Na sprzedaży Plusa oprócz akcjonariuszy zarobią też instytucje finansowe. W tym kilka polskich.
Siedem podmiotów zainteresowanych przejęciem Polkomtela rozpoczyna badanie spółki. Jak na razie, akcjonariusze Polkomtela są zaskakująco zgodni i przeprowadzają proces sprzedaży szybko i sprawnie. Wiążące oferty powinny pojawić się na stole pod koniec kwietnia.
— Robimy wszystko, by transakcja doszła do skutku. Cały proces ma przejrzyste reguły gry. Wygra ten, kto da najwięcej — mówi Herbert Wirth, prezes KGHM.
PZU ma nadwyżki
Na rynku sporo się mówi o tym, że potencjalni nabywcy Polkomtela szukali finansowania w polskich spółkach, w których udziałowcem jest skarb państwa. Udało nam się ustalić, że zaangażowanie w kupno operatora sieci Plus rozważa PZU Asset Management. Ubezpieczyciel nie chce oficjalnie komentować tych informacji. Według naszych informacji, chętnie pożyczy nabywcy pieniędzy, najpewniej obejmując obligacje.
— To prosty rachunek —PZU ma ponad 10 mld zł nadwyżek kapitałowych. W większości lokuje je w obligacje skarbowe. Takie obligacje, nawet jeśli będą oprocentowane tylko 1 pkt proc. powyżej rentowności skarbowych papierów, to dla PZU oznacza ekstra kilkadziesiąt milionów złotych zysku — mówi nasz informator z PZU.
W sprawie współfinansowania transakcji sondowane było PKO BP.
Co tu robi KGHM?
Na rynku pojawiły się też informacje, że w akcjonariacie Plusa może pozostać KHGM. Ślady prowadziły do KGHM TFI, którego zadaniem jest dywersyfikacja inwestycji giganta.
— Nie przewidujemy przeznaczenia środków uzyskanych z transakcji sprzedaży akcji Polkomtela na zakup certyfikatów inwestycyjnych KGHM TFI — ucina Herbert Wirth.
KGHM TFI ma możliwość sięgnięcia po zewnętrzny kapitał, choćby z Chin gdzie nawiązało ostatnio kontakty. Możliwe też, że tak jak PZU, TFI chce się zaangażować wyłącznie na poziomie długu, a nie kapitału. Komentarza od TFI nie udało nam się uzyskać.
Skąd to zainteresowanie? Polkomtel to atrakcyjna inwestycja. Operator sieci Plus miał w ubiegłym roku ponad 1 mld zł zysku netto i EBITDA na poziomie 37 proc. Ma stabilne przepływy gotówki, więc ryzyko, że nie będzie w stanie obsługiwać zadłużenia (nabywca najpewniej przeniesie dług na spółkę), jest niewielkie.
— Nasze zainteresowanie sondowali wszyscy potencjalni kupcy — mówi nasz informator z PZU.
— Nie możemy komentować przebiegu procesu, jednakże TeliaSonera jest firmą o stabilnej pozycji finansowej, co oznacza, że jesteśmy w stanie sami sfinansować przejęcie tej wielkości — powiedziała Cecilia Edström, wiceprezes TeliiSonery.
— Mamy zagwarantowane finansowanie, inaczej nasza oferta nie zostałaby zaakceptowana — ucina Zygmunt Solorz-Żak, kontrolujący Cyfrowy Polsat.