Spółka sięga po giełdowe oszczędności, bo rozmowy z bankami się ślimaczą. Szykuje też ostre cięcie kosztów.
Zakłady Chemiczne Police wykorzystają 37,5 mln zł z giełdowej emisji akcji w 2005 r. na działalność bieżącą .
— Mamy zobowiązania, a negocjacje z bankami w sprawie kredytu obrotowego przedłużają się. Nie możemy ryzykować utraty wiarygodności, mając fundusze zgromadzone na lokatach — mówi Ryszard Siwiec, prezes Polic.
Spółka od tygodni prowadzi mozolne negocjacje z bankami. W grudniu pisaliśmy, że rozmawia m.in. z BGŻ i Rabobankiem. Chodziło m.in. o kredyt obrotowy (50 mln zł) pod hipotekę na nieruchomościach.
— To niejedyni nasi potencjalni partnerzy — podkreśla Ryszard Siwiec.
Jego zdaniem, rozmowy z bankami zbliżają się do finału.
— Przygotowujemy się do wystąpienia o zgodę rady nadzorczej o ustanowienie zabezpieczeń na majątku pod kredyty — mówi Ryszard Siwiec.
Police obecnie wykorzystują w 80 proc. moce produkcyjne w przypadku nawozów, a w 100 proc. — bieli tytanowej. Jeszcze kilka miesięcy temu produkcja nawozów była ograniczona do 30 proc.
— W tym sezonie ich sprzedaż jest większa niż w ubiegłym. Zanim jednak zwiększymy moce do 100 proc., musimy opróżnić magazyny — tłumaczy Ryszard Siwiec.
Przyznaje on, że ceny nawozów zmalały o 20-25 proc.
— Spodziewamy się poprawy sytuacji jesienią. Musimy przetrwać do tego czasu. Planujemy więc głęboką redukcję wszystkich kosztów firmy i ukierunkowanie się na eksport — mówi Ryszard Siwiec.
Nie ukrywa, że cięcia obejmą także koszty pracownicze.
— Tu będziemy działać rozważnie, by nie stracić bezpowrotnie wykwalifikowanej kadry — podkreśla prezes.