Pokazanie wyrobu w kinie poprawia jego wizerunek
Wprowadzenie marki na ekran będzie droższe
ednym z powodów sięgania po product placement w Polsce jest jego niska cena. Przedstawiciele firm, których produkty zagrały w filmach, zgodnie twierdzą, że ma to sens tylko przy jednoczesnym zastosowaniu tradycyjnych form reklamy.
Jędrzej Szymkarczuk Hoop
- Na razie tylko kilka razy zdecydowaliśmy się umieścić nasze produkty w filmach i programach telewizyjnych. Napój Hoop zagrał w „Złocie Dezerterów” i w „13 posterunku”. Jego reklamy telewizyjne są zabawne. Tak też był on pokazany w tych filmach. Wkrótce nasz nowy produkt — woda Arctic — pojawi się w nowym filmie Jarosława Żamojdy „Sześć dni strusia”. Zdajemy sobie sprawę z tego, że product placement nie wpływa bezpośrednio na wzrost sprzedaży. Pomaga raczej w kształtowaniu odpowiedniego wizerunku marki. Traktujemy go jako dodatkową, eksperymentalną formę reklamy. Na razie możemy sobie na nią pozwolić, bo nie jest jeszcze tak droga jak na Zachodzie, ale pozostaje też o wiele mniej skuteczna.
Robert Niczewski Polska Telefonia Cyfrowa
- Telefon Ery zagrał tylko w „Kilerze”. Rewelacyjnie współpracowało nam się z producentem, scenarzystą i reżyserem filmu. Mieliśmy wpływ na to, jak zostanie w nim pokazana nasza firma. Zależało nam, aby nie było to zbyt natarczywe, ale jednak zauważalne. Długo wahaliśmy się, czy wziąć udział w tak nowatorskim przedsięwzięciu. Nie żałujemy. Odbiór i znajomość marki po filmie znacznie wzrosła. Oczywiście całą akcję dodatkowo wsparliśmy tradycyjną reklamą emitowaną przed seansami „Kilera” w kinach. Product placement ma sens tylko przy jednoczesnym zastosowaniu innych form reklamy.
Paweł Kowalski Renault Polska
- Renault chętnie umieszcza swoje auta w filmach. Korzystanie z tej formy reklamy wpisane jest w strategię firmy. We Francji wyodrębniono oddzielny, ogromy departament, który zajmuje się tylko product placementem. Wykorzystujemy go również w Polsce. Nasze samochody zagrały w „Młodych wilkach” i „Sześciu dniach strusia”. Film „Pestka” pomógł nam wprowadzić na polski rynek Renault Megane. Sięgając po product placement warto pamiętać o tym, że sam fakt pokazania produktu w filmie nie jest jeszcze jego skuteczną reklamą. Trzeba go wesprzeć akcjami promocyjnymi z udziałem aktorów. W Polsce product placement jest o tyle korzystny, że na razie nie musimy za niego płacić konkretnych pieniędzy. Po prostu użyczając swoich samochodów pomagamy w produkcji filmów. Z drugiej strony, umieszczanie produktów w polskich filmach nadal wiąże się z ryzykiem. Niewielu jest specjalistów, którzy potrafią zrobić to dobrze — ze smakiem i nienachalnie.
Kinga Osowska Nissan Poland
- Marka Nissan jeszcze kilka lat temu nie była w Polsce zbyt popularna. Aby to zmienić, zdecydowaliśmy się na nietypową reklamę, czyli pokazanie naszych samochodów w filmie. Założyliśmy, że musi to być popularny serial telewizyjny kręcony przez doświadczonego reżysera z udziałem znanych aktorów. Tak wybraliśmy „Ekstradycję”. Pokazaliśmy w niej całą gamę naszych produktów. Pojawiały się zastrzeżenia, że Nissan zagrał nienaturalnie. Krytykowano, że w tym filmie było zbyt dużo naszych samochodów. Ale przecież w product placemencie chodzi właśnie o to, by produkt był widoczny. Oprócz pokazania aut na ekranie zorganizowaliśmy serię akcji promocyjnych i nakręciliśmy reklamę z udziałem Marka Kondrata, głównego bohatera „Ekstradycji”. W efekcie odnotowaliśmy znaczne zwiększenie świadomości marki. Tak jak większość firm motoryzacyjnych nie płaciliśmy za umieszczenie naszego produktu w filmie. Po prostu pomagaliśmy w jego realizacji. Na Zachodzie byłoby to niemożliwe, ale należy pamiętać, że tam płacąc za product placement ogromne pieniądze, otrzymuje się o wiele więcej.