Prorodzinny Gierek

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 17-04-2007, 00:00

Rząd łamie głowę, jak zwiększyć przyrost naturalny. Tymczasem recepta jest gotowa: budowa mieszkań. Żart? Nie, zwykła statystyka.

Mieszkania Budownictwo jest receptą na wzrost demograficzny

Rząd łamie głowę, jak zwiększyć przyrost naturalny. Tymczasem recepta jest gotowa: budowa mieszkań. Żart? Nie, zwykła statystyka.

Jaki związek z budownictwem ma spadający przyrost naturalny? Bardzo poważny. Architekt Jacek Koziński przeanalizował dane statystyczne dotyczące nowo budowanych lokali w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat i porównał je z krzywą urodzeń. Rezultat? W latach, gdy budowano najwięcej mieszkań, rodziło się więcej dzieci. Czy rzeczywiście zależność jest tak prosta?

Trochę statystyki

Zdaniem autora raportu, liczbę dzieci urodzonych w ciągu ostatnich 40 lat można ustalić bezpośrednio na podstawie liczby wybudowanych mieszkań. Błąd statystyczny tej metody wynosi zaledwie 4,36 proc. Najlepszym przykładem jest „dekada Gierka”. Wybudowano wtedy najwięcej mieszkań w całej powojennej historii Polski. Rezultatem był ogromny wyż demograficzny.

— Liczba budowanych mieszkań determinuje przyrost naturalny w Polsce. Ta zależność przyczynowo-skutkowa jest znacznie silniejsza, niż się powszechnie uważa. Czyli stan naszego budownictwa decyduje nie tylko o komforcie życia, ale również o jego biologicznym trwaniu. To zmienia skalę odpowiedzialności osób zajmujących się budownictwem — uważa autor raportu.

Jego zdaniem, liczba budowanych mieszkań w Polsce jest tak mała, że wzrost nawet o kilkadziesiąt procent będzie niezauważalny.

— Aby dorównać np. Irlandii, powinien on wynieść 800 proc. — ocenia architekt.

Z danych statystycznych wynika, że dziś pod względem liczby budowanych mieszkań cofnęliśmy się do poziomu z lat 50. Jednocześnie w ostatnim roku Polska osiągnęła najniższy w Europie poziom tzw. dzietności kobiet. Demografowie mówią wręcz o osiągnięciu progu wymierania narodu.

Uprościć przepisy

Jacek Koziński przywołuje zapominany już „Raport o naprawie budownictwa mieszkaniowego”, opracowany w 1981 r. z inicjatywy NSZZ Solidarność.

Podawał on dziesięć barier hamujących budowę mieszkań, m.in.: ograniczenia administracyjno-prawne, finansowo-kredytowe, kadrowe, technologiczne i materiałowe.

— Większość z tych przeszkód została usunięta. Jednak to, co zależało od władz, stało się główną barierą, zdecydowanie większą niż ćwierć wieku temu — ocenia Jacek Koziński.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat popyt nie został zrównoważony przez podaż. Nie nadąża za nim również produkcja.

— W ostatnim roku ceny mieszkań w Warszawie wzrosły średnio o ponad 50 proc. W niektórych miastach o ponad 70 proc. Tymczasem odpowiedni wskaźnik wzrostu produkcji mieszkań wyniósł tylko 0,1 proc., i to raczej za sprawą wyjątkowo łagodnej zimy. Dlaczego dzisiejsza unikatowa koniunktura nie rodzi odpowiedniego wzrostu produkcji? — pyta autor.

Kolejny problem to duża rotacja wśród firm budowlanych.

— Na początku lat 90. działalność w Polsce rozpoczęło wiele firm z USA, Kanady i Skandynawii z zamiarem budowania tutaj mieszkań. Jednak dziś ich już nie ma. Dlaczego zamiast budować więcej, wycofały się z rynku?

Jacek Koziński za obecną sytuację w budownictwie wini przede wszystkim biurokrację. To dziś prawdziwe utrapienie.

— W porównaniu z 1992 rokiem objętość dokumentacji wzrosła około 12 razy, natomiast w odniesieniu do lat przedwojennych — 65 razy — podkreśla Jacek Koziński.

Patologie obecnej organizacji budownictwa są wyraźniej widoczne, gdy zestawi się je ze stanem sprzed wojny.

— Gdynię zbudowano w dwa lata, włącznie z etapem projektowania. Prawo państwowe o randze ustawy było ograniczone do głównych reguł, na wzór kodeksu drogowego — twierdzi architekt.

Z tej perspektywy warto oddać dziś sprawiedliwość ekipie Gierka. Analiza ma- tematyczna statystyk sugeruje, że w konkurencji poli- tyki mieszkaniowej zarów-no III, jak i IV Rzeczpospolita wypada średnio 2,7 razy gorzej.

Jak wybrnąć z tej sytuacji? Zdaniem autora raportu, należy budować nie tylko wię-cej mieszkań, ale przede wszystkim uprościć biurokratyczne procedury. Jeżeli tego nie zrobimy, o poważnym wzroście liczby budowanych mieszkań nie ma nawet co marzyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Zielińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu