Wartość marki często jest większa niż wartość księgowa przedsiębiorstwa. Grupa Atlas pracowała na swoje dobre imię przez dziesięć lat. Uczciwe i przejrzyste interesy, wysoka jakość wyrobów, profesjonalne doradztwo, udane akcje promocyjne, działalność Fundacji Dobroczynności Atlas — wszystko to wykreowało markę nie tylko znaną, ale i lubianą. Nagle, z dnia na dzień, nowa jakość... W kieleckich dziennikach i wiadomościach telewizyjnych ukazują się zdjęcia demonstrantów z transparentami „Atlas-Lafarge okradli nas!”. Cóż z tego, że to nieprawda — wiadomo, po czyjej stronie będzie sympatia opinii społecznej.
Gdy przed dwoma laty Atlas wspólnie z francuską firmą Lafarge przystępował do przetargu na kupno ZPG Dolina Nidy w Gackach, negocjował ze związkami zawodowymi pakiet socjalny. Gdy został on podpisany, był jednym z najbardziej korzystnych dla załogi w procesie prywatyzacji polskich przedsiębiorstw. Przewidywał pięć lat gwarancji zatrudnienia, po 20 tysięcy zł premii prywatyzacyjnej dla każdego pracownika, zapowiedź regularnych podwyżek płac oraz — w określonym czasie — wykupienie akcji od tych pracowników, którzy byli zatrudnieni na czas nieokreślony w momencie wejścia pakietu w życie.
Z chwilą sprywatyzowania Doliny Nidy 80 proc. akcji zakładów kupiło konsorcjum Atlas-Lafarge, 15 proc. zaś — zgodnie z ustawą — otrzymała za darmo załoga: zatrudnieni w momencie prywatyzacji oraz byli pracownicy, którzy przepracowali w zakładach wymagany okres. Skarb Państwa pozostawił sobie pozostałe 5 procent. Dwaj najwięksi udziałowcy zobowiązali się do zainwestowania 250 mln zł, ponieważ zakłady były przestarzałe i należało koniecznie je zmodernizować, by mogły walczyć o pozycję na rynku. Rozpoczęto budowę dwóch dużych i nowoczesnych fabryk: suchych mieszanek gipsowych i płyt gipsowo-kartonowych.
Zbliża się termin wykupienia akcji pracowniczych. Konsorcjum Atlas-Lafarge musi zapłacić pracownikom, o których mowa w pakiecie socjalnym (zatrudnionym w zakładach na czas nieokreślony w momencie jego wejścia w życie) średnio po 37 tysięcy złotych na głowę. Wyda na ten zakup około 20 mln złotych. Ale okazało się, że odkupienia akcji — i to natychmiastowego — żądają również byli pracownicy Doliny Nidy! Są wśród nich emeryci oraz osoby zatrudnione obecnie w innych firmach, także u konkurencji. Powód roszczeń jest oczywisty — jedni mają pieniądze, a drudzy ich potrzebują. To, że obie strony są równoprawnymi posiadaczami akcji tego samego przedsiębiorstwa, nikogo z manifestujących nie obchodzi. Ciekawe, że nazywają oni własne akcje bezwartościowymi papierami, a zarazem domagają się ich wykupienia po cenie, która niektórym da po 50 tysięcy złotych na osobę.
Wszechobecny jest ton roszczeniowy: nam się należy za lata pracy w pocie i znoju, bo zmarnowaliśmy w tej fabryce najlepsze swoje lata. Gdyby wyrwać cytaty z kontekstu, to można by odnieść wrażenie, iż są one wypowiedziami osób domagających się odszkodowania za lata pracy przymusowej w III Rzeszy. A przecież w takim samym trudzie i znoju pracował nauczyciel w kieleckiej szkole, traktorzysta za płotem, a także rolnik w koszalińskim pegeerze. Jednak w związku z prywatyzacją Doliny Nidy żaden z nich nie dostał nic.
Stopa bezrobocia w Świętokrzyskiem wyniosła w styczniu już 18,9 proc. Nigdzie indziej w tym regionie nie są inwestowane tak duże pieniądze, jak właśnie w Gackach. Tworzone są miejsca pracy dla dzieci i wnuków tych, którzy dzisiaj protestują. Ponadto powstać miał jeszcze jeden zakład produkcyjny — Atlas zamierzał zbudować fabrykę płyt gipsowo—kartonowych. Ale zlokalizowana ona zostanie chyba w Łodzi, bo tam rozumienie procesów ekonomicznych w gospodarce rynkowej wydaje się bliższe standardom europejskim.
Przystępując do przetargu na Dolinę Nidy, Atlas nie miał środków na zakup całości i szukał partnera. Wybór padł na znany koncern Lafarge, który został skutecznie namówiony na wspólną inwestycję. Dzisiaj Francuzi nijak nie mogą zrozumieć całej sytuacji — przecież wywiązują się ze zobowiązań umowy prywatyzacyjnej w stu procentach! Wychodzi na to, iż w Gackach sto procent to jeszcze nie całość...
Autor jest wiceprezesem Grupy Atlas