TVP Farfała i Rudomino nie będzie inna niż Urbańskiego. Zresztą, jeśli prezes za trzy miesiące nie wróci, będzie w niej już rządziła PO.
Prezes TVP Andrzej Urbański i dwóch innych członków zarządu — Sławomir Siwek i Marcin Bochenek zostali zawieszeni na trzy miesiące. Decyzję taką podjęła w ubiegłym tygodniu rada nadzorcza spółki. Wniosek zgłosił jeden z członków rady kojarzony z LPR. Poparła go Samoobrona.
Obowiązki prezesa TVP ma pełnić odwieszony członek zarządu Piotr Farfał, wcześniej związany z LPR i Młodzieżą Wszechpolską. Do zarządu być może wejdzie teraz obecny członek rady nadzorczej Tomasz Rudomino, powiązany z Samoobroną.
Czy nowi szefowie długo utrzymają się na stanowiskach? Co zmienią? 7 stycznia rada nadzorcza TVP zbiera się znowu i podejmie dalsze decyzje. Publiczna telewizja Farfała i Rudomino nie będzie jednak inna niż telewizja Urbańskiego. Nawet gdyby chcieli coś zmieniać, to nie zdążą. Jeśli Urbański za trzy miesiące nie wróci na stanowisko, w TVP będzie już rządzić PO. Tak przynajmniej wynika z komentarzy ekspertów.
Bo liczy się ustawa
— Zawieszenie jest tylko na trzy miesiące. Potem prezes Urbański musi wrócić. Trudno zatem oceniać, co zmieni w telewizji publicznej pojawienie się Rudomino i Farfała. Są niedoświadczeni. Mało znani w środowisku. Przez trzy miesiące mają nikłe szanse, żeby się wykazać —mówi Jan Dworak, były prezes TVP.
Zgadza się jednocześnie, że w tym momencie głównym tematem jest rozgrywka polityczna wokół TVP. A scenariuszy jest co najmniej kilka. Pierwszy: ludzie LPR i Samoobrony, chcąc zachować stołki w telewizji, próbują pokazać PO, że można się z nimi dogadać (może im się udać). Drugi: PiS udobrucha swoich byłych koalicjantów i wszystko zostanie po staremu. Trzeci: PiS się zdenerwuje i do spółki z lewicą poprze PO i PSL w przygotowywaniu nowego prawa, regulującego działanie telewizji publicznej (jest nowy projekt ustawy, który PO konsultuje z SLD).
— Ten trzeci scenariusz byłby najlepszy. Do stworzenia rzeczywiście nowoczesnych i niezależnych mediów publicznych, jako instytucji życia publicznego, potrzebny jest kompromis wszystkich głównych partii. Z tym, że sytuacja wciąż nie jest sprzyjająca. Toczy się bardzo ostra walka między PiS a PO i będzie tak aż do następnych wyborów —stwierdza Jan Dworak.
Zmiany personalne w zarządzie TVP bagatelizuje Grzegorz Miecugow. Dla niego również całe zamieszanie jest kolejnym dowodem, że media publiczne trzeba odpolitycznić.
— TVP nie była publiczna za prezesa Urbańskiego. Nie była wcześniej. Nie będzie i za słynącego ze specyficznych pozdrowień pana Farfała z LPR. Ja oczekuję zmiany prawa. PO obiecała, że odda społeczeństwu TVP, niech to w końcu zrobi — apeluje Grzegorz Miecugow.
Bochenek rozkłada ręce
Najbardziej dosadnie mówi o nowych władzach w TVP Marcin Bochenek. Ale to nic dziwnego, w końcu to właśnie zawieszony przez nie wiceprezes. A poza tym, gdy zamykaliśmy numer, sytuacja była taka, że PiS-owski szef KRRiT Witold Kołodziejski oświadczył, iż nie uznaje decyzji rady nadzorczej TVP w sprawie zarządu. Natomiast rada twierdziła, że ma opinie prawne o legalności swego postępowania.
— To zwykła hucpa! Destabilizacja firmy. Ja za to odpowiedzialności nie biorę. Nie wiem, czego teraz możemy się spodziewać po TVP... — rozkłada ręce Marcin Bochenek
Rafał Kerger