Pociągi dla Mazowsza

Beata Chomątowska
26-06-2006, 00:00

Szanse na podpisanie umowy ze Stadlerem na pociągi dla Mazowsza i Śląska maleją z każdym dniem. Kontrakt wart 62 mln zł może przepaść.

Województwo mazowieckie musi zawrzeć umowę z dostawcą 14 nowych pociągów regionalnych do końca czerwca. Mazowsze dostało na ten cel 62 mln zł z budżetu centralnego w ramach kontraktu wojewódzkiego na 2005 r., więc nieprzekraczalny termin wynika z ustawy budżetowej. Jeśli zamawiający nie zdąży na czas, pieniędzy nie trzeba zwracać, ale przeznaczyć na inne zadania.

Bombardier nie rezygnuje

Szanse na to, że uda się terminowo zakończyć ciągnący się od dwóch lat przetarg, są znikome. Kanadyjski Bombardier, który w wyniku decyzji arbitrów Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) stracił kontrakt z Mazowszem na rzecz Stadlera, nie rezygnuje. Choć złożone przez spółkę odwołanie zostało w piątek oddalone, przysługuje mu jeszcze skarga do sądu okręgowego. Karol Romanowski, prezes Bombardiera, zapowiadał, że ją złoży. A zgodnie z prawem zamówień publicznych, przetargu wartego więcej niż 5 mln EUR nie można rozstrzygnąć przed zakończeniem ewentualnego procesu. Na złożenie skargi Bombardier ma siedem dni od momentu, w którym otrzyma decyzję arbitrów UZP. Nietrudno obliczyć, że może to zrobić dopiero w lipcu, a to przekreśla szanse na podpisanie umowy ze Stad-lerem. Co więcej, jak się dowiedzieliśmy, Bombardier złożył jeszcze jedno odwołanie, które będzie rozpatrywane 29 czerwca.

Cała nadzieja w Tomaszu Czajkowskim, prezesie UZP.

— 2 czerwca wystąpiliśmy do prezesa o zgodę na zawarcie umowy przed rozstrzygnięciem arbitrażu. Nie dostaliśmy jeszcze odpowiedzi, ale liczymy, że będzie pozytywna — mówi Wiesława Lipińska, rzecznik urzędu marszałkowskiego.

Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, prawdopodobieństwo, że prezes UZP zechce wziąć na siebie odpowiedzialność za rozstrzygnięcie sprawy, jest jednak niewielkie. Do tej pory robił to niezmiernie rzadko.

Deklaracje Stadlera

Stadler deklarował, że wybuduje w Siedlcach zakład montażu taboru. Tymczasem kilka dni temu poinformował o uruchomieniu wartej 68,2 mln USD fabryki wagonów na Węgrzech.

— To nie wyklucza inwestycji w Siedlcach, która jest związana ze strategicznymi celami Stadlera w Europie. Warunkiem jest jednak kontrakt. Czekamy więc na sygnał z urzędu marszałkowskiego, że możemy podpisywać umowę — mówi Teresa Wiśniewska, reprezentująca Stadlera w Polsce.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Chomątowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pociągi dla Mazowsza