Politykujesz– awansujesz

  • Dorota Czerwińska
06-02-2012, 00:00

Rozmowa z dr. Piotrem Pilchem z Akademii Leona Koźmińskiego

„Puls Biznesu”: Czy polityka w firmie jest potrzebna? Dr Piotr Pilch, kierownik studiów „Zarządzanie zasobami ludzkimi dla menedżerów personalnych Akademii Leona Koźmińskiego”: Polityka jest uniknięciem wojny za pomocą pokojowych środków. Moglibyśmy rozwiązywać spory i budować swoją pozycję, używając maczug i kamieni, ale nie po to wymyślono demokrację, by posługiwać się przemocą. Polityka w firmie to wykorzystywanie różnego typu zasobów władzy do wpływania na innych i osiągania celów osobistych i organizacyjnych. Firmy pełne są sprzecznych interesów poszczególnych ludzi i grup. Można tego nie dostrzegać i nie angażować się w ich rozwiązywanie, uznając, że nie jest to zadaniem kadry kierowniczej. Można też uznawać politykowanie w firmie za pejoratywne, nieetyczne i niegodne menedżera. Ale musimy być przygotowani na konsekwencje takiego wyboru.

Jakie?

Jeżeli sygnałem ostrzegawczym jest awans koleżanki czy kolegi o niższych od nas kompetencjach i potencjale, to pół biedy. Problem zaczyna się, gdy zabrano nam ważny projekt, padamy ofiarą donosów ze strony „życzliwych” kolegów, a nasze pomysły i starania są torpedowane.

A jakie są podobieństwa i różnice w działaniu menedżera i polityka?

Politykowanie w przedsiębiorstwie jest częścią roli menedżera, a zarządzanie — częścią roli polityka. Politycy przywykli do uprawiania polityki, a menedżerowie nie do końca. Politykowanie może jednak być częścią codziennych aktywności menedżera. Z badania amerykańskiego psychologa firmy Freda Luthansa wynika, że kluczowym czynnikiem decydującym o pięciu się w górę było właśnie politykowanie. „Efektowni” menedżerowie poświęcali temu prawie połowę swojego czasu pracy.

Co ich wyróżniało?

Nie skupiali się na relacjach z podwładnymi, ale budowali relacje poza swoim działem. Ich działania były skupione na komunikowaniu się, ale nieformalnym. Aktywnie zdobywali informacje o podskórnymżyciu firmy — opinie, komentarze, pogłoski i plotki. Wiedzieli kto z kim i dlaczego, a jednocześnie potrafili przekazać odpowiedni zestaw informacji o sobie i swoich sukcesach. Moim studentom powtarzam, że nie jest sztuką odnieść sukces, ale sztuką jest, by inni o tym wiedzieli. Sukces, o którym nie wiedzą inni, nie jest sukcesem, czyli nasze wysiłki są zmarnotrawione. Przełożeni oczekują, że kandydat do awansu będzie odnosił sukcesy i będzie podobny do nich, czyli przewidywalny i gwarantujący kontynuację działań. Wiele osób, szczególnie kobiet, ciężko pracuje, uważając, że zastaną dostrzeżone i docenione. Doświadczenie pokazuje im potem fałszywość takiego założenia, ale nadal nie dostrzegają istoty rzeczy, obwiniając swoich przełożonych. Zasada jest prosta: kto nie politykuje, ten nie awansuje.

Mówimy o menedżerze jako polityku, ale z drugiej strony wolimy, żeby to nie polityk zarządzał firmą, ale właśnie menedżer. Dlaczego?

Myślę, że przyczyna jest bardzo prosta — specjalistyczną działalnością powinien zajmować się specjalista. Zarządzanie jest taką działalnością i 20 lat kapitalizmu przekonało już o tym większość społeczeństwa. Nikt nie wymaga od menedżera przeprowadzania operacji chirurgicznych czy projektowania domów. Z drugiej strony — oczekuje się, że lekarz będzie dobrze zarządzał szpitalem, a architekt biurem projektowym. A to nie musi, niestety, być prawdą. Jeżeli nie ma do tego predyspozycji ani fachowej wiedzy, to jego działania są skazane na porażkę. Dlatego dyrektorzy szpitali to ludzie po studiach MBA, a niekoniecznie z dyplomem ukończenia medycyny. Dysponują wiedzą z zakresu ekonomii, prawa, zarządzania czy psychologii, ale nie z chirurgii czy ortopedii, bo nie taka wiedza jest tu potrzebna.

A czy każdy polityk może być menedżerem?

Nie. Na przykład dla Andrzeja Leppera końcem kariery było objęcie teki ministra rolnictwa. Czym innym jest byciem liderem politycznym, a czym innym zarządzanie resortem. Andrzej Lepper trafił na swój „poziom niekompetencji” — stanowisko, do którego pełnienia nie miał takich predyspozycji jak do roli trybuna ludowego. W pułapce oczekiwań, które sam wykreował, i możliwości ich realizacji znalazł się jak między młotem a kowadłem. Jednocześnie inni gracze polityczni okazali się wytrawniejsi i skuteczniejsi od niego. Należy zatem życzyć sobie, byśmy mieli polityków sprawnych także w zarządzaniu, a menedżerów w prowadzeniu firmowej polityki, która jest kluczowa np. przy wprowadzaniu zmian. Dziwię się, że szkoli się menedżerów z tylu rzeczy, ale zapomina się o przygotowaniu ich do trudnej sprawy zdobywania i wykorzystywania władzy w firmie dla realizacji jej celów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Politykujesz– awansujesz