Piątek w Pulsie: dziwne przypadki sędziego Dariusza Czajki

Michał Kobosko
opublikowano: 2003-03-06 22:01

Wątpliwości się mnożą, padają konkretne zarzuty, dotyczące rozstrzygnięć w sprawach o upadłość i tego, co stało się już po wkroczeniu syndyka. Postępowanie sędziego Dariusza Czajki, także prezesa Zrzeszenia Prawników Polskich, wzbudza kontrowersje. Inni prawnicy nabrali wody w usta. Czy sędzia naprawdę ma powody, by coś ukrywać? Nie dał nam szansy o to zapytać.

Na 17 marca zaplanowano rozprawę w sprawie sędziego Dariusza Czajki. Na początku grudnia zastępca rzecznika dyscyplinarnego warszawskiego sądu okręgowego, sędzia Salomea Truszkowska postawiła Dariuszowi Czajce zarzut podjęcia innej pracy bez wymaganej zgody przełożonych („PB” z 18 grudnia 2002 roku). Powód? Sędzia zasiadł na fotelu kanclerza Europejskiej Wyższej Szkoły Prawa i Administracji. W razie niepomyślnego dla sędziego rozstrzygnięcia Dariuszowi Czajce grozi m.in. upomnienie, nagana lub nawet odwołanie z funkcji sędziego.

Pierwsza rozprawa powinna się odbyć o wiele wcześniej, lecz dokumenty krążyły między sądem okręgowym i apelacyjnym —sędzia Czajka wstrzymywał się bowiem od złożenia wymaganych wyjaśnień.

Miał na to dwa tygodnie. Nie zdążył... Czyżby Dariusz Czajka — z dużą biegłością posługujący się przepisami prawa na sali sądowej wobec innych — do przepisów się nie stosował, by odwlec własną sprawę? Pan sędzia nie dał nam szansy o to zapytać.

O dziwnych przypadkach sędziego piszemy obszernie na łamach piątkowego "Pulsu Biznesu". Zapraszamy do lektury!