Polskie meble tracą miliardy

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 10-06-2011, 00:00

Rodzime meble nie mają marki, bo producenci ignorują projektantów.

Krajowe wyroby są dwa razy tańsze niż niemieckie

Rodzime meble nie mają marki, bo producenci ignorują projektantów.

5,65 mld EUR — taką wartość miał eksport polskich mebli w 2010 r., o 650 mln EUR więcej niż przed rokiem. W Unii Europejskiej wyprzedzają nas tylko Niemcy (7,8 mld EUR) i Włochy (7,75 mld EUR). Ale pod względem jego wielkości bijemy ich na głowę — wyeksportowaliśmy 2,5 mln ton, podczas gdy włoskie i niemieckie firmy po 1,8 mln. Rachunek prosty: 100 kg polskich mebli kosztuje 211 EUR, niemieckich 415 EUR, a włoskich 448 EUR.

— To cena za brak marki. To jest ogromny potencjał, który można wykorzystać. Gdyby ceny polskich mebli były takie jak niemieckich, to przychody producentów byłyby wyższe o 5,6 mld EUR — mówi Tomasz Wiktorski, B+R Studio, firmy analizującej rynek.

— Byli i są producenci, którzy chcą przerzucić dużą masę tanio i na tym osiągnąć duże przychody. Nie uwzględniają różnic kursowych, cen surowca, wynagrodzeń. Wiele dużych, znanych firm już nie istnieje. Trzeba umieć liczyć i mieć siłę, by powiedzieć: tego kontraktu nie będę robił — przyznaje Marek Kołakowski, prezes Mebelplastu.

Z badań Instytutu Wzornictwa Przemysłowego wynika, że połowa firm modyfikuje cudze wzory, większość nie prowadzi badań i nie korzysta z usług projektantów. I tu, zdaniem ekspertów, leży problem.

— Nie ryzykując, a zatrudnianie projektantów jest ryzykiem, nigdy nie będą pierwsze. Apple czy Hewlett-Packard stać na wizjonerskie myślenie i na tym wygrywają. Jeśli prawą ręką prezesa jest marketing, a tak jest w większości polskich form, to firma jedzie na hamulcu. Marketing nie ma prawa wtrącać się w rozwój, lecz sprzedawać to, co firma wyprodukuje. Firma powinna myśleć nie o tym, jakie produkty będzie sprzedawać, ale jaką marką chce być — mówi Zuzanna Skalska, która zajmuje się wyłapywaniem trendów dla firmy konsultingowej VanBerlo.

Jej zdaniem, polskie firmy nie są gotowe na współpracę z projektantami. Marek Kołakowski zwraca uwagę na słabość prawa.

— Jest słaba ochrona wartości intelektualnej. Wydaje się na projektanta, a następnie firma X kopiuje — mówi szef Mebelpastu.

— Trzeba wykształcić świadomość społeczeństwa, wtedy ludzie będą kupowali oryginalne produkty, a nie kopie — mówi Oskar Zięta, jeden z najbardziej znanych polskich projektantów.

Są też chlubne wyjątki: Vox, Noti czy wybierający się na giełdę Mebelplast wypracowały markę. Ale przyznają, że łatwo nie było.

— Budowanie marki jest trudne, wymaga czasu i pieniędzy. Trzeba polityki państwa, by wspierać kreatywne firmy. Mam nadzieję, że wpadka z chińskim wykonawcą autostrady zmieni pewne kryteria. Cena nie powinna być jedynym wyznacznikiem, bo dobrzy producenci nie mają szans. Walka cenowa w Polsce trwa, często nie jesteśmy w stanie konkurować — mówi Ryszard Balcerkiewicz, właściciel Noti.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy