Polski transport drogowy ma powody do dumy. Według Eurostatu w 2025 r. pojazdy zarejestrowane w Polsce wykonały 20,2 proc. pracy przewozowej w Unii Europejskiej, liczonej w tonokilometrach. To najlepszy wynik w UE. Ale europejskie pierwszeństwo nie jest polisą na wysoką rentowność. Koszty paliwa, pracy i floty uszczuplają zysk nawet przy pełnym kalendarzu zleceń.
Przez lata przewagą były niższe koszty i przedsiębiorczość. Dziś samą ceną coraz trudniej wygrać. Zmienia się definicja dobrego biznesu: nie chodzi o to, by ciężarówki jeździły jak najwięcej, lecz by każdy kurs miał ekonomiczny sens.
– Przewoźnik nadal potrzebuje ciężarówek, bo bez nich nie zrealizuje zleceń. Ale coraz większego znaczenia nabiera to, co dzieje się wokół przewozu: planowanie, kontrola wydatków, przepływ informacji i rozliczenia. Dziś przewagę buduje nie tylko wielkość floty, ale umiejętność zarządzania nią – mówi Aneta Stanaszek, dyrektor komercyjny E100.
Nie każdy kilometr jest wart tyle samo
W badaniu Transport i Logistyka Polska oraz Spotdata 70 proc. firm deklarowało plan rozwoju floty w ciągu pięciu lat, a 54 proc. – inwestycje w cyfryzację procesów. To znamienna para liczb. Przewoźnicy nie rezygnują ze wzrostu, ale coraz wyraźniej widzą, że nowy pojazd nie rozwiąże problemów z organizacją pracy ani z kontrolą kosztów.
Przypomina się myśl Annie Duke z książki „Thinking in Bets”: każda decyzja biznesowa jest zakładem podejmowanym przy niepełnej wiedzy. W transporcie takim zakładem jest każde zlecenie, nowa ciężarówka czy trasa. Warto więc liczyć nie tylko przychód, lecz także ryzyko i koszty.
Drugą drogą do poprawy rentowności jest specjalizacja. Według raportu TLP i Spotdata około jednej trzeciej przychodów szeroko rozumianych firm transportowych pochodzi od innych podmiotów sektora TSL. Dziesięć lat wcześniej było to około 20 proc. Mniejszy przewoźnik nie musi zatem rywalizować z gigantem o każdego klienta. Może stać się jego sprawdzonym partnerem w wybranej części łańcucha dostaw.
Cyfryzacja dla małych też ma sens
To ważne na rozdrobnionym polskim rynku. Z danych przytaczanych przez TLP wynika, że 68 proc. firm posiadających licencję wspólnotową na międzynarodowe przewozy drogowe prowadzą osoby fizyczne. W takich przedsiębiorstwach właściciel bywa jednocześnie handlowcem, dyspozytorem, księgowym i osobą odbierającą telefony od kierowców. A doba ma tylko 24 godziny.
– Małe firmy potrzebują technologii nie mniej niż duże, ale rozwiązania muszą być proste, dostępne cenowo i możliwe do wdrożenia bez rozbudowanego zaplecza informatycznego. W E100 widzimy rosnące zainteresowanie usługami wykraczającymi poza zakup paliwa. Nasi klienci korzystają z coraz większej liczby produktów E100 – wskazuje Aneta Stanaszek.
Potencjał zmian jest duży. W 2023 r. podstawowy poziom cyfryzacji osiągało 41,3 proc. polskich firm transportowych i magazynowych. Dawało to Polsce 17. miejsce w Unii, choć tempo nadrabiania zaległości należało do najwyższych. Samo kupienie programu nie zwiększy jednak marży. Liczy się to, czy pomaga ograniczyć puste przejazdy, szybciej wykryć niepotrzebny wydatek albo lepiej zaplanować trasę.
Od pozornych oszczędności do rzeczywistego zysku
Na rentowność przewozu wpływają nie tylko ceny paliwa i stawki za kilometr, ale również koszty, których nie zawsze udaje się uniknąć. Jeden wysoki mandat może pochłonąć marżę z całego zlecenia. Nieplanowany przestój oznacza stratę czasu i pieniędzy, a kradzież paliwa może pozbawić przewoźnika zysku wypracowanego na kilku trasach.
– Największym błędem jest patrzenie na pojedynczą cenę zamiast na koszt całego przewozu. Co z tego, że kierowca zatankuje o dwa grosze taniej, jeśli musi w tym celu nadrobić dodatkowe kilometry albo stracić dwie godziny w kolejce, a w efekcie spóźni się na rozładunek? Dlatego nie chodzi o to, żeby każdą usługę kupić najtaniej, ale żeby cały przewóz zrealizować możliwie efektywnie – mówi Aneta Stanaszek.
W ograniczaniu kosztów przewozu pomagają konkretne rozwiązania E100. Locator PRO wspiera planowanie tras i ograniczanie zbędnych kilometrów, a sieć ponad 20 tys. punktów akceptacji, jedna z trzech największych w Europie, pozwala wybierać dogodne miejsca tankowania bez kosztownych objazdów. FastData analizuje wydatki i pomaga prognozować koszty na podstawie danych z faktur. Secure E-BOX wykrywa i blokuje podejrzane transakcje, ograniczając ryzyko kradzieży paliwa. Zwrot VAT i akcyzy oraz faktoring wspierają z kolei płynność finansową przewoźników.
– Nie ma jednego produktu, który rozwiąże wszystkie problemy w transporcie. Dlatego najpierw trzeba zrozumieć, gdzie firma najwięcej traci, a dopiero później dobierać odpowiednie rozwiązania. Dla jednego przewoźnika najważniejsza będzie kontrola wydatków, dla innego optymalizacja czasu przejazdu, bezpieczeństwo tankowania czy sprawniejsze rozliczenia. Ostatecznie liczy się to, ile firma dzięki tym rozwiązaniom zyskuje. Dlatego trzeba analizować całość i podejmować decyzje na podstawie danych – podkreśla Aneta Stanaszek.
Oczywiście żadna aplikacja nie zastąpi dobrego kontraktu, kompetentnego kierowcy ani terminowej zapłaty od klienta. Technologia może natomiast sprawić, że właściciel firmy szybciej zobaczy, na czym zarabia, a gdzie jego pieniądze dosłownie odjeżdżają. To dobra wiadomość dla mniejszych przewoźników: nie zawsze wygrywa ten, kto ma najwięcej ciężarówek. Coraz częściej wygrywa ten, kto najlepiej liczy.
