Pharmag limituje sprzedaż do ZOZ

Katarzyna Kozińska
07-03-2002, 00:00

Do programu sekurytyzacji długów, który uruchomił Pharmag, jeden z największych krajowych dostawców materiałów medycznych, przystąpiło mniej szpitali niż oczekiwał zarząd hurtowni. Dystrybutor zerwał współpracę z częścią z nich.

Pharmag, gdyński dystrybutor leków i materiałów medycznych, zamienia długi szpitali na papiery wartościowe. Do programu weszło mniej zakładów opieki zdrowotnej niż zakładał zarząd spółki.

Jerzy Milewski, prezes i współwłaściciel hurtowni, mówi, że większość szpitali nie akceptuje tego samego warunku uczestnictwa.

— Żeby poprawić płynność spółki i umożliwić dalszą współpracę ze szpitalem, zamieniamy należności, których nie są w stanie w terminie spłacić, na papiery wartościowe. Emisją obligacji i ich sprzedażą zajmuje się spółka zależna Pharmag HM. W programie uczestniczy około 180 szpitali. 30 nie zgodziło się na cesję długów. Sądzę, że nie rozumieją programu i dlatego boją się, że obligacje gwarantowane wierzytelnościami trafią w niepowołane ręce. Nie ma takiej możliwości — tłumaczy Jerzy Milewski.

Prezes podkreśla, że obligacje są sprzedawane inwestorom tylko na czas trwania programu (cztery lata), a Pharmag i BRE Bank gwarantują ich wykup.

— To, że realizacja programu idzie wolniej, oznacza, że będziemy zmuszeni zmniejszyć lub wręcz wstrzymać sprzedaż do większej liczby szpitali — mówi szef hurtowni leków.

W ubiegłym roku spółka zapowiadała, że obrót z handlu ze szpitalami sięgnie 160 mln zł, ale był on o ponad 50 mln zł niższy.

— Sprzedaż do szpitali przekroczyła nieco 100 mln zł, ale przy tej kondycji szpitali bardziej opłacalne jest ograniczenie sprzedaży, nawet kosztem zmniejszenia całego obrotu — mówi prezes.

Całkowita sprzedaż sięgnęła 760 mln zł. Była o około 40 mln zł mniejsza od zakładanej.

Znacząco przeterminowane wierzytelności wynoszą obecnie kilkadziesiąt milionów złotych. Szef Pharmagu nie ma jednak wątpliwości, że nawet w przypadku szpitali, które starają się regulować zobowiązania, program nie będzie miał sensu, jeśli nie dostaną one zastrzyku finansowego.

— Rynek szpitalny nie utrzyma się bez dodatkowego finansowania. Program załagodzi kłopoty finansowe na jakiś czas. Co najmniej dwie trzecie szpitali nadaje się do zamknięcia —przestrzega Jerzy Milewski.

Jesienią 2001 r. Mariusz Łapiński, minister zdrowia, powiedział, że na pieniądze z budżetu placówki służby zdrowia nie mają co liczyć. Raz, że pieniędzy w budżecie nie ma, a dwa, że placówki są w większości samorządowe. A długi szpitali są niebagatelne. Szacuje się, że mogą one sięgać 5 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pharmag limituje sprzedaż do ZOZ