W ten sposób program zamiast pomóc młodym zaszkodzi im. Ograniczenie programu wyłącznie do nabywania nowych mieszkań spowoduje zastój na rynku. Ceny mieszkań z rynku pierwotnego utrzymają się na wysokim poziomie, co zamiast ułatwić — ograniczy dostęp do nich. W efekcie popyt zostanie na takim samym poziomie. Większość kupców nowych lokali najpierw chce sprzedać stary mniejszy lokal, na który znacznie trudniej będzie znaleźć nabywcę. Nie zrekompensuje tego możliwość uzyskania dopłaty do budownictwa jednorodzinnego. Nie może ono bowiem rozwijać się w wielkich miastach, z uwagi na brak terenów i ich wysoką cenę.
Sytuację może uratować objęcie przez MdM rynku wtórnego. Mieszkania z drugiej ręki są dostępniejsze dla osób młodych, kupujących pierwszą nieruchomość, nie tylko z powodu niższej ceny, ale również ze względu na to, że do takiego lokalu z reguły można od razu się wprowadzić, gdyż klucze przekazywane są zwykle w dniu podpisania aktu notarialnego. Na rynku pierwotnym zaś od wpłacenia pieniędzy do przeprowadzki prowadzi często daleka droga. Ponadto taki lokal trzeba urządzić, gdyż oddawany jest najczęściej bez podłóg, drzwi wewnętrznych i montażu.
Dla wielu osób znaczenie ma także bezpieczeństwo transakcji. Przeprowadzając transakcję na rynku wtórnym, nabywca wie, co kupił, w jakim stanie, zaś na rynku pierwotnym może czekać go niemiła niespodzianka. Owszem, pieniądze zostaną zabezpieczone rachunkiem powierniczym, lecz mieszkania można się nigdy nie doczekać, gdyż budynek nie powstanie.
LESZEK HARDEK
prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości