Przemysł czeka na działania Busha ws. strajku dokerów

Marek Druś
opublikowano: 2002-10-07 14:21

Wzmagają się naciski na prezydenta George W. Busha, aby skorzystał on z przysługujących mu uprawnień i zawiesił na 80 dni strajk dokerów z 29 portów na Zachodnim Wybrzeżu USA.

Rozmowy między związkami reprezentującymi strajkujących dokerów i przedstawicielami władz spółek przeładunkowo-transportowych zakończyły się fiaskiem. Tymczasem gwałtownie rosną straty zarówno amerykańskiej jak i światowej gospodarki z powodu wstrzymania wymiany handlowej. Na azjatyckich giełdach mocno staniały w poniedziałek akcje spółek, które nie mogą dostarczyć swoich towarów do USA lub odebrać komponentów stamtąd sprowadzanych. Koncerny motoryzacyjne Honda i Hyundai poinformowały, że zaczynają wysyłać części drogą lotniczą.

Już w piątek przedstawiciele amerykańskiego przemysłu apelowali do prezydenta Busha o podjecie działań w celu przerwania strajku. Zgodnie z prawem Tafta-Hartley’a z 1947 roku prezydent może spowodować zawieszenie akcji strajkowej na 80 dni jeśli wynikający z niej przestój może pogorszyć stan bezpieczeństwa państwa.

Robert Parry, szef Banku Rezerwy Federalnej w San Francisco mówił w piątek, że każdy dzień strajku w portach kosztuje amerykańską gospodarkę 2 mld USD.

MD, Associated Press, Bloomberg