Potrząsanie szabelką

Jacek Zalewski
opublikowano: 16-08-2006, 00:00

Obchodom nie tylko wczorajszego Święta Wojska Polskiego, ale wielu innych historycznych rocznic towarzyszy rosnąca liczba bitewnych inscenizacji. To już nie tylko Grunwald — orężna wizualizacja obejmuje różne epoki. Polska nie jest w tej dziedzinie jakimś wyjątkiem, moda na wojny na niby — zdecydowanie lepsza niż na te prawdziwe — opanowała wiele państw. Wspólną cechą takich inicjatyw jest podejmowanie ich zawsze przez zwycięzców — rzeczywiście, trudno np. od Francuzów oczekiwać upamiętniania bitwy pod Waterloo. Stanowią one przecież elementy marketingu patriotycznego i rolę promocyjną spełniają tylko wtedy, gdy wygrywają nasi.

Inscenizacje w Polsce z każdym rokiem stają się coraz bardziej „wypasione”, zwłaszcza te z udziałem wojsk... niemieckich. Decyduje o tym rynkowa proza —po prostu najwięcej ostało się pamiątek po Wehrmachcie, zwłaszcza w kategorii pojazdów mechanicznych. Dającym do myślenia zjawiskiem jest mnogość chętnych do występowania po stronie niemieckiej — nie tylko w płaszczach krzyżackich, ale nawet w mundurach SS. Za to skromniutka inscenizacja Bitwy Warszawskiej pod Ossowem cierpi na niedostatek wyekwipowanych i prezentujących bojowego ducha bolszewików. Ot, unijny znak czasów...

To był tylko wstęp do refleksji o związkach historii z obecną międzynarodową sytuacją Polski. W roku 1989 zwróciliśmy się z entuzjazmem ku Zachodowi, ale zarazem obawialiśmy się następstw zjednoczenia Niemiec. Tymczasem potężny sąsiad szybko stał się zdecydowanie największym partnerem gospodarczym Polski oraz naszym głównym wprowadzającym do Unii Europejskiej (do NATO były to Stany Zjednoczone). Konsekwencją głębokich przemian politycznych i gospodarczych stało się zachwianie proporcji historycznych. Co tam dużo mówić, pamięć o 1 września 1939 zaczęła u nas — przynajmniej propagandowo — ustępować pamięci o 17 września, co nie ma żadnego dziejowego uzasadnienia.

Od roku rządzi Polską ekipa, która co prawda nie ma pomysłu na poprawę stosunków z Rosją, ale za to postanowiła przywrócić historyczne proporcje w stosunkach z Niemcami. Ideą przyświecającą prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu jest niezgoda na tzw. polityczną poprawność. Ideę brata twórczo rozwija premier Jarosław Kaczyński, a ostatnio także komisarz stolicy Kazimierz Marcinkiewicz, który jako szef rządu jeszcze niedawno prezentował inne poglądy. Cały problem w tym, że polityka samoizolacji jest w skomplikowanej, współczesnej Europie traktowana jako skansen. Oczywiście nie może być nawet mowy o osamotnieniu Polski na obraz i podobieństwo września 1939 r., wszak nasze członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim i Unii Europejskiej jest niepodważalne, ale pomysłu na mądre, dalekowzroczne usytowanie Rzeczypospolitej między — tak, tak, jak zawsze — Niemcami a Rosją jakoś nie widać.

I nie zmieni tego faktu kolejne pobicie przez zwycięskich polskich ułanów i bolszewików, i hitlerowców — chociaż przyznajmy, że ogląda się takie inscenizacje z prawdziwą narodową dumą...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy