Zmierzający na giełdę gazowy kolos dogaduje się z obligatariuszami. Zmienia logo, a wkrótce i nazwę.
Szefowie Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa widzą, że sukces wybierającej się w czerwcu na GPW firmy zależy nie tylko od restrukturyzacji, której losy wciąż się ważą. Wierzyciele co prawda zgodzili się na oddanie państwu spółki PGNiG Przesył. Zażądali jednak wglądu w umowy: leasingu, przesyłową i inwestycyjną, które mają podpisać obie firmy. PGNiG przedstawiło im dotąd tylko schematy umów.
— Do 23 marca okaże się, czy wszyscy wierzyciele podpisali aneksy do umów kredytowych — mówi nasz informator.
Równie ważny jak sprawa obligacji będzie dla PGNiG wizerunek. A tu jest dużo do zrobienia.
— Badania wykazały, że spontaniczna rozpoznawalność marki jest bardzo niska. Logo firmy (niebieski płomień nad czarnym młotem i kilofem — przyp. red.) budzi negatywne skojarzenia — mówi Małgorzata Przybylska, rzecznik PGNiG.
Nowe pomarańczowe logo ma kształt płomyka z literą E. Prawdopodobnie będzie ona nawiązywać do nowej nazwy firmy.
— Prace nad nazwą zakończą się na przełomie lipca i sierpnia. Mamy kilkanaście wersji. Nie powiem, która ma największe szanse — mówi rzecznik PGNiG.
Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że firma skłaniała się ku nazwie Erga. Wykupiła nawet domenę internetową. Teraz jednak jej przedstawiciele dają do zrozumienia, że ostateczny wybór może być inny.