Podatek na papieża

Marcin Dobrowolski
opublikowano: 14-03-2016, 13:40

Grosz polski na bazylikę i lampkę u św. Piotra - tak nazywano państwowy podatek na Stolicę Apostolską, który zbierano przez niemal 600 lat! Jego egzekucja zamarła wraz z reformacyjnym kryzysem wierności Rzymowi, paradoksalnie w tym samym czasie, w którym zaczęliśmy się mienić przedmurzem chrześcijaństwa.

Tradycja finansowania przez państwa chrześcijańskie stolicy biskupiej w Rzymie jest starsza niż państwo polskie, a w każdym z przypadków następowała w wyniku rozwoju stosunków danego podmiotu ze Stolicą Apostolską. W różnych okresach swych średniowiecznych dziejów specjalny podatek płaciły Czechy, Hiszpania, Szwecja, Anglia i Węgry. Polska dołączyła do tej grupy już w latach panowania Bolesława Chrobrego, jednak w naszym przypadku daninę uiszczano nie corocznie, lecz co kilka lat. Władca uzasadniał to koniecznością odpowiedniego przygotowania wyprawy, tłumaczył się zasadzkami czyhającymi na konwój ze strony cesarza Henryka w krajach niemieckich. 

Według Długosza świętopietrze wprowadzono w Polsce za pontyfikatu Benedykta IX
Według Długosza świętopietrze wprowadzono w Polsce za pontyfikatu Benedykta IX

Po śmierci Bolesława Chrobrego (1025 r.) zaprzestano składania ofiary na tron św. Piotra, zwanej świętopietrzem. Powrócono do niej w 1045 r. za panowania Kazimierza I Odnowiciela, o czym wspomina Anonim zwany Gallem w swej Kronice. 

Z kolei Jan Długosz opisując dzieje państwa uzasadnia istnienie tego podatku popularną wówczas (dziś zaś kwestionowaną) legendą. Według niej książę Kazimierz wstąpił do klasztoru w Cluny, gdyż nie był synem pierworodnym. Po niego jednak zgłosiła się delegacja polskich możnowładców wobec upadku państwa. Kazimierz miał się wymówić uzasadniając odmowę złożonymi ślubami, na co panowie uzyskać mieli w Rzymie od Benedykta IX stosowną dyspensę. Jej warunkiem miał być coroczny podatek na Stolicę Apostolską w wysokości jednej jednostki pieniężnej (godna podziwu ponadczasowa zapobiegliwość) od każdej głowy mieszkańca stanu nierycerskiego. Papieżowi miała również przeszkadzać obowiązująca w Polsce moda, bowiem Długosz w legendarnej wizycie upatruje również początku obyczaju podgalania szlacheckich karków, który zastąpić miał dotychczasowe zapuszczanie włosów na modłę barbarzyńską. 

 W XIV wieku pobór świętopietrza usprawniono o tyle, że transport niemałych kwot do Rzymu ustalany był razem z Danią, Szwecją i Norwegią. Wtedy również powołano w Polsce 10 podborców podatkowych z ramienia Kościoła, którzy nadzorowali zbieranie daniny w każdej z ówczesnych diecezji. Nigdy jednak nie były to kwoty stanowiące istotne źródło przychodów Państwa Kościelnego, bowiem zgadzało się ono wielokrotnie na odroczenia zapłaty ze względu na nawiedzające nas klęski nieurodzaju lub wojny. 

Zygmunt I zwany Starym wyjednał u Leona X, aby dochód z podatku przeznaczyć na rozbudowę twierdzy w Kamieńcu Podolskim broniącej przed inwazją turecką. Umowę tę ponawiano co 10 lat przez wiek XVI, po czym dyplomacja polska uzyskała w Rzymie bezterminowe przeznaczenie środków na cele obronności. 

Z zapisów kancelarii koronnej wiemy, że w 1510 r. zebrano na ten cel 420 grzywien srebra; w 1538 r. zebrano za pięć lat z góry 4200 zł. Z pokwitowań Zygmunta Augusta okazuje się, że od 1550 do 1563 r. z całej metropolii gnieźnieńskiej wraz z diecezją wrocławską pobrano 5246 zł 15 gr i 14 denarów. 

Tradycja państwowego podatku na Stolicę Apostolską wygasła w sposób naturalny. Pod koniec XVI wieku nie znajdujemy już przekazów o środkach wysyłanych do Rzymu bądź przeznaczanych za zgodą tamtejszej Kurii na obronność państwa. Tylko szlacheckie głowy golono wciąż zgodnie z życzeniem Benedykta IX.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane