W poniedziałek sekretarz skarbu Timothy Geithner ogłosił szczegóły planu oczyszczenia bilansów banków z „toksycznych” aktywów kosztem nawet ok. 1 bln USD, co ma uzdrowić system finansowy i w efekcie pomóc wyjść z recesji amerykańskiej gospodarce.
- Jestem więcej niż rozczarowany – napisał Krugman w swoim stałym felietonie w The New York Times. – Faktycznie, to czuję nawet rozpacz – dodał.
Ekonomista zwraca uwagę, że „plan Geithnera” to w rzeczywistości zakład, w którym wygrywa tylko jedna strona.
- Jeśli wartość aktywów [toksycznych-red.] wzrośnie, inwestorzy zarobią, ale jeśli spadnie, pozbędą się tylko długu – napisał Krugman. – To nie jest w rzeczywistości działanie w celu uruchomienia rynku. To pośredni, ukryty sposób dofinansowania wykupu złych aktywów – dodał.
Krugman wskazuje, że banki twierdzą iż ich "toksyczne" aktywa są warte 60 centów za dolara. Rynek twierdzi, że 30 centów.
- Geithner przyjął wersję banków, że tak duża rozbieżność cen jest tylko czasowa oraz że rynek nie rozumie, iż te aktywa są warte 60 centów za dolara. Kiedy to zrozumie, wszystko wróci do normalności. Większość ekonomistów uzna to za bzdurę. Banki mają halucynacje, a większość wspomnianych aktywów jest warta tyle, na ile wycenia je rynek - napisał noblista.
Krugman podkreśla, że jedyny sposób, aby banki były skłonne sprzedać te aktywa, to zaoferować im 60 centów za dolara, inaczej będą znów musiały dokonać odpisów i zdobyć nowy kapitał.
- Jedyny sposób, żeby ktoś zaoferował im 60 centów lub więcej za dolara, to dać mu kupę pieniędzy, z którymi będzie mógł robić co chce. To właśnie co proponuje Geithner i w co wchodzą podatnicy - twierdzi profesor Uniwersytetu Princeton. - Dla prywatnych inwestorów to otwarte zaproszenie do gry, w której orzeł oznacza ich wygraną, a reszka, przegraną podatników. Z pewnością tacy inwestorzy będą chętni dużo zapłacić, żeby usiąść do takiej gry gdzie moga coś wygrać, a jeśli to się nie uda, to już czyjś inny problem (podatników) - napisał.
Amerykański noblista twierdzi, że plan Geithnera to w istocie minimalnie zmodyfikowany plan jego poprzednika, Henry Paulsona. Ten ostatni nie zdecydował się jednak na realizację rozwiązania określanego mianem "cash for trash" (gotówka za śmieci).
- Rzeczywisty problem z tym planem jest jednak taki, że nie będzie on działał – napisał Krugman. – Faktem jest, że szefowie spółek zawarli zakład wierząc, że nie będzie bańki spekulacyjnej rynku nieruchomości, a także, że bezprecedensowy poziom zadłużenia gospodarstw domowych nie jest żadnym problemem. Przegrali go. I żaden finansowy hokus-pokus – czym jest plan Geithnera – nie zmieni tego faktu – dodał.
Krugman twierdzi, że są inne sposoby rozwiązania kryzysu systemu finansowego.
- Na przykład taki. Rząd utrzymuje zaufanie do systemu przez gwarancje (niekoniecznie wszystkich) długów banków. W tym samym czasie przejmuje czasową kontrolę nad rzeczywiście niewypłacalnymi bankami w celu oczyszczenia ich aktywów – twierdzi ekonomista.
Krugman, znany z sympatii do Demokratów, ostrzega, że administracja Obamy ma coraz mniej czasu na przejęcie kontroli nad bankami i kryzysem.
- Jeśli ten plan się nie powiedzie – a jest prawie pewne, że tak się stanie – jest mało prawdopodobne, że [Obama-red.] będzie w stanie namówić Kongres na przeznaczenie kolejnych pieniędzy na to, co powinniśmy zrobić już na samym początku – napisał Krugman.
MD, uk.news.yahoo.com