Szybko jednak próbę przejęcia kontroli wpierw nad parkietem grupującym spółki reprezentujące tradycyjne sektory gospodarki, a potem z rynku nowoczesnych technologii podjęła strona popytowa. Pomogły dużej mierze dane makro, choć nie te z rynku pracy.
Nerwowość handlujących spowodowana jest przede wszystkim doniesieniami z Europy, gdzie toczy się „grecka batalia”, z Waszyngtonu, gdzie trwa przeciąganie liny odnośnie podniesienia limitu zadłużeniowego, oraz rozczarowujące wyniki kilku liczących się spółek.
Słabsza od oczekiwań okazała się liczba osób po raz pierwszy ubiegających się o zasiłek dla bezrobotnych. Wzrosła z 405 do 418 tys. wobec średniej prognoz analityków na poziomie 410 tys.
Bardziej optymistyczne okazały się odczyty wskaźnika Fed z Filadelfii i
indeks wskaźników wyprzedzających, które były lepsze od prognoz. To zachęciło do
kupowania akcji.