Rozpatrzenie w piątek przez Sejm poprawek Senatu do dwóch ustaw — o swobodzie działalności gospodarczej oraz przepisów wprowadzających tę swobodę — nie przyniosło istotnych zmian. Obie otrzymały datę 2 lipca, wydrukowane zostaną w jednym Dzienniku Ustaw, a w życie wejdą realnie około 1 września. Naiwnym założeniem rządowego projektu było wprowadzenie tych przepisów od 1 maja, jednocześnie ze wstąpieniem Polski do UE.
Roczna debata nad ustawami sprowadzała się do jednego wątku — czy i w jakim stopniu da się w Polsce poluzować urzędniczy ucisk przedsiębiorczości. Biurokratyczna machina ma kilka możliwości psucia ducha i litery nowego prawa. Jej pierwszą linią obrony stały się międzyresortowe uzgodnienia projektu, któremu sprzeciwiało się kilka ministerstw i urzędów. Na spotkaniach z przedsiębiorcami jesienią 2003 r. premier Leszek Miller szczycił się tym, iż musiał uderzyć w stół, aby projekt w ogóle wyszedł z Rady Ministrów.
Mimo wszelkich ułomności parlamentu trzeba przyznać, iż posłowie i senatorowie temat swobody gospodarczej podjęli ponad partyjnymi podziałami. Także próby ingerowania administracji w treść obu ustaw okazały się na tym etapie mało skuteczne. Najmocniej i do końca kontratakowała Państwowa Inspekcja Pracy, której nie satysfakcjonuje ogólne odniesienie do ratyfikowanych umów międzynarodowych. Z kolei Ministerstwo Finansów nie może pogodzić się z obowiązkiem jednolitego stosowania prawa podatkowego, w szczególności zaś dokonywania jego pisemnej interpretacji. Nawet wiemy, dlaczego — bo zdecydowanie umacnia to pozycję przedsiębiorców wobec organów podatkowych i kontroli skarbowej.
Ostatnią okazją do wypaczenia idei swobody gospodarczej przez tytułowych „psujów” są przepisy wykonawcze. Znowelizowanie aż 63 specjalistycznych ustaw wymusza wydanie przez różnych ministrów nowych rozporządzeń, jako że ważność dotychczasowych wygasa po pół roku. Sama ustawa o swobodzie zawiera właściwie jedną delegację, ale za to ogromną — chodzi o zbudowanie systemu ewidencyjnego oraz Centralnej Informacji o Działalności Gospodarczej. Pamiętając wdrażanie Krajowego Rejestru Sądowego, jesteśmy pełni czarnych myśli.
Wicepremier Jerzy Hausner zwrócił się do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego o publiczne, uroczyste podpisanie obu ustaw uchwalonych 2 lipca. Niezależnie od tego, czy prezydent przychyli się do tej prośby — powinniśmy zdawać sobie sprawę, że przyjęcie rozsądnych ustaw zaledwie kończy pierwszy etap walki o zdecydowane poprawienie w Polsce klimatu dla przedsiębiorczości.