoju". Wystartowało pięciu kandydatów, przeciw siebie w rywalizacji o prezydenturę stanęli dwaj kandydaci obozu solidarnościowego - Mazowiecki i Lech Wałęsa.

 

Była to kolejna, i najostrzejsza, faza tzw. wojny na górze. Mazowiecki wspierany był przez tę część obozu solidarnościowego, która uważała, że populizm Wałęsy i jego hasło "przewietrzenia Warszawy" niesie zagrożenie dla demokracji.

 

Z kolei Wałęsa w ostrej kampanii wyborczej krytykował działania rządu, którego nie byłoby bez jego poparcia, a który po wejściu w życie planu Balcerowicza zaczął tracić społeczne poparcie. Działacze ówczesnego obozu wałęsowskiego - m.in. Jarosław Kaczyński i Jan Olszewski - uważali też, że przestrzeganie przez gabinet Mazowieckiego ustaleń Okrągłego Stołu utrwala układ społeczny, w którym przewagę mają przedstawiciele sił peerelowskich i stwarza warunki, w których w przyszłości będą one mogły odzyskać władzę polityczną.

 

Wielkim zaskoczeniem był fakt, że Mazowiecki nie wszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich, pokonany przez nikomu wówczas bliżej nieznanego Stanisława Tymińskiego. Mazowiecki zdobył ok. 2,9 mln głosów (18,08 proc.), a Tymiński ok. 3,8 mln głosów (23,10 proc.).

 

Po przegranej w wyborach prezydenckich Mazowiecki zgłosił dymisję swego gabinetu. Chciał stworzyć ruch społeczny w oparciu m.in. o Ruch Obywatelski Akcji Demokratycznej. Ostatecznie skupił swoich zwolenników w Unii Demokratycznej.

 

Przewodniczył UD przez wiele lat (od maja 1991), a następnie, po zjednoczeniu Unii z Kongresem Liberalno-Demokratycznym, szefował Unii Wolności.

 

Był przewodniczącym sejmowej komisji, która przygotowała tzw. małą konstytucję (obowiązywała w pierwszych latach po przełomie 1989 r.). Potem należał do najaktywniejszych uczestników prac nad konstytucją uchwaloną w 1997 r. Zapisał się jako autor kompromisowego tekstu preambuły do ustawy zasadniczej.

 

Mazowiecki jest autorem kilku książek. Uhonorowany licznymi nagrodami polskimi i międzynarodowymi. Jest pierwszym laureatem nagrody św. Wojciecha przyznawanej za zasługi osobie, która przyczyniła się do duchowej integracji narodów Europy Środkowej z ogólnoeuropejską wspólnotą narodów. Order Orła Białego w 1995 r. otrzymał za "znamienite zasługi dla niepodległości oraz osiągnięcia w działalności publicznej i państwowej". Kawaler Legii Honorowej.

 

W 2002 r. Związek Niezależnych Intelektualistów "Krug 99" i Międzynarodowe Centrum Pokoju w Sarajewie podjęły decyzję o wysunięciu kandydatury Mazowieckiego do Pokojowej Nagrody Nobla.

 

Otrzymał tytuł doktora honoris causa uniwersytetów w Leuven, Genui, Giessen, Poitiers, Exeter, Uniwersytetu Warszawskiego, Akademii Ekonomicznej w Katowicach i Uniwersytetu w Tuzli.

Jako pierwszy został uhonorowany nagrodą Jana Nowaka-Jeziorańskiego (2004 r.).

Był członkiem Kapituły Orderu Orła Białego do 2007, kiedy odmówił ponownego złożenia oświadczenia lustracyjnego.

W wywiadzie dla "Tygodnika Powszechnego" w kwietniu 2008 r. Mazowiecki mówił: "Kiedy patrzę na to, co się dzieje po przemianach 1989 r. i na to, co było przed nimi, w opozycji legalnej i tej nielegalnej, to widzę tęsknotę za tym, żeby wreszcie było normalnie. Problem w tym, że kiedy przyszła normalność, okazało się, że ona też nie jest łatwa, że rodzi różne trudności; że czasem jest nudna, a czasem zbyt ciekawa w złym tego słowa znaczeniu, ponieważ zaczynają się w niej pojawiać różne demony".

 

Od października 2010 r. Tadeusz Mazowiecki pełnił funkcję doradcy prezydenta Bronisława Komorowskiego. Uczestniczył w wielu debatach organizowanych w Pałacu Prezydenckim; zabierał też głos podczas innych spotkań publicznych. Podczas jednego z nich wyraził niepokój w związku "z obniżaniem standardów demokratycznych w Polsce oraz łatwością, z jaką to się dokonuje".

Tadeusz Mazowiecki miał trzech synów, siedmioro wnucząt i jednego prawnuka.

Spoczął w grobie rodzinnym na małym cmentarzu w podwarszawskich Laskach na terenie Zakładu dla Niewidomych. Mazowiecki z tym miejscem związany był od lat, często odwiedzał ośrodek, miał tu przyjaciół. Laski to nie tylko zakład dla dzieci niewidomych, to także ważny ośrodek katolickiej inteligencji. W czasach PRL schronienie znajdowali tu opozycjoniści.

Śmierć Mazowieckiego została odnotowana przez najważniejsze media na całym świecie. Pierwszy niekomunistyczny przywódca w Europie Wschodniej i współtwórca przemian w regionie, intelektualista, "pragmatyczny humanista" - tak opisywały zmarłego.

Kondolencje przesłali przedstawiciele wielu państw. "W przełomowym dla Niemiec okresie Mazowiecki wspierał jako polski premier upadek muru i ponowne zjednoczenie naszego kraju. Tym samym stworzony został nowy fundament dla stosunków między naszymi oboma narodami" - napisała kanclerz Angela Merkel.

Helmut Kohl podkreślił, że Niemcy winni są Tadeuszowi Mazowieckiemu wdzięczność za poparcie udzielone im przez niego po upadku muru berlińskiego.

Przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso nazwał go ojcem-założycielem nowej Polski i zjednoczonej Europy.

Prezydent Bronisław Komorowski wspominając zmarłego nie krył wzruszenia. Przypomniał, że "narzucił swoją żelazną, ale spokojną, mądrą wolą najważniejsze dla Polski kierunki rozwoju, zarówno w relacjach sąsiedzkich, z Niemcami czy całą Europą, a także głębokość zmian w obszarze ustroju gospodarczego, a także ustroju samorządowego".

Premier Donald Tusk scharakteryzował Mazowieckiego jako lidera historycznych zmian, jednego z najwybitniejszych polityków XX w., ale też bardzo dobrego człowieka, wyjątkową postać, a przy tym uderzająco skromną.

 

Siła spokoju i chwyt buldoga - tak sposób działania byłego premiera opisywał Henryk Wujec.