Powody do satysfakcji

Adam Sofuł
23-11-2006, 00:00

Polska przez rok zmagała się z problemem rosyjskiego embarga na polskie mięso przy nikłym zainteresowaniu instytucji unijnych tym tematem. Trzeba było dopiero zablokowania wspólne- go mandatu negocjacyjnego na szczyt UE — Rosja, by sprawa stała się ogólnoeuropejska. Nagle zainteresowali się nią unijni komisarze, parę głów państw wyraziło swoje zrozumienie dla polskiego stanowiska. Można by powiedzieć, że polska szarża dyplomatyczna dała nam powody do satysfakcji.

Niestety, na razie tylko do satysfakcji, bo nic nie wskazuje, by sprawa zakazu eksportu polskiego mięsa znalazła w najbliższych tygodniach swój pomyślny dla nas finał. Wyrazy poparcia są na razie jedynie werbalne i raczej nieliczne. Co prawda, także ze strony Rosji padły deklaracje, że jest wola rozwiązania problemu, ale — nie oszukujmy się — rosyjskie służby weterynaryjne nigdy przez ostatni rok nie mówiły, że takiej woli nie ma. Nie zmieniało to jednak faktu, że granice pozostawały zamknięte. Czy obecnie obserwowany szum polityczny w UE wywołany polskim wetem pomoże je otworzyć? Na pewno nie od razu.

Brak wspólnego stanowiska UE przed jutrzejszym szczytem UE — Rosja nie jest tragedią ani dla Unii, ani dla Rosji. Obie strony nie będą więc na siłę dążyć do porozumienia przed szczytem. Być może unijne instytucje aktywniej niż dotychczas włączą się w rozwiązanie polsko-rosyjskiego sporu mięsnego, jednak dojście do porozumienia może potrwać jeszcze kilka miesięcy. Na pewno do takiej ugody nie będzie spieszno Rosji.

W dyskusjach o mięsnym embargu umyka nam jednak inny — znacznie ważniejszy problem, który był drugą przyczyną polskiego weta. Chodzi o podpisanie przez Rosję Europejskiej Karty Energetycznej. Tu sojuszników mamy niby więcej, ale są oni dużo bardziej wstrzemięźliwi w swoich wypowiedziach. Rosja stwierdziła zdecydowanie, że obecnie nie jest zainteresowana podpisaniem karty, a kraje UE nie chcą odbić się od muru odmowy. Nie oznacza to, że do tematu nie powrócimy, ale raczej małymi kroczkami. Zaletą polskiego sprzeciwu może być powrót do poważnej dyskusji o europejskim bezpieczeństwie energetycznym. Na razie bilans polskiego weta można uznać za remisowy — dobrze, że w sposób zdecydowany walczymy o nasze interesy, szkoda, że nie przygotowaliśmy gruntu pod taki atak. Bo w polityce liczy się nie tylko stanowczość, ale też cierpliwość i wytrwałość. Czego obecnym sternikom polityki z całego serca życzymy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Powody do satysfakcji