Porażka Agory stwarza szanse konkurentom do przejęcia AMS

Michał Kobosko
opublikowano: 2001-04-13 15:17

Po tym, jak w ramach wezwania Agory inwestorzy złożyli zapis na sprzedaż 17,95 proc. akcji AMS, wezwanie nie doszło do skutku (minimalny limit wynosił 20 proc.). Wygląda na to, że wydawca "Gazety Wyborczej" poniósł porażkę i będzie musiał ustąpić pola zachodnim konkurentom. Agorze zabrakło 100 tys. akcji, by jej próba objęcia 24,99 proc. głosów w AMS zakończyła się powodzeniem.

Ostatecznie inwestorzy zapisali się na 900 588 akcji, podczas, gdy minimum wynosiło 1 003 394 akcje. W związku z tym w piątek Agora podjęła decyzję o nie nabywaniu akcji, na które złożono zapisy. Cena w tym wezwaniu wynosiła ostatecznie 70 zł.

- W opinii zarządu Agory osiągnięcie pakietu 1 254 000 akcji AMS wiązałoby się z koniecznością podwyższenia ceny znacznie powyżej 70 zł za akcję. Tak wysokie oczekiwania cenowe wynikają z rozpoczęcia walki o przejęcie istotnego pakietu akcji AMS przez dwóch inwestorów strategicznych i przewyższają wartość spółki wynikającą z wyceny fundamentalnej AMS przeprowadzonej przez Agorę, zwłaszcza przy uwzględnieniu zmian prawnych, które uniemożliwią reklamę piwa na tablicach.

Po wprowadzeniu zakazu reklamy piwa, branża reklamy zewnętrznej będzie przeżywać trudny okres. Dlatego zarząd Agory uważa, że w obecnych warunkach rynkowych zaoferowanie ceny znacznie przewyższającej 70 zł za akcję mogłoby prowadzić do niszczenia, a nie tworzenia wartości dla akcjonariuszy Agory - czytamy w piątkowym komunikacie Agory.

Dlaczego Agora przegrała? Obserwatorzy twierdzą, że zaskoczenie głównych udziałowców AMS ogłoszeniem wezwania okazało się nie najlepszym pomysłem.

- Ponieważ wezwanie Agory stanowiło niespodziankę dla zarządu i głównych akcjonariuszy AMS, zostało jednoznacznie odebrane jako wrogie. Trzeba też zwrócić uwagę na kontekst polityczny - skupionemu wokół Wiesława Walendziaka środowisku prawicowemu, które kontroluje AMS, niekoniecznie byłoby po drodze z wydawcą "GW" - powiedział nam bankowiec, który zna kulisy obecnych wydarzeń.

W tej sytuacji na placu boju zostaną zapewne trzej zachodni konkurenci Agory - francuski JCDecaux, oraz amerykańskie firmy Clear Channel i Communications i NewsCorp. Te trzy firmy wymieniał w swoich komunikatach zarząd AMS jako potencjalnych inwestorów, z którymi już prowadzono rozmowy.

Najbardziej zaawansowany w swoich planach jest francuski JCDecaux, który już ogłosił wezwanie do sprzedaży akcji AMS, ale oferowana przez niego cena (66 zł) została oceniona przez zarząd poznańskiej spółki jako zdecydowanie zbyt niska.

Francuzi od razu ogłosili, że są gotowi podnieść cenę, ale nie wiadomo, czy ta zapowiedź wystarczy do zwycięstwa. Na rynku od kilku dni krążą bowiem plotki, że z zamiarem ogłoszenia wezwania nosi się Clear Channel.

Tak, czy owak walka o przejęcie AMS dopiero się zaczęła i może jeszcze przynieść wiele niespodzianek.

Michał Kobosko, [email protected]