Po przejęciu Polic Tarnów scentralizuje zakupy, zarządzanie produkcją, serwis, a także spółki logistyczne.
Jeśli Azotom Tarnów uda się w wezwaniu przejąć co najmniej 51 proc. akcji ZCh Police, powstanie największy odbiorca gazu w Polsce. Azoty są już właścicielem ZAK. Wraz z Policami grupa kupowałaby od Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG) ponad 1 mld m sześc. surowca rocznie, więcej niż konsumują ZA Puławy czy Orlen z Anwilem.
— To wzmocni naszą pozycję negocjacyjną, szczególnie po deregulacji i faktycznej liberalizacji rynku gazu — mówi Jerzy Marciniak, prezes Tarnowa.
Bieg przez płotki
Grupa będzie mogła produkować 3 mln ton nawozów rocznie (połowa produkcji krajowej).
— Będzie to kompleksowa oferta dla rynku rolnego — twierdzi Jerzy Marciniak.
Czy tak się stanie, zależy od tego, czy skarb odpowie na wezwanie Azotów do sprzedaży 59,4 proc. akcji Polic. Ale nie tylko od tego. Tarnów będzie musiał uzyskać pozytywną opinię Urzędu Ochrony Konkurecji i Konsumentów, a potem negocjować z Komisją Europejską (KE), bo spółka nie wyklucza spłaty zobowiązań Polic wobec Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP). To 150 mln zł pożyczki udzielonej w ramach pomocy publicznej. Azoty w cenie wezwania na pomorską spółkę (11,50 zł za akcję) uwzględniły uzgodnienia z KE o ewentualnym zamknięciu produkcji nawozów NP.
— Pojawienie się Tarnowa jako nowego elementu w umowie między Policami a ARP będzie wymagało renegocjacji umowy z KE. Liczymy, że przekonamy komisję, tak jak udało nam się zrestrukturyzować zadłużenie ZAK — mówi prezes.
Zapewnia, że ZAK odzyskał zdolność kredytową, ma gotówkę i bieżące finansowanie. Przyznaje, że pomogła w tym koniunktura.
Azoty miały do końca czerwca ogłosić strategię dla obu spółek. Tak się na razie nie stanie.
— Znamy już konkretne kwoty rozpisane na poszczególne lata, ale sytuację zmieniły nasze plany dotyczące zakupu Polic. Jeśli akcjonariusze Polic, a zwłaszcza skarb, odpowiedzą na wezwanie, strategię inwestycyjną dla trzech firm będziemy mieli gotową we wrześniu lub październiku — mówi prezes.
Kolej, port i serwis
Pewne jest to, że spółki zoptymalizują zarządzanie logistyką, zakupami surowców strategicznych, produkcją i sprzedażą nawozów. Będą się tym zajmowały te same osoby.
Tarnów, ZAK i Police mają własne spółki kolejowe i przewozów samochodowych.
— Chcemy zgrupować je w jedną spółkę. W grę wchodzi współpraca z CTL. Bierzemy też pod uwagę ewentualne odkupienie 49 proc. udziałów od CTL, który jest współudziałowcem CTL Chemkol, spółki kolejowej ZAK — mówi Jerzy Marciniak.
Jeśli wziąć pod uwagę port Polic, taki podmiot byłby już liczącym się graczem na rynku przewozów towarowych.
Jesienią natomiast powstanie spółka na bazie Polskiego Konsorcjum Chemicznego (PKCh). Tarnów, ZAK i Ciech powołały je w celu zakupu Anwilu. Nie udało się. Teraz akcje w PKCh mają Azoty Tarnów (75 proc.) i ZAK (25 proc.).
— Jesienią wniesiemy do PKCh spółki serwisowe ZAK i Tarnowa. Będą odpowiedzialne za remonty wewnątrz grupy — mówi Jerzy Marciniak.
Do tej struktury, którą prezes Marciniak określa mianem modułowej, dołączą podobne spółki Polic.
Czy Tarnów udźwignie ciężar zakupu Polic, którym niedawno groziła upadłość? Zaledwie kilka miesięcy temu przejęły przecież ZAK.
— Liczymy, że pomoże nam w tym emisja akcji serii C. Już złożyliśmy prospekt w KNF. Obecnie nadzór wnosi uwagi. Emisja nastąpi po zatwierdzeniu prospektu — podkreśla Jerzy Marciniak.
Pieniędzmi z emisji Tarnów zrefinansuje 400 mln zł kredytu, jaki zaciągnie w PKO BP pod wezwanie.
— Wówczas wrócimy do stanu posiadania sprzed wezwania. W raporcie za I kw. informowaliśmy, że w kasie grupy mamy około 300 mln zł gotówki. Pokrycie w niej mają kredyty grupy kapitałowej Azoty —mówi Jerzy Marciniak.