Problem z wyceną instytutu

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-05-23 00:00

Pracownicy Instytutu Farmaceutycznego nie chcą prywatyzować swojej firmy, bo już ich na to nie stać. Za dobrze pracowali.

Zarząd Instytutu Farmaceutycznego (IF) w Warszawie zamierza wycofać z ministerstwa gospodarki wniosek o prywatyzację przedsiębiorstwa. Wcześniej chcieli je przejąć pracownicy, którzy w 2001 r. specjalnie powołali w tym celu spółkę. Ale już nie chcą.

— Najpóźniej w czerwcu, po uchwale rady nadzorczej IF i decyzji WZA spółki pracowniczej, wystąpię o wycofanie wniosku o prywatyzację. Od 2001 r. czekaliśmy na zgodę. Kiedy rząd się zgodził, okazało się, że wycena firmy nie daje szans pracownikom na udział w jej prywatyzacji. W tym czasie wartość IF wzrosła dwukrotnie — z 10 mln do 20 mln zł — wyjaśnia Wiesław Szelejewski, dyrektor IF.

Archaiczna, ale rentowna

Z prawnego punktu widzenia IF jest jednostką badawczo-rozwojową. Archaiczna forma ogranicza rozwój, ale na razie nie wpływa na wyniki — przedsiębiorstwo bardzo dobrze sobie radzi. W ciągu czterech lat obroty IF wzrosły z 25 do 40 mln zł. Spółka jest rentowna — w 2004 r. zanotowała 0,5 mln zł zysku. Dyrektor podkreśla, że od 1991 r. nigdy nie była na minusie.

— Liczyliśmy na jakąś ulgę, ale ministerstwo gospodarki powiedziało, że nie obniży ceny, bo w dobie ciągłych oskarżeń wszystkich przez wszystkich mogłoby zostać posądzone o nadużycia przy prywatyzacji — mówi Wiesław Szelejewski.

Za dużo i za mało

Pracowników IF nie interesuje przekształcenie z udziałem inwestora, np. przez firmę farmaceutyczną.

— Dostaliśmy dwie takie propozycje, ale to nie byłoby dobre rozwiązanie. Obaj oferenci byli zainteresowani prowadzeniem tylko części naszej działalności. To oznacza, że musiałaby odejść znaczna część pracowników — podkreśla dyrektor.

Specjalnością IF jest synteza chemiczna — proces, w którym powstaje związek leczniczy, czyli substancja czynna. Od kilku miesięcy zarząd poszukuje kapitału na sfinansowanie badań nad nowym lekiem antydepresyjnym. Potrzebuje zaledwie 10 mln zł. Dla krajowej firmy produkcyjnej to dużo, a dla zachodniego funduszu inwestycyjnego za mało, by się angażować.