Czytasz dzięki

POPC w blokach startowych

Łukasz Dec, Marek Jaślan
opublikowano: 25-06-2015, 00:00

Coraz bliżej start programu inwestycyjnego za ponad 1 mld EUR

Komitet monitorujący przy resorcie rozwoju przyjął kluczowe zasady wyboru wniosków w planowanym na jesień konkursie na publiczne dotacje do budowy nowoczesnych sieci telekomunikacyjnych. W pierwszym etapie Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa (POPC) ze środków publicznych (Unia i budżet krajowy) wyasygnowanych zostanie na to 135 mln EUR. W drugim — ponad 900 mln EUR. Dzięki realizacji programu szybki internet ma dotrzeć do prawie 1,4 mln nieobjętych nim dzisiaj gospodarstw domowych.

Najpierw mali

W jesiennym konkursie rozpatrywane będą tzw. małe projekty o wartości 5-10 mln zł. Zakłada się, że udział wezmą przede wszystkim lokalne firmy telekomunikacyjne, których w Polsce jest od 2 do 3 tys. W zeszłym tygodniu zainteresowani poznali podstawowe kryteria, według których będą oceniane ich wnioski.

Budowana z dotacją infrastruktura musi osiągać przepływność min. 30 Mb/s, ale szczególnie promowane będą sieci od 100 Mb/s w górę. To bardzo leży na sercu Komisji Europejskiej, która od kilku lat (z umiarkowanym efektem) stara się promować ultrawydajne sieci. To również jeden z filarów dyskutowanej obecnie w Brukseli strategii Jednolitego Rynku Cyfrowego w Europie, która — wedle Komisji — ma podnieść konkurencyjność europejskiej gospodarki.

Dlatego przedstawiciele KE zachęcali Polskę, by POPC stawiał na jakość sieci. Stąd priorytet dla sieci o parametrach 100 Mb/s w górę. Dodatkowo pierwszeństwo w dostępie do pieniędzy będą mieli przedsiębiorcy, którzy zadeklarują jak największy ponad minimalne wymagania zasięg nowych sieci oraz jak największy własny wkład finansowy do projektu.

Na rynku trwają spory o preferencje dla technologii stacjonarnych. [ŹR. FOT. FOTOLIA.COM]

Jakość, czyli pieniądze

Na 2016 r. planowany jest konkurs na duże projekty o wartości do 250 mln zł. Wiele sobie po nim obiecuje m.in. Orange Polska. Kryteria naboru nie są jeszcze znane, ale w zarysach będą zbliżone do tegorocznego konkursu. To nie znaczy, że obejdzie się bez dyskusji. Gorąca debata trwa, bo stawką jest, kto i po jaką pulę publicznych pieniędzy będzie mógł sięgnąć.

Z jednej strony jest Orange Polska i inni — zwłaszcza mniejsi— operatorzy. Ci optują za wysokimi wymaganiami jakościowymi dla nowych sieci, bo to promuje wykorzystywaną przez nich technologię światłowodową. Z publicznych pieniędzy chcą jednak skorzystać także operatorzy komórkowi, którzy zamiast „luksusu dla nielicznych” postulują „dobry internet dla wszystkich”.

W praktyce zaś o takie kryteria, które zwiększą szansę dofinansowania sieci radiowych. Inna kość niezgody to możliwość modernizacji istniejącej infrastruktury telekomunikacyjnej do wymaganych standardów jakościowych. Tego chce Orange, który ma największą w Polsce, ale miejscami przestarzałą sieć. I tego odmawiają mu konkurenci, a przynajmniej chcą, żeby nie było mu zbyt łatwo. Diabeł tkwi w szczegółach, a tych — mimo przyjęcia kryteriów wyboru wniosków — jeszcze w pełni nie znamy.

Na przykład: rozporządzenia o realizacji POPC czy regulaminu konkursu na dotacje. Obie strony szermująhasłem maksymalizacji korzyści społecznych, ale nie tak prosto stwierdzić, gdzie one dokładnie leżą. Można jednak sądzić, że decydenci w resortach rozwoju i cyfryzacji skłaniają się ku promocji bardziej wydajnych stacjonarnych technologii światłowodowych. Zgodnie z życzeniami Komisji Europejskiej i celami polityki Jednolitego Rynku Cyfrowego.

Gdzie budować?

Operatorzy rozważający start w konkursach POPC czekają teraz niecierpliwie na informacje, na jakich obszarach przyznawane będzie wsparcie. Wiadomo, że projekty będą realizowane tam, gdzie stwierdzono brak lub niskie szanse na budowę nowoczesnych sieci na czysto komercyjnych zasadach. Nie wiadomo jednak jeszcze, co to oznacza w praktyce. Do końca sierpnia Urząd Komunikacji Elektronicznej ma przedstawić mapę tych tzw. białych plam.

POPC to druga runda budowy dotowanych sieci w Polsce. W latach 2007-15 powstawały duże sieci regionalne. Nie wszystkie te projekty już się skończyły i nie wiadomo, jak poradzą sobie na rynku. Tutaj jednak beneficjentami dotacji były samorządy, które długo nie wiedziały, jak sobie z tym poradzić. Teraz pomoc trafi bezpośrednio do operatorów. Powinno więc pójść łatwiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Dec, Marek Jaślan

Polecane