Polska: liberalizacja sektora energetycznego musi potrwać

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 01-12-2005, 17:24

Polska zgadza się z Komisją Europejską, że sektor energetyczny w Unii Europejskiej cierpi na brak konkurencji, ale podkreśla, że jego liberalizacja musi potrwać - takie stanowisko zaprezentował w czwartek w Brukseli wiceminister gospodarki Tomasz Wilczak.

Polska zgadza się z Komisją Europejską, że sektor energetyczny w Unii Europejskiej cierpi na brak konkurencji, ale podkreśla, że jego liberalizacja musi potrwać - takie stanowisko zaprezentował w czwartek w Brukseli wiceminister gospodarki Tomasz Wilczak.

    Komisja Europejska przedstawiła swoją krytyczną diagnozę stanu rynku energetycznego w UE na czwartkowym posiedzeniu unijnych ministrów ds. energetyki. Ponowiła apel do krajów członkowskich o większe otwarcie rynku i naprawienie uchybień, które są ze szkodą dla konsumentów. Chodzi tymczasem o to, aby mieszkańcy UE mielirzeczywistą możliwość swobodnego wyboru dostawców energii elektrycznej albo gazu.

    "To cel bardzo istotny, ale jego realizacja zajmie jeszcze dosyć dużo czasu - powiedział Wilczak dziennikarzom. - To nie jest łatwe, choćby z tego względu, że brak technicznych połączeń między systemami, a jak są, to uniemożliwiają osiągnięcie takiego poziomu wymiany (...), który można by uznać za zliberalizowany, wspólny rynek".

    "Nie mówię: poczekajmy - dodał - ale przecież tego nie można zrobić w ciągu tygodnia. Realizacja wymaga bardzo drogich inwestycji".

    Zwrócił uwagę na pojawiające się w debacie głosy krajów bałtyckich o przeszkodach dla liberalizacji rynku gazu. "Przecież mamy po drugiej stronie niezliberalizowanego, monopolistycznego dostawcę", czyli Rosję, która zapewnia większość dostaw gazu na rynek europejski.

    Dla Komisji Europejskiej dowodem na to, że brak otwartego rynku energii jest problemem, są duże różnice cen nośników energii w poszczególnych krajach i niski poziom wymiany pomiędzy krajami UE. 25 oddzielnych rynków funkcjonuje źle, a kraje ociągają się z wcielaniem w życie obowiązujących unijnych dyrektyw.

    Przewidują one, że do 2007 roku poszczególne rynki zostaną w pełni otwarte na konkurencję z innych krajów UE. Ma to gwarantować odbiorcom swobodę wyboru dostawcy energii elektrycznej i gazu. Tymczasem - co podkreśla Polska - na przeszkodzie stoi na przykład źle rozwinięta infrastruktura w zakresie sieci gazociągów i linii energetycznych, czego nie da się naprawić w krótkim terminie. Problemem jest także dostęp do tej infrastruktury dla nowych podmiotów na rynku czy prowadzenie przez firmy podwójnej działalności - produkcji i dystrybucji, co prowadzi do zwyżki cen.

    Komisja Europejska zapowiada, że będzie się bacznie przyglądać, jak w każdym kraju funkcjonuje zasada otwartości rynku i co władze robią, by wprowadzić unijne rozwiązania w życie. Przeciwko sześciu krajom już w czerwcu wniosła sprawę do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, uznając poczynione przez nie kroki zaniewystarczające. W tej grupie nie ma Polski.

    Polska jest natomiast na cenzurowanym, jeśli chodzi o wciąż nierozwiązany problem kontraktów długoterminowych w energetyce (KDT). To umowy na zakup energii, zawierane w latach 90. między Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi (PSE) a elektrowniami, które w ten sposób zabezpieczały kredyty zaciągnięte nainwestycje. Obejmują ponad 50 proc. rynku i gwarantują elektrowniom stałe, wysokie ceny sprzedaży energii. Rozwiązanie KDT to jeden z warunków stworzenia w Polsce rzeczywistego wolnego rynku energetycznego.

    Śledztwo w sprawie KDT wszczęła w listopadzie Komisja Europejska, ponieważ podejrzewa, że Polska może łamać przepisy o pomocy publicznej i zakaz ograniczania konkurencji. Dochodzenie dotyczy także projektu wyrzuconej już do kosza ustawy przewidującej rekompensaty za likwidację kontraktów. Wiceminister Wilczakpowiedział, że nowy rząd ma na rozwiązanie KDT nowy pomysł - konsolidację pionową w branży. Na razie Polska próbuje przekonać KE, by poczekała na konkretne propozycje legislacyjne, zanim w wyniku dochodzenia podejmie decyzje, które mogą być bardzo kosztowne dla polskich elektrowni.

    "Ja takiego scenariusza nie zakładam" - powiedział wiceminister, podkreślając, że "rozwiązanie KDT to nie jest przedsięwzięcie na miesiąc - dwa".

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane